Magazyn mgr.farm

Polski farmaceuta w Szwecji: Ważne jest zaangażowanie i opanowanie języka

15 marca 2018 08:45

Zastanawiacie się nad wyjazdem z Polski i podjęciem pracy w aptece któregoś z krajów Unii Europejskiej? Najpopularniejsze kierunki emigracji zawodowej farmaceutów Irlandia, Anglia i Niemcy. Coraz częściej jednak polscy farmaceuci trafiają też do Szwecji? O tym jak wygląda tam życie i praca w aptece opowiada nam Anna Hajdrych – farmaceutka, która zdecydowała się wyjechać do tego kraju pięć lat temu.

Anna Hajdrych to polska farmaceutka, która od lat pracuje w Szwecji (fot. archiwum prywatne)
Łukasz Waligórski: W jaki sposób trafiłaś do Szwecji? Jak długo już tam pracujesz i czy od samego początku miałaś taki plan na karierę zawodową?

Anna Hajdrych: Zostałam zrekrutowana przez head huntera, który współpracuje z dwoma dużymi sieciami i rekrutuje farmaceutów głownie z Europy Środkowej i wschodniej (z krajów należących do EU rzecz jasna) [aktualnie rekrutację prowadzi agencja rekrutacyjna farmacja.hr – przyp. red.]. Po rocznym kursie szwedzkiego w Polsce zaczęłam prace w Szwecji w czerwcu 2013. Po dwumiesięcznej praktyce zaczęłam samodzielną pracę. Mój plan nie do końca był taki, ale tak się poukładało i jestem zadowolona z obecnego stanu rzeczy.

ŁW: Jak oceniłabyś poziom życia w Szwecji w porównaniu z Polską? Mam tutaj na myśli przede wszystkim warunki socjalne (mieszkanie, podatki). Jakie są koszty życia w Szwecji?

AH: Warunki życia są bardzo dobre, ale nie ma nic za darmo. Wysokie podatki robią swoje. Zarobki zawsze podawane są w kwocie brutto, w zależności ile się zarabia i gdzie mieszka – odliczany jest od nich podatek. Przy zarobkach ok. 30000 koron brutto płaci się ok 25-30% podatku, ta liczba oczywiście wzrasta z wysokością zarobków (w Gävle gdzie mieszkam, przy zarobkach 30 000 dostaje się na rękę ok 22 000).

Mieszkania są w dobrym standardzie, choć oczywiście wszystko zależy od tego, gdzie się trafi. Od kilku lat w Szwecji jest niedobór mieszkań/domów, ciężko jest coś wynająć od ręki w dużych miastach (w większości panuje system kolejkowy, w Uppsali aby wynająć mieszkanie trzeba nawet czekać 10 lat). Istnieją oczywiście możliwości wynajmu prywatnie, ale nie są one zbyt duże. Czynsze w starszym budownictwie to ok. 5000-7000 koron za 3 pokojowe mieszkanie, na razie nie ma opłat dodatkowych za wodę, płaci się za prąd i generalnie tyle. W nowszym budownictwie za takie same mieszkanie można już zapłacić ok 10000 – 12000 za miesiąc.

Najlepiej poruszać się rowerem, posiadanie samochodu wiąże się z dodatkowymi kosztami. Wysokość podatku zależy od rocznika, rodzaju paliwa i tego jak samochód jest przyjazny dla środowiska. Im większy samochód tym wyższy podatek itd. Transport publiczny jest dobry, zwłaszcza w większych miastach, dojechać można praktycznie wszędzie, nawet w najmniejszych miasteczkach i wsiach są przystanki autobusowe.
Jeśli zrobimy przeliczenie dla przeciętnego Svenssona z Gävle zarabiającego 30000 kr:


  • Mieszkanie starsze 7000 kr, nowsze 10000 kr
  • Samochód : parking 400 kr za miesiąc, diesel 1000 kr przy średnim jeżdżeniu po mieście (litr diesla to ok 15 koron)
  • Telefon 300 kr
  • Sieciówka na autobus w mieście 500 kr, bilet na pociąg miesięczny (popularny sposób poruszania się do pracy tzw. pendeltåg) to ok 1000- 1600 kr

ŁW: Jakich zarobków może spodziewać się farmaceuta, który chciałbym podjąć pracę w Szwecji? Od czego zależy ich wysokość (staż pracy, miejsce pracy?)

