REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
śr. 15 czerwca 2016, 09:33

Pacjent może wszystko?

Kiedy byłam na studiach, na pewnym przedmiocie z grupy teoretycznych mieliśmy za zadanie wypisać wszystkie cechy, jakimi powinien się charakteryzować dobry farmaceuta. Przez całą dyskusję powtarzały się najczęściej dwa słowa: „musi” i „powinien”. Efektem końcowym było około 50 parametrów opisujących farmaceutę idealnego: zaczynając od wyglądu (czysty, biały, zapięty fartuch; spięte włosy, delikatny makijaż i ozdoby itd.) przez cechy charakteru (cierpliwość, empatia, dyskrecja itd.) po rzeczy wydawałoby się, że oczywiste tzn. farmaceuta powinien być trzeźwy i wypoczęty. Analogicznych zajęć odnośnie pacjenta nie było.

A właściwie jaki musi być pacjent?

REKLAMA

Odpowiedź brzmi: pacjent nic nie musi! Według niektórych (podkreślam niektórych) właścicieli aptek czy farmaceutów pacjent = pieniądze, które może potencjalnie zostawić w aptece. W czasach, kiedy niektóre apteki ledwo wiążą koniec z końcem, a każdy pacjent jest na wagę złota, pacjent nic nie musi, pacjent może! Pacjent może przyjść do apteki, w której pracujesz, chociaż wcale nie musi, bo 50 metrów dalej jest kolejna apteka (ma być tanio, albo jeszcze taniej). Może być chamem, może bezkarnie obrażać personel, może wymagać rzeczy wykraczających poza kompetencje farmaceuty. Może być (przepraszam za określenie) nawalony jak szpadel, może w trakcie rozmowy jeść lub bawić się telefonem, może okazywać oznaki zniecierpliwienia…wszystko może. Gdzie w tym wszystkim jest szacunek do drugiej osoby i do zawodu farmaceuty? Pomijając stan upojenia alkoholowego, to podobne przypadki rzadko zdarzają się w gabinetach lekarskich czy w przychodniach. Za to w aptece jeszcze trochę i będzie to norma.

Pamiętam sytuację, kiedy podczas realizacji recepty okazało się, że lekarz błędnie wpisał numer PESEL. Nic wielkiego: jeśli pacjent pamięta numer to może podyktować (czasami wierzę na słowo), jeśli nie to wystarczy np. dowód osobisty. Niestety jedyną słuszną opcją była ta ostatnia. Prośba o pokazanie dowodu lub chociaż podyktowanie numeru PESEL rozsierdziła starszego pana i moją stronę polecały słowa, że jestem „gorsza niż policja, milicja, Gestapo, ZOMO” Sugestia, że w takiej sytuacji to mogę policzyć leki na 100% to było dodanie oliwy do ognia i skończyło się awanturą na pół apteki i klasycznym „Już tu pani nie pracuje!” I co w tej sytuacji robi mój ex-kierownik? Leci do pacjenta z prezentami (gratisy od przedstawicieli). Zamiast wywalić pacjenta za drzwi, aby ochłonął lub stanowczo zwrócić uwagę, że takie zachowanie (obrażanie personelu) jest naganne to karmi się takie hieny upominkami. A może jeszcze powinnam pacjenta przeprosić?! Jestem w stanie zrozumieć, że mamy ciężkie czasy, że trzeba walczyć o pacjenta, ale wszystko ma swoje granice. Na własnej piersi hodujemy pacjentów, którzy uważają, że wszystko mogą i że wszystko im się należy („Ja przecież płacę składki!”) a jeżeli coś można ugrać dla siebie to tylko przez krzyk, pogróżki, albo napisanie skargi! Brak reakcji i udawanie, że nic się nie stało, jest tak samo bezsensowne jak „robienie pacjentowi dobrze” za wszelką cenę.

Nie potrzebuję, aby pacjent na wejściu składał mi pokłony – chciałabym jednie, aby było normlanie, tak jak kiedyś. Moja babcia swego czasu miała aptekę i z tego co pamiętam 15-20 lat temu pacjenci nie zachowywali jak bydło. Kilkanaście lat wystarczyło, aby zawód farmaceuty stracił swój prestiż, a farmaceuta z profesjonalnego doradcy stał się dla niektórych chłopczykiem do bicia. Wszyscy wiemy, że wpływ na to miały różne czynniki i powrót do normalności może trwać latami. Biorąc pod uwagę, że część farmaceutów nie ma jaj i polotu, innym się nic nie chce, a jeszcze inni przeszli pranie mózgu (patrz moja była kierowniczka), wiem, że to będzie bardzo trudny i żmudny proces. I na koniec powiem tylko tyle, chociaż wiem, że nie jest to poprawne politycznie: pacjent jest ważny, ale nie jest świętą krową, której na wszystko się pozwala! Miejcie trochę szacunku do siebie i do swojego zawodu, nawet, jeśli zwrócenie uwagi pacjentowi będzie skutkowało jego fochem i trzaśnięciem drzwiami.

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA