REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
śr. 23 września 2015, 07:49

Oswoić stażystę

Życie człowieka aptecznego, jak i być może również tych z zewnątrz, dzieli się na dwa etapy: kiedy jest się uczonym i kiedy się uczy. Pomijając oczywiście wszystkie okrągłe zdania o tym, że mistrz powinien uczyć się wraz ze swymi uczniami i edukując edukujemy się sami- sytuacja jest dość jasna. Jeszcze nie do końca ugruntowaliśmy swoją wiedzę, jeszcze chcielibyśmy, żeby ktoś momentami poprowadził nas za rękę, a tu nagle: Pstryk!

Życie zrobiło gwałtowny zwrot – od dziś to na nas patrzą niewinne, młode oczy i od nas oczekują, że przekażemy im objawione prawdy. Można się oburzać, można uciekać od prawdy i zawzięcie ignorować snujących się stażystów, ostentacyjnie udając zawziętą pracę. Można też wziąć byka za rogi, a stażystę za poły fartucha i stawić mu czoła. Wcześniej warto sobie jednak przypomnieć, jakie to wątpliwości targały nami, gdy sami kariery zaczynaliśmy.

REKLAMA

1. Czy stojąc tutaj nie zasłaniam swoją osobą jakiejś niezwykle istotnej półki? Może powinnam się przesunąć pół metra w lewo. Albo w prawo. Ewentualnie schować się za szafę.
2. Wszyscy wyglądają na niezwykle zajętych. Z zazdrością patrzę na ludzi, którzy mają jasno wykreślony zakres obowiązków, choćby i mycie szyby. Czy mogę prosić o jakieś zadanie? A może irytuję ich samą swoją obecnością? Co, jeśli mnie nie polubią?
3. Mam przynieść Coś o Niezwykle Krótkiej i Niezrozumiałej nazwie.* Prawdopodobnie wszyscy wokół mnie wiedzą, co to jest. Prawdopodobnie ja też powinnam o tym wiedzieć. Pójdę w tamtym kierunku, może znajdę jakąś wskazówkę. Ale czy znajdę drogę powrotną?

*Sama osobiście przez dobre kilka tygodni stażu zachodziłam w głowę, czym jest wielokrotnie wymieniany przez kierowniczkę < Cetel > . Były Cetle wczorajsze i dzisiejsze, Cetle z kolejki i Cetle zwyczajne. Kiedy pewnego dnia dostałam w końcu bezpośrednie polecenia znalezienia Cetla od ciśnieniomierza nie wytrzymałam i zapytałam. Cetle oznaczały po prostu…paragony.

REKLAMA
REKLAMA

4. Czy wypada mi się odezwać? Teraz, tutaj? Przyznać się, że posiadam użyteczną dla ogółu w tej chwili informację czy może zamilknąć na wieki?
5. Czy mogę zjeść kanapkę, jeśli wszyscy wokół biegają jak w ukropie, a ja akurat nie mam nic do zrobienia? Może powinnam wziąć dowolną kartkę i biegać z nią symulując arcyważne zadanie?
6. Czy mogę już wyjść? Czy czekać na sygnały głosowe, mimiczne bądź świetlne?
7. Czy w ogóle nadaję się do tej pracy? Wczoraj przebiłam trzy złe recepty, a dziś ometkowałam Rutinoscorbin nalepkami z pojemniczków na mocz. Może jestem przypadkiem beznadziejnym?

Te i inne pytania kłębią się w młodych głowach i tworzą tam scenariusze godne Oscarów. Jak? Kiedy? Komu? Czy w ogóle?

Stażysta czy praktykant to nie tylko widmo krążące po aptece w niedopasowanym fartuchu. To my sprzed kilku lub kilkunastu lat. A oni to my.

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA