O trudnej współpracy lekarza z farmaceutą

22 października 2015 08:51

Pracowałam w małym mieście gdzie prawie wszyscy się znają, pracowałam też w mieście wojewódzkim, gdzie prawie każdy był anonimowy. W tych mniejszych aglomeracjach współpraca na linii lekarz – farmaceuta jeszcze jakoś się układa, w dużych miastach bywa różnie.

handshake.png

Ta współpraca, w niektórych przypadkach ogranicza się tylko do poprawienia błędu na recepcie, bo o partnerstwie z prawdziwego zdarzenia póki co można pomarzyć. Ale nawet w małym mieście świadome przyjęcie recepty z błędem jest obarczone ryzykiem: może lekarz poprawi, a może nie.

Niezbyt dobrze wspominam lekarzy z krótkim stażem pracy, którzy bardzo szybko zapomnieli jak na studiach płakali ucząc się receptury i zasad prawidłowego wystawiania recept. Przerośnięte ego połączone z przeświadczeniem o tym, że jest się nieomylnym to w tym przypadku mieszanka wybuchowa. Grzeczne zwrócenie uwagi, że popełnili błąd wypisując receptę odbierają, jako obnażenie ich niewiedzy i niedouczenia. Kończy się to chamskimi komentarzami, wyrzuceniem za drzwi lub klasycznym tekstem „Trzeba było nie przyjmować recepty!” Dobrze – więcej nie przyjmę, następnym razem przyjdzie pacjent z pretensjami!

Nie jestem zadowolona z tego, że czasem muszę odesłać pacjenta z błędnie wypisaną receptą, ale też nie jestem instytucją charytatywną, która będzie płaciła ze swojej kieszeni za błędy lekarzy. Nie widzę też powodu, dla którego miałabym tracić swój prywatny czas na wędrówki po gabinetach lekarskich w celu poprawienia recepty. Nie jest winny pacjent, nie jest winny farmaceuta, tylko lekarz, który błąd popełnił. Na palcach jednej ręki jestem w stanie policzyć sytuacje, kiedy lekarz na naszą prośbę przyjechał do apteki i poprawiał błąd na recepcie. Pozostali to święte krowy, które nigdy nie mają czasu lub wręcz sugerują, że na własne potrzeby wymyślamy przepisy.

Żeby było ciekawiej to mam w rodzinie paru lekarzy i czasami odczuwam na własnej skórze sugerowaną wyższość medycyny nad farmacją. Faktem jest, że mamy mniejszą wiedzę, jeśli chodzi o diagnostykę i leczenie chorób, ale ukończenie farmacji nie polega na wąchaniu i suszeniu kwiatków, a nasza praca nie sprowadza się do tylko prawidłowego odczytania leku wypisanego na recepcie. Niestety, ale nie jesteśmy dla lekarzy równorzędnymi partnerami, a jedynie wykonawcami ich zleceń. Tak samo traktuje się pielęgniarki, położne czy inny personel medyczny.

Podobne wyobrażenie o naszym zwodzie mają pacjenci, którzy widząc biały fartuch podpinają nas do tzw. „służby zdrowia”, a służba ma służyć i najlepiej rozdawać leki za darmo. Kiedyś pacjentka złożyła mi propozycję nie do odrzucenia: zaoferowała mi bilet autobusowy, żebym się przejechała kilkanaście kilometrów do lekarza i poprawiła jej receptę, bo ona nie ma czasu. Była oburzona, kiedy powiedziałam, że nie ma takiej możliwości. Zapytałam również, dlaczego takiej oferty nie złoży lekarzowi, skoro to on zawinił?! Lekarzowi zwrócić uwagi przecież nie wolno!

Oczywiście są też wyjątki od reguły, ale są to lekarze, którzy mają już swoje lata i w przeciwieństwie do lekarskiej „młodzieży” nie mają problemu z przyznaniem się do błędu i nie traktują apteki jak gniazda żmij. Jako przykład mogę podać pewnego lekarza, który co jakiś czas robił wycieczki po okolicznych aptekach i nie tylko poprawiał recepty z błędami, ale także pytał dostępność i ceny niektórych leków. On nam pomagał, my nie odsyłaliśmy pacjentów. On przychodził do nas i my też go czasami odwiedzaliśmy w jego gabinecie.

Jak widać współpraca jest możliwa, ale muszą tego chcieć dwie strony. Nie może być tak, że farmaceuta biega za lekarzem jak tresowany piesek, a pan w zależności od humoru, albo pogłaszcze, albo strzeli w psyk! Drodzy lekarze, możemy zacząć współpracować, albo dalej robić sobie na złość, ale to głównie przez wasze fochy cierpi pacjent!

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Farmaceuta w Irlandii: szczepienia w aptece Farmaceuta w Irlandii: szczepienia w aptece

Farmaceuta w Irlandii, po ukończeniu odpowiednich kursów rozpoznawalnych przez PSI może szczepić prz...

Farmaceuci książki piszą – i to jakie?! Farmaceuci książki piszą – i to jakie?!

W ostatnich tygodniach na rynku wydawniczym pojawiło się kilka ciekawych książek, których autorami s...

Zostań donosicielem w Rawiczu Zostań donosicielem w Rawiczu

„Władza demoralizuje, a władza absolutna demoralizuje absolutnie.” Ten znany truizm znakomicie pa...