Połowinki Naczelnej Rady Aptekarskiej – część 1

8 marca 2018 12:10

Nie tak dawno minęła połowa kadencji obecnej Naczelnej Rady Aptekarskiej, której mam zaszczyt być członkiem. Taka okazja, aż się prosi o podsumowanie dotychczasowych działań samorządu aptekarskiego oraz spojrzenie w przyszłość…

Farmaceuci nie są panaceum, ale mogą zwiększyć możliwości i pojemność systemu opieki zdrowotnej i pomóc pacjentom w poprawie ich stanu zdrowia. (fot. Shutterstock)

Tempus fugit! – to znane powiedzenie przypomniało mi kilka spraw. Tabliczka z powyższym napisem stała na biurku pewnego profesora z mojej uczelni. Widział ją każdy, kto był jego gościem, także egzaminowany student. Tak paternalistyczne podejście nie budzi zachwytu wśród odwiedzających, ale wymusza szacunek do upływającego czasu.

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. O ile wszystko zależy od nas, reszta jest pochodną pracowitości i wytrwałości. Zupełnie inaczej jest z polską farmacją. Liczba „miszczów”, którzy na niej się „znają” i chcą nią sterować, przekracza moje zdolności do akceptowania science fiction. Zapewne wszyscy pamiętamy kłótnie i debaty podczas procedowania AdA. Czarna teczka pewnego posła (czytaj więcej: Jakub Kulesza jest instrumentem sieci), jego uważne wsłuchiwanie się w podpowiedzi przedstawicieli przeciwników normalizacji rynku farmaceutycznego, sprawozdawanie ustawy, będące w istocie antysprawozdawaniem, pokazały nam zarówno wagę naszej profesji, jak i determinację tych, którzy się do nas przykleili. „Chłopaki, płynę z wami”. NIE!

Jeśli jest tylu interesariuszy, tylu „miszczów”, wypadkowa ich działań nie wygląda różowo. My, farmaceuci skupieni w swoim Samorządzie, jesteśmy jednymi z wielu zainteresowanych. Owszem, jesteśmy uważnie słuchani, choć nie zawsze wysłuchiwani. Proza życia. Bywało gorzej. Jestem głęboko przekonany, że nie wrócą już czasy, gdy parlamentarzyści w kuluarach mówili do dziennikarzy: pomoglibyśmy i aptekarzom, tak jak pomagamy innym grupom zawodowym. Problem w tym, że nie wiemy, o co im chodzi. Dziś już wiedzą, ale przejście od słów do wtedy deklarowanych czynów, nie jest tak oczywiste.

Właśnie tam, w parlamencie, wykluła się pierwsza zmiana, której obecność jest już oczywista od prawie dwóch lat. Cóż to takiego? Drobiazg, maleństwo, ale jakże ułatwiające życie. Możliwość wydawania odpowiedników bez zwracania uwagi na cenę, limit oraz margines tolerancji – novum – plus/minus 10% wielkości opakowania.

Napisałem, że zmiana tam się wykluła, ale nie sama z siebie. Nic się nie dzieje bez przyczyny. W każdym razie ulga w codziennej pracy aptekarzy jest znacząca, pacjenci rzadziej są zmuszani do turystyki aptecznej, stan magazynowy aptek się pomniejszył, za to rotacja zwiększyła. Rzeczowe kontakty, które wtedy nawiązano, procentują.

Wróćmy do bezapelacyjnego sukcesu AdA, ale tak głębiej, nie tylko do geo/demo. Aptekę wreszcie można sprzedać, odziedziczyć, a nawet w cywilizowany sposób zlikwidować. To były rzeczy, które np. mi spędzały sen z powiek, bo oprócz mnie w rodzinie nie ma żadnego farmaceuty. Żadnej dynastii, z bajek przeciwników AdA, nie stworzyłem, więc gdyby w drewnianym kościele cegła mi spadła na głowę, żona i dzieci zostałyby z potężnym kłopotem. Pomyślcie o tym, młodzi farmaceuci, jak wielkim obciążeniem jest świadomość odpowiedzialności za bliskich, którzy mogliby zostać z kosztownym majątkiem, który bez ww. nowelizacji by musiał zostać zutylizowany?

Tak więc wszyscy otrzymaliśmy, nieoczywistą do tej pory, możliwość w miarę bezbolesnego zakończenia działalności. Dodam, że oczywistą w innych branżach. Czyżbyśmy do tej pory byli dyskryminowani? Brak w tej części noweli protestów „miszczów” zaświadcza, że widocznie tak było.

Już te dwie sprawy pokazują, jak ważna jest kolejna rzecz, o której przez lata mogliśmy tylko pomarzyć: bardzo dobra współpraca z Ministerstwem Zdrowia i Inspekcją Farmaceutyczną. Znakomite relacje są wartością dodaną, bez której nie ma mowy o ciągu dalszym, czyli choćby o ustawie o zawodzie, egzekwowaniu prawidłowej obsady magisterskiej i przestrzeganiu jednego procenta, opiece farmaceutycznej, marżach, dyżurach aptek, itd. Kolejność każdy ma własną, a ja wymieniam tylko niektóre ważne punkty. Zakres realizacji jest już czymś innym, niekoniecznie zadowalającym, ale to już wszyscy wiemy. Na koncie mamy kilkanaście spraw wygranych przed NSA, a dotyczących braku sukcesji generalnej. W uproszczeniu: ktoś kupił spółkę/aptekę = musi mieć nowe zezwolenie na jej prowadzenie. Jeśli nie jest farmaceutą, nie ma prawa mieć zezwolenia na aptekę. Egzekucja tych rozstrzygnięć jest jednak problematyczna lub długotrwała. Czy ktoś powiedział, że nasz Samorząd jest wszechmocny? Czy ktoś z farmaceutów jest premierem lub ministrem albo prokuratorem?

Skoro wspominam dobre relacje, należy też wspomnieć o ich nowej odsłonie w kontaktach z innymi Samorządami zawodów medycznych. Jakością samą w sobie jest popieranie Opieki Farmaceutycznej przez Stowarzyszenie Lekarzy Rodzinnych. Świadczy to o uznaniu zarówno wagi naszych możliwości, jak i (a może przede wszystkim?) zrozumieniu faktu nie wkraczania w zakres kompetencji lekarzy. Ich opór przed OF byłby dla nas znaczącym utrudnieniem. Samorząd lekarzy w różnych aspektach współpracuje z naszym. Nareszcie! Każdego z nas to powinno cieszyć.

Jeśli nie chcemy być tylko bezwolnymi „sprzedawcami leków” (czytaj więcej: Jako farmaceuci sami widzimy konieczność rozwoju naszego zawodu w tym kierunku), OF jest naszą szansą na rozwój. Czy ktoś zna alternatywę? Chętnie poznam.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Farmaceuci za mało wiedzą o leczeniu bólu Farmaceuci za mało wiedzą o leczeniu bólu

O dr n. med. Jadwidze Pyszkowskiej zrobiło się głośno w środowisku farmaceutów, po tym jak wystosowa...

Jesienna hipochondria Jesienna hipochondria

Nadeszła. Nieunikniona, niechciana, okropna, zimna, ciemna – jesień. Za oknami zrobiło się ponuro i ...

Na odporność – β-glukan Na odporność – β-glukan

Sądząc po liczbie zakatarzonych i gorączkujących pacjentów, sezon na grypę i przeziębienie należy uz...