REKLAMA
czw. 30 kwietnia 2020, 12:11

Odporność stadna a COVID-19

W dobie pandemii koronawirusa większość krajów europejskich – jak również rządy poza Starym Kontynentem – zdecydowały się na izolację społeczeństw i wydawanie szeregów obostrzeń dotyczących codziennego życia ich mieszkańców. Tymczasem w związku z kilkoma odstępstwami od tej reguły, dość głośno zaczęto mówić o pojęciu odporności stadnej.

Pneumokoki są jedną z najczęstszych przyczyn pozaszpitalnych, bakteryjnych zakażeń układu oddechowego (fot. Shutterstock)
WHO sceptycznie podchodzi do budowania odporności populacyjnej naturalnie, czyli poprzez wytworzenie przeciwciał po zetknięciu z patogenem (fot. Shutterstock)

Odporność stadna miała być bronią w walce z SARS-CoV-2 w Wielkiej Brytanii. Niespełna dwa tygodnie po prezentowaniu tego modelu w środkach masowego przekazu rząd Zjednoczonego Królestwa wycofał się z tego pomysłu. W ostatnich dniach o podobnych doniesieniach możemy przeczytać w kontekście Szwecji. O co w tym wszystkim chodzi?

Początki odporności stadnej

Odporność zbiorowiskowa (inaczej odporność populacyjna, odporność stadna lub odporność grupowa) to  forma pośredniej ochrony przed chorobami zakaźnymi, która występuje, gdy znaczna część populacji stała się odporna na infekcję, zapewniając tym samym ochronę osób niechronionych. Pojęcie to powstało na bazie obserwacji, że obecność w populacji osób uodpornionych przeciwko danej chorobie zmniejsza prawdopodobieństwo zachorowania na tę chorobę również osób nieuodpornionych. Ma ono zastosowanie dla chorób, które przenoszą się z człowieka na człowieka  – nie dotyczy więc takich chorób jak tężec, kleszczowe zapalenie mózgu czy wścieklizna. W dobie szczepionek to ochrona osób nieuodpornionych w wyniku zaszczepienia wysokiego odsetka społeczeństwa. W odniesieniu do epidemii koronawirusa pojęcia tego używa się nie w odniesieniu do szczepionki, której jeszcze nie ma, lecz do osób, które pokonały wirusa dzięki swej naturalnej odporności bądź do osób, które zostały wyleczone.

Odporność stadna została po raz pierwszy uznana za zjawisko naturalne w latach 30. XX wieku, kiedy A.W. Hedrich opublikował badania dotyczące epidemiologii odry w Baltimore. Hedrich stwierdził, że gdy pewien procent dzieci zachorował na odrę i wyzdrowiał (było to około 66%), to wtedy ze względu na nabytą odporność ponowny wybuch choroby opóźni się. Próg odporności zbiorowiskowej jest definiowany jako odsetek osób uodpornionych w populacji, po osiągnięciu którego liczba nowych zakażonych zaczyna się zmniejszać, zwykle wymaga 90-95% populacji odpornej. Jednak procentowy wskaźnik osób uodpornionych poprzez szczepienie ma różną wartość w zależności od choroby. Dla przykładu, w przypadku odry taki próg wynosi aż 95%, dla krztuśca szacowany jest na  92-94%, błonicy i różyczki na 83-86%, świnki na 75-86%. Co oznacza, że tyle osób w populacji musi być odpornych na daną chorobę, żeby nie doszło do zakażeń na większą skalę.

Na bazie budowania odporności stadnej zbudowano protokół szczepienia pierścieniowego – model znany z szczepień przeciwko ospie z lat 70. XX wieku. W ramach niego, po wykryciu nowego zachorowania szczepi się wszystkie osoby z bliskiego kontaktu oraz w drugiej kolejności osoby kontaktujące się z bliskimi. Dzięki tej metodzie można przerwać tzw. „łańcuch zakażeń”. Szczepienia pierścieniowe wykorzystano także podczas epidemii Eboli i testowania nowej szczepionki w Demokratycznej Republice Konga (czytaj więcej: Panaceum na Ebolę).

W ostatnich dziesięcioleciach stwierdzono, że dominujący szczep drobnoustroju może ulec zmianie z powodu odporności stadnej albo z powodu odporności populacyjnej działającej jako presja ewolucyjna, albo ponieważ odporność stadna na jeden szczep pozwoliła na rozprzestrzenienie się już istniejącego drugiego szczepu.

Odporność stadna w Europie

Szwecja jest obecnie jedynym krajem europejskim, który uznaje model odporności stadnej jako broń w walce z COVID-19. Doktor Anders Tegnell, główny szwedzki epidemiolog, powiedział w rozmowie z mediami, że populacja Sztokholmu może osiągnąć odporność stada na COVID-19 już w następnym miesiącu. Jak radzą sobie inne kraje?

Francja według badania przeprowadzonego przez Instytut Pasteura nie ma szans na odporność populacyjną. Kierownik działu modelowania matematycznego chorób zakaźnych w Instytucie powiedział, że aby osiągnąć wystarczający poziom odporności zbiorowej i aby uniknąć drugiej fali zachorowań, 70-80% populacji powinno być uodpornionych na ponowne zakażenie, lecz do czasu zniesienia ograniczeń rządowych w maju, mniej niż 6% populacji Francji zostanie zarażonych koronawirusem.

Z kolei szef Urzędu Kanclerskiego Helge Braun uważa, że w walce z pandemią koronawirusa, w Niemczech nie da się zastosować strategii odporności zbiorowej. Aby w ciągu 18 miesięcy wyrobić odporność u połowy społeczeństwa, każdego dnia musiałyby się zarażać 73 tysiące osób. Obecnie jest to poziom ok. 2500 nowych przypadków dziennie przy 140 tys. sumarycznie. Niemiecki system opieki zdrowotnej nie wytrzymałby takiej liczby chorych, a specjaliści nie byliby w stanie rekonstruować ścieżek rozprzestrzeniania się choroby.

We Włoszech szef krajowego Instytutu Zdrowia Silvio Brusaferro powiedział na konferencji prasowej w Rzymie, iż w kraju obserwuje się tendencję spadkową, jeśli chodzi o krzywą zakażeń, liczbę hospitalizowanych i zmarłych. Profesor Brusaferro zwrócił uwagę na dane wskazujące na to, że 90% ludzi we Włoszech nie miało kontaktu z koronawirusem. To znaczy, że ogromna większość ludności jest w dalszym ciągu podatna na niego. Aby osiągnąć odporność populacyjną kontakt z wirusem musi mieć prawie 80% osób, więc ten cel dla Włoszech  jest jeszcze bardzo daleki.

WHO sceptycznie podchodzi do budowania odporności populacyjnej naturalnie, czyli poprzez wytworzenie przeciwciał po zetknięciu z patogenem. Dyrektor wykonawczy WHO powiedział, że nie wszyscy ludzie, którzy przechorowali COVID-19 mają przeciwciała, które pozwolą im uniknąć zakażenia w przypadku drugiej fali zachorowań na COVID-19. Światowa Organizacja Zdrowia podkreśla, że społeczeństwa muszą się nauczyć żyć w towarzystwie wirusa, zachowując pewne zabezpieczenia aż do czasu uzyskania szczepionki, która pozwoli na osiągnięcie odporności stadnej. A z racji, że można ją osiągnąć albo pozwalając ludziom na zachorowania na wirusa, albo dzięki zastosowaniu szczepionki, musimy czekać. Ten pierwszy sposób wiąże się ze zbyt dużą liczbą ofiar śmiertelnych, dlatego należy czekać aż na wytworzenie szczepionki.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]