Magazyn mgr.farm

Poproszę ten lek z telewizji

7 listopada 2017 10:20

Przychodzi pacjentka do apteki, prosi o najtańszy lek przeciwgorączkowy, podaję więc paracetamol za dwa złote z groszami. Ale nie, ma być najtańszy, ale koniecznie ten, co go reklamują, co nie szkodzi na żołądek. Bo paracetamol pod nazwą paracetamol może, bo nie mówi żaden pan z telewizji, że jest bezpieczny dla żołądka. Tak oto leczymy się coraz częściej reklamą, nie lekiem. Bo poleca nasza ulubiona aktorka, bo tam lekarz mówił, że to pomoże! Bo to musi być dobre, skoro reklamują.

Ciągle trwa postępowanie przeciw Aflofarmowi za reklamę żelków Magmisie. (fot. Shutterstock)

Z przerażeniem patrzę na statystyki dotyczące reklam leków i suplementów diety. W ciągu ostatnich dwóch dekad liczba reklam w kategorii produkty zdrowotne i leki wzrosła blisko 20 razy, podczas gdy ogólna liczba reklam wzrosła zaledwie trzykrotnie. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji dwa lata temu przygotowała raport na temat reklam leków, produktów leczniczych