Obrót pozaapteczny lekami – legalna bezkarność

18 kwietnia 2016 06:54

Środowiska aptekarskie od dawna zwracają uwagę, że pozaapteczny obrót lekami to tykająca bomba zegarowa. Pozbawiony jakiejkolwiek kontroli stanowi realne zagrożenie dla społeczeństwa. Najgorsze jest to, że narażający zdrowie i życie swoich klientów właściciele sklepów, kiosków i stacji benzynowych pozostają całkowicie bezkarni. Dowodem tego jest opis pewnego zdarzenia, który otrzymałem niedawno od Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego w Poznaniu…

shutterstock_272040053.jpg

Podczas I Sprawozdawczego Zjazdu VII Kadencji Wielkopolskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej, który odbył się 12 marca 2016 roku, jednym z najpilniej wysłuchanych przez farmaceutów wystąpień, było to autorstwa dra n. farm. Grzegorza Pakulskiego – Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego w Poznaniu. Mówił on o dyżurach, wydawaniu zezwoleń na nowe apteki oraz cofaniu ich za udział w odwróconym łańcuchu dystrybucji, reklamie aptek i przygotowaniach Inspekcji do wielkiej akcji wyegzekwowania reguły jednego procenta. Moją uwagę jednak zwrócił fragment wystąpienia dra Pakulskiego dotyczący obrotu pozaaptecznego – częściowo pewnie dlatego, że podczas tego samego Zjazdu miałem okazję wystąpić przed wielkopolskimi delegatami z komunikatem Komisji Informacji Naczelnej Rady Aptekarskiej, dotyczącym właśnie obrotu pozaaptecznego.

Co jednak było w słowach poznańskiego WIF tak interesujące? Otóż dr Pakulski chcąc zobrazować brak kontroli nad obrotem pozaaptecznym lekami posłużył się przykładem pewnego przeterminowanego leku przeciwbólowego, który został sprzedany klientowi w sklepie ogólnodostępnym. Sytuacja taka wydarzyła się w marcu ubiegłego roku. W wyniku postępowania administracyjnego podmiotowi prowadzącemu sklep, który sprzedał przeterminowany lek, WIF nakazał dostosowanie działalności do wymagań dotyczących obrotu produktami leczniczymi w sklepach ogólnodostępnych, poprzez prowadzenie obrotu wyłącznie lekami w ustalonym dla nich terminie ważności.

Inspektor poszedł jednak o krok dalej i powiadomił o całym zdarzeniu prokuraturę. A dokładniej powiadomił o możliwości popełnienia przestępstwa ściganego z urzędu, określonego w art. 126 Prawa farmaceutycznego. O czym mówi ten artykuł?

„Kto wprowadza do obrotu produkt leczniczy, dla którego upłynął termin ważności, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Przepis jasny jak słońce i niemalże stworzony do wspomnianej sytuacji. Tymczasem prokuratura w odpowiedzi wydała postanowienie o odmowie wszczęcia dochodzenia twierdząc, że art. 126 Prawa farmaceutycznego penalizuje wyłącznie zachowanie polegające na wprowadzaniu do obrotu, które to pojęcie odnosi się do pierwszego wprowadzenia produktu do obrotu. Tym samym za podmiot wprowadzający taki produkt do obrotu można uznać np. jego wytwórcę…

Przyznam, że sytuacja wydała mi się tak kuriozalna, że miałem problem z uwierzeniem w nią. Dlatego w ramach dostępu do informacji publicznej poprosiłem WIF w Poznaniu o udzielnie dokładnej informacji o tym zdarzeniu. I taką informację uzyskałem – udostępniam ją czytelnikom pod tym felietonem.

O tym, że pozaapteczny obrót lekami jest pozbawiony jakiejkolwiek kontroli wiedzą wszyscy zainteresowani tematem. W końcu mając w Polsce 120 Inspektorów Farmaceutycznych i blisko 360 000 placówek handlowych mogących sprzedawać leki, nie da się mówić o realnej kontroli nad tym rynkiem. Zresztą nawet w przypadku kontroli w placówce obrotu pozaaptecznego i stwierdzeniu uchybień, Inspekcja nie dysponuje narzędziami umożliwiającymi ukaranie właściciela takiej placówki. WIF może co najwyżej nakazać przedsiębiorcy dostosowanie się do przepisów Prawa farmaceutycznego. Do tej pory uważano, że jedynie sprzedaż leku przeterminowanego jest okolicznością, która na mocy wspomnianego art. 126 Prawa farmaceutycznego, daje możliwość faktycznego i dotkliwego ukarania właściciela placówki obrotu pozaaptecznego. Jak pokazuje opisany wyżej przykład – wszyscy, którzy tak uważali byli w błędzie.

Oto bowiem prokuratura w Poznaniu uznała, że sprzedaż leku w sklepie wcale nie równoznaczna z jego wprowadzaniem do obrotu. A tym samym sprzedaż leku przeterminowanego w jakiejkolwiek placówce handlowej (a zatem w aptece najwidoczniej też) wcale nie jest złamaniem art. 126 Prawa farmaceutycznego. Toż to kuriozum jakiego świat nie wiedział!

Postanowienie poznańskiej prokuratury może mieć jednak również swoje dobre strony. Apteki nie będę musiały już utylizować niesprzedanych i przeterminowanych leków. Okazuje się, że sprzedając je pacjentom wcale nie wprowadzają ich do obrotu i nie łamią art. 126 Prawa farmaceutycznego. Z jednej strony właściciel apteki może więc zaoszczędzić na kosztownej usłudze utylizacji, a z drugiej strony może nawet uda mu się zarobić na sprzedaży przeterminowanych leków. Proponuję nawet, żeby paczkę z takimi lekami, w formie darowizny, wysłać do Prokuratury Rejonowej Poznań-Grunwald w Poznaniu (ul. Solna 10, 61-736 Poznań). Kto wie – może wtedy znajdzie się na to jakiś paragraf?

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Aptekarski blue monday Aptekarski blue monday

Blue Monday to określenie najbardziej depresyjnego dnia w roku, przypadającego jakoby w trzeci ponie...

W życiu trzeba próbować wszystkiego W życiu trzeba próbować wszystkiego

Ta dwudziestoparoletnia, niebieskooka blondynka o urzekającym uśmiechu, zdecydowanie nie boi się wyz...

Problem 1%? Sieci skapitulowały przez „samozaoranie” Problem 1%? Sieci skapitulowały przez „samozaoranie”

Dyskusja o problemie tzw. aptekarskiej koncentracji toczy się od wielu lat. Gdyby jednak wyciągać z ...