AH: Wysokość pensji zależy od tego czy jest się apotekare (farmaceuta z 5-letnim wykształceniem) czy receptarie (3 letnie). Staż pracy oczywiście też jest ważny. Miejsce pracy – to dość skomplikowane. Więcej zarabia się np. w Sztokholmie niż w Uppsali (w Uppsali jest mnóstwo studentów farmacji, czesto chcą tam zostać po studiach). W południowej Szwecji (nie mówimy o dużych miastach) też można dostać więcej z racji na duże braki farmaceutów. Ale już na przykład w północnej Szwecji (Kiruna i okolice) zarobki kształtują się mniej więcej na poziomie tych z Uppsali. Wysokość pensji może się różnić między sieciami, każdy chce mieć personel, pensja jest dobrym środkiem do zachęcenia do pracy.

Zarobki podwyższane są o ok 1,8-2% co roku, zgodnie z umową ze związkami zawodowymi. Nie jest to obowiązkowe, bo każda apteka dostaje pewien budżet na podwyżki w zależności od obrotów, zysków itp. Można wiec dostać 600 koron albo 100 kr. Co roku robimy tzw ocenę prezentacji (nie wiem jak to dokładnie przetłumaczyć), jako kierownik w lutym/marcu razem z pracownikami indywidualnie, oceniamy jak dana osoba wykonuje swoja prace. Jest to tez podstawa do tzn. lönesamtal czyli rozmowy o podwyżce.

Jeżeli nie jest się zadowolonym ze swojej podwyżki, można zgłosić się do związku zawodowego do którego się przynależy i poprosić o rozszerzona lönesamtal, z przedstawicielem związku i kierownikiem apteki. Nie zdarza się to zbyt często, ale jest to prawo pracownika. Dla mojej apteki dla przykładu podwyżki będą wynosiły średnio 1,8% na pracownika (1,8% obecnej pensji).

ŁW: Jak opisałabyś współpracę ze Szwedami? Chodzi mi o życzliwość, podejście do pracy, relacje w pracy? Jak traktują obcokrajowców, którzy podejmują u nich pracę?

AH: Szwedzi są tolerancyjni i mili. O dobre relacje w pracy łatwo, jeżeli wykonuje się swoje obowiązki zgodnie z panującymi zasadami i opanowało się język. Praca jest ważna, ale równie ważny jest balans: życie prywatne – praca. Pracodawca przywiązuje dużą wagę do tego, żeby miało się 4 tygodnie urlopu podczas sezonu maj-wrzesień, najlepiej ciągiem.

Z mojej perspektywy, ważne jest zaangażowanie i opanowanie języka najlepiej jak się da. Nikt w końcu nie zastosuje dla obcokrajowca taryfy ulgowej, jeżeli ten nie będzie potrafił wykonać swojej pracy. W pierwszym roku zdarzało mi się całkiem czesto, że nie potrafiłam zrozumieć problemu klienta, który na przykład używał bardziej potocznej mowy czy też pochodził z innej części Szwecji (szczególnie południowej). Moi koledzy oczywiście pomagali rozwiązać problem, ale taka taryfa ulgowa nie trwa wiecznie i po pewnym czasie brak postępu w rozwoju znajomości języka, problemy w komunikacji prowadza do frustracji i problemów w pracy.

W grupie, która ma wykonać jakiś obowiązek czy czynność ważne są kompetencje, więc trzeba zadbać, żeby były na miejscu. Praca jest dobrze zorganizowana, jasno określone wymagania, zasady. Jeśli pokazuje się, że jest się ambitnym to są możliwości w rozwoju, sieci dbają o swoich pracowników.

Co jest ważne z perspektywy farmaceuty z Polski, to to że apteka to mimo wszystko pewnego rodzaju sklep. Do nas nie przychodzą pacjenci, ale klienci. Apteki rzadko kiedy są prywatne, w Szwecji jest 7 sieci ze sklepami stacjonarnymi, są apteki internetowe (apotea jest największą w tej chwili), apteki prywatne stanowią zdecydowaną mniejszość. W sieci jest też oczekiwanie, by apteka generowała zyski. Farmaceuta poza sprzedażą leków ma też generować zyski wynikające ze sprzedaży produktów bez recepty. Praktycznie co miesiąc praktycznie mamy wizytę Mystery Shoppera, jest rezultat stanowi część miesięcznego sprawozdania.

ŁW: Czy według Ciebie łatwo jest znaleźć pracę w Szwecji? Chodzi mi tutaj przede wszystkim o sytuację, gdyby farmaceuta znalazł w Szwecji pracę i chciał sprowadzić tam swoją rodzinę – czy w innych branżach np. jego żona znalazłaby łatwo zatrudnienie?

AH: Bezrobocie w Szwecji jest niskie, ale to czy łatwo znaleźć pracę czy nie, zależy w dużym stopniu od tego, gdzie się mieszka. Szwecja jest dużym krajem, z niewielką ilością dużych miast, za to z całym mnóstwem mniejszych miasteczek. W całej Szwecji, szczególnie w dużych miastach jest trudno o znalezienie mieszkania lub też są one bardzo drogie, dlatego wiele osób dojeżdża do pracy. Moja apteka w tej chwili położona jest 50 km od mojego domu. Możliwość znalezienia pracy zależy też od tego kim jest nasza druga polówka. Jeśli jest na przykład informatykiem lub grafikiem i trafi bardziej na północ Szwecji do mniejszego miasteczka to możliwości pracy mogą być ograniczone. Ważna jest też znajomość języka. Szwedzi oczywiście mówią po angielsku, ale jeśli chce się pracować w branży, w której ma się kontakt z klientami to nie da się mówić tylko po angielsku.

ŁW: Kilka tygodni temu byłem w Szwecji i uderzyły mnie dwie rzeczy. Po pierwsze duże odległości między aptekami, a po drugie inny sposób promowania aptek niż w Polsce. Mam wrażenie, że w Szwecji bardziej niż na niskie ceny, kładzie się nacisk na serwis i usługi świadczone przez farmaceutów. Potwierdzasz moje obserwacje, czy to tylko pozory dostrzegalne przez turystów?

AH: Serwis jest ogromnie ważny, sposób traktowania klienta i cała cześć doradzania, opieki farmaceutycznej. Ceny są istotne z racji na to, że są one niższe w aptekach internetowych. Do 2007 roku apteki w Szwecji były państwowe. Wydawano tam leki, czasami sprzedawano dodatkowe produkty, ale apteka to były przede wszystkim leki. W 2007 roku sektor został sprywatyzowany. Od tego czasu apteka nadal pełni swoją rolę jako punkt wydawania leków, kontroli tego czy klient umie je używać, czy zachodzą interakcje, kontroli dawki itp. Te wszystkie elementy są obowiązkowe przy realizacji każdej recepty. Apteka jest od wydawania leków, farmaceuci mają być kompetentni.

Dział asortymentu mojej sieci dba o to, żeby produkty sprzedawane w aptece były odpowiedniej jakości, nie zawierały produktów kancerogennych czy o wątpliwych właściwościach. Apteka ma być miejscem, do którego ma się zaufanie. W mojej sieci oferowane są też dodatkowe usługi, takie jak pomiar ciśnienia, kontrola znamion, przekłuwanie uszu. W dużych miastach są też tzw. kliniki minutowe, gdzie można się zaszczepić czy ekspresowo mieć wizytę u lekarza.
Jeśli miałabym porównywać apteki polskie ze szwedzkimi, to rzeczywiście tutaj nie ma leków za grosz czy za złotówkę (za 1 koronę czy 1 öre), nie ma też w zasadzie takiej potrzeby, bo system jest inny i refundacja leków jest na innym poziomie.

ŁW: Jak Szwedzi traktują farmaceutów? W Polsce jesteśmy jednak nadal postrzegani jako sprzedawcy i pacjenci bardziej ufają własnemu zdaniu. Czy w Szwecji jest inaczej?

AH: Farmaceuta to aptekarz, lecz nadal nie lekarz. To co powie lekarz w Szwecji jest bardzo istotne i klienci w większości mają ogromne zaufanie do nich. Farmaceuta kontroluje sposób dawkowania, interakcje czy daje porady jak zażywać leki (przed lub po posiłku, używaj filtrów przeciwsłonecznych itp.). Jest sprzedawcą z racji na miejsce, w którym pracuje, ale w tym wszystkim jest nadal specjalistą. Od tej małej łatki sprzedawcy się jednak nie ucieknie, choć klienci wiedza, że kiedy rozmawiają z farmaceutą to jest to osoba wykształcona i kompetentna. Może trochę tak jak w UK.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Pie@#$%one komórki Pie@#$%one komórki

Nowoczesne technologie ułatwiają nam życie – co do tego nie ma wątpliwości. Dzięki przeróżnym urządz...

Mam, ale nie sprzedam Mam, ale nie sprzedam

Od 1 stycznia wchodzą w życie nowe przepisy, dotyczące leków zawierających pseudoefedrynę, kodeinę i...

Potrzeba świeżości! – wywiad z mgrem farm. Michałem Byliniakiem Potrzeba świeżości! – wywiad z mgrem farm. Michałem Byliniakiem

Pół roku temu w drugim numerze magazynu MGR.FARM rozmawialiśmy o nadchodzących wyborach samorządowyc...