Odpowiedzialność zawodowa – farmaceuta nie może zasłaniać się automatem

4 maja 2018 09:02

W ostatnim czasie daje się słyszeć o przypadkach, w których informacje o dawce i dawkowaniu leków przekazywane są pacjentowi na specjalnych nalepkach, wskazywanych w aptece przez automat. Rola farmaceuty, w tym procesie, sprowadzać miałaby się do jej przyklejenia na opakowaniu danego produktu i podaniu pacjentowi? No właśnie, powstaje zasadne pytanie, czy rzeczywiście wykonywanie zawodu farmaceuty możliwe jest do zamknięcia w roli quasi-magazyniera?

Za wprowadzenie pacjenta w błąd, czyli naruszenie tego przepisu, farmaceuta ponosi odpowiedzialność dyscyplinarną z tytułu popełnienia przewinienia zawodowego. (fot. Shutterstock)

Farmaceuci, wbrew deklaracjom części prawicowych publicystów i „znawców” tematu, nie są jedynie „podawaczami leków”, tylko sprawują zawód zaufania publicznego. Wiąże się on ze szczególną odpowiedzialnością, a jego wykonanie wspiera merytoryczna wiedza zdobyta w toku kilkuletnich studiów oraz odbycie obowiązkowego stażu. Dostęp do zawodu farmaceuty jest regulowany przez państwo. To transakcja wiązana; osobom wykonując go przysługuje przywilej posługiwania się zastrzeżony tytułem „magistra farmacji”, albo „aptekarza” (jeżeli farmaceuta zatrudniony jest w aptece lub hurtowni farmaceutycznej), noszenia fartucha oraz wyższej gratyfikacji za wykonywaną pracę (przynajmniej w teorii). Z drugiej strony farmaceuta osobiście odpowiada za wykonywaną pracę, w podejmowaniu działań jest wolny, a swoje decyzje opiera na wiedzy fachowej oraz etyce aptekarskiej. Z tej racji ponosi odpowiedzialność osobistą i majątkową.

Etyka zawodowa inna, niż wszystkie

Immanentną cechą zawodów zaufania publicznego jest również związanie zasadami deontologii zawodowej. Rzecz niewystępująca w pracy na stanowiskach „tradycyjnych”. Przykładem tego jest m.in. zobowiązanie do zachowania tajemnicy zawodowej; farmaceuta nie może wyjawić niczego o zdrowiu pacjenta, czego dowiedział się w związku z wykonywaniem zawodu. Te i inne obowiązki postępowania w zgodzie aptekarską deontologią zawodową ujęte są w Kodeks Etyki Aptekarza RP; to kolejne novum, właściwe jedynie zawodom zaufania publicznego. Wspominana wcześniej niezależność zawodowa oraz wolność w podejmowaniu decyzji, a także zobowiązanie do zachowania tajemnicy zawodowej (jako wybrane przykłady standardów pracy aptekarza) zawarte są odpowiednio w art. 3 i art. 10 tego Kodeksu.

Na tym polu rodzi się zatem pytanie, czy farmaceuta (aptekarz) odpowiada za błędy w wykonywaniu zawodu? Czy też „automatyzacja” procesów zawodowych w jakikolwiek sposób uwalnia go od odpowiedzialności za pomyłki, np. wprowadzenie pacjenta w błąd?

W ostatnim czasie daje się słyszeć o przypadkach, w których informacje o dawce i dawkowaniu leków przekazywane są pacjentowi na specjalnych nalepkach, wskazywanych w aptece przez automat. Rola farmaceuty, w tym procesie, sprowadzać miałaby się do jej przyklejenia na opakowaniu danego produktu i podaniu pacjentowi?

No właśnie, powstaje zasadne pytanie, czy rzeczywiście wykonywanie zawodu farmaceuty możliwe jest do zamknięcia w roli quasi-magazyniera?

Wykonywać zawód, ale jak?

Przepisy prawa, regulujące wykonywanie zawodu farmaceuty, póki co „nie na nadążają” za tego rodzaju dziwacznymi praktykami. Można powiedzieć: na całe szczęście. „Optymalizacja”, czy raczej „automatyzacja” procesów wykonywania zawodu nie zwalania bowiem w żaden sposób farmaceuty (aptekarza) z odpowiedzialności za informacje przekazywane pacjentowi, czy też szerzej – za to, czy wykonuje on zawód zgodnie kanonami. Wedle art. 45 ustawy o izbach aptekarskich: „Członkowie samorządu aptekarskiego podlegają odpowiedzialności zawodowej przed sądami aptekarskimi za postępowanie sprzeczne z zasadami etyki i deontologii zawodowej oraz przepisami prawnymi dotyczącymi wykonywania zawodu aptekarza”.

Wskazany powyżej art. 45 ustawy o izbach aptekarskich mówi o przepisach prawa regulujących wykonywanie zawodu farmaceuty. Jakie to przepisy? Inne zawody zaufania publicznego (radcowie prawni, adwokaci, lekarze etc.) posiadają ustawę o zawodzie. Reguluje ona w sposób precyzyjny to, w jaki sposób dany zawód powinien być wykonywany; co na tym polu wolno, a co jest zakazane. Pod tym względem aptekarze mają „pod górkę”. Od 1991r. obowiązuje ich bowiem „kadłubowa” ustawa o izbach aptekarskich, która jedynie zdawkowo reguluje kwestię wykonywania zawodu aptekarza (ta sytuacja najpewniej szybko się zmieni, albowiem Naczelna Rada Aptekarska intensywnie zabiega o nową ustawą o zawodzie; doświadczenie ostatnich tygodni pokazuje, że ciało to potrafi działać sprawnie i błyskawicznie, a kiedy trzeba reagować na różne „niepokojące” środowisko wydarzenia również w weekendy…). Więcej z potrzebnych regulacji znajdziemy zatem w przepisach szeregu rozporządzeń.

Odwołajmy się do w/w przykładu informowania pacjenta o wskazanej przez lekarza dawce i dawkowaniu leku. Na farmaceucie, w tej materii, ciążą pewne obowiązki. Zgodnie z § 2 ust. 2 pkt. 4 rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie wydawania z apteki produktów leczniczych i wyrobów medycznych; t.j. Dz. U. 2016, poz. 493): „Osoba realizująca receptę jest obowiązana przed wydaniem produktu leczniczego lub wyrobu medycznego ponadto do: przeliczenia przepisanej na recepcie ilości produktu leczniczego lub wyrobu medycznego i sprawdzenia, czy ilość ta odpowiada ilości, którą osoba realizująca receptę może wydać zgodnie z odrębnymi przepisami”. Aptekarz powinien zatem dokonać przeliczenia ilości produktu leczniczego, w tym również sprawdzenia jego dawkowania (np. czy ilość leku przepisanego nie przekracza maksymalnego czasu kuracji).

Jeżeli pacjent zażąda dodatkowych informacji, obowiązkiem aptekarza – jako osoby posiadającej wiedzę fachową – jest działać starannie i mu ich udzielić. W art. 7 ust. 2 Kodeksu Etyki Aptekarza RP wprost stwierdza się, że „Aptekarz używa swej całej wiedzy i umiejętności dla przekazania pacjentowi odpowiednich w jego dolegliwościach środków leczniczych, dbając przy tym o przekazanie mu rzetelnej, pełnej i zrozumiałej informacji o produktach leczniczych i wyrobach medycznych”.

Za wprowadzenie pacjenta w błąd, czyli naruszenie tego przepisu, farmaceuta ponosi odpowiedzialność dyscyplinarną z tytułu popełnienia przewinienia zawodowego, a tego rodzaju sprawa trafiłaby do okręgowego rzecznika odpowiedzialności zawodowej.

Sytuacja opisana powyżej jest zatem poważna i potencjalnie może rodzić daleko idące konsekwencje. Jakie? Katalog sankcji, wskazany w art. 46 ust. 1 ustawy o izbach aptekarskich, jest zróżnicowany; od kary upomnienia do pozbawienia prawa wykonywania zawodu. O wymiarze kary przesądzają zaś takie wyznaczniki, jak: stopień winy, skutki czynu oraz zachowanie się aptekarza przed popełnieniem przewinienia zawodowego i po jego popełnieniu.

Niezależność zawodowa – rzeczywistość, czy fikcja?

I właśnie na tym polu powstaje mały zgrzyt. Skoro bowiem na farmaceucie ciąży daleko idąca odpowiedzialność, a charakter nałożonych nań obowiązków zawodowych jest niezwykle drobiazgowy (sam, udzielając wsparcia prawnego aptekarzom, byłem zdziwiony jaką mrówczą pracę muszą wykonać obsługując pojedynczego pacjenta), to w sposób naturalny powinien on mieć możliwość wykonywania zawodu w sposób wolny od nacisków i wpływów (również pracodawcy). W większości europejskich aptek problem ten rozwiązano w ten sposób, że własność apteki „zespolono” z osobą farmaceuty (jej kierownika). Kierowano się przy tym zasadą, wedle której związany etyką aptekarską kierownik i jednocześnie właściciel apteki nie może wywierać niedopuszczalnego wpływu na pozostałych zatrudnionych tam farmaceutów, gdyż sam narażałby się na utratę prawa wykonywania zawodu (czyli ponosiłby odpowiedzialność zawodową), a co za tym idzie – utratę prowadzonej przez siebie apteki (czyli ponosiłbym odpowiedzialność majątkową).

Tego rodzaju „bezpiecznik” nie występuje w tych aptekach, których właścicielami są niefarmaceuci (i w tym krajach, które takie rozwiązania dopuszczają).

Niefarmaceuci nie są związani w/w regulacjami; bardzo często również nie rozumieją potrzeby ograniczania swojej chęci zysku zasadami dla nich niejasnymi, którym dodatkowo nie podlegają w sensie prawnym. W końcu, czy pomiędzy dawką leku a jego dawkowaniem występuję aż tak duża różnica (w sumie – brzmi podobnie…)? A skoro nie, to czy rzeczywiście należy przykładać do tego aż tak wielką wagę? Poza tym, skoro za dane zachowanie nie grozi im jakakolwiek odpowiedzialność (ta w całości „spada” na farmaceutę), to czemuż mieliby się powstrzymywać od wymuszania działań, które przynoszą im zysk, chociaż kolidują z aptekarską etyką zawodową?

Brzmi frywolnie, ale problem jest poważny. Doświadczenia właśnie tych krajów, które odeszły od „parytetu” własności apteki i osoby farmaceuty (Kanada, Norwegia, czy Islandia), pokazują w jakim tempie następuje deprecjacja zawodu aptekarza, a co za tym idzie – umniejszanie praw pacjenta w aptece. Z tego względu nie dziwi mnie, że pomoc prawna, którą oferuję aptekarzom, w ostatnim czasie koncentruje się głównie na kwestii naruszania zasad etyki przy wykonywaniu zawodu, a coraz mniej na nieuczciwej konkurencji. Farmaceuci znajdują się tutaj w swego rodzaju potrzasku. Z jednej strony (co do zasady) wiąże ich polecenie pracodawcy (w aptece są w końcu tylko pracownikami), z drugiej – odpowiadają za naruszenie zasad wykonywania zawodu (ryzykując utratą prawa do jego wykonywania). Owa nabrzmiewająca sprzeczność z czasem, według mnie, będzie wymagała interwencji ustawodawcy.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak

Dzięki Simonie Kossak dane nam było poznać niezwykłe medyczne historie wielu roślin. Okazuje się jed...

Kupię pracownika Kupię pracownika

Odkąd obok mojej apteki otworzyła się sieciówka, nieustannie przekonuję się, że nie ma sentymentów k...

Brexit a polskie apteki Brexit a polskie apteki

Temat brytyjskiego referendum dotyczącego opuszczenia przez ten kraj Unii Europejskiej nie schodzi z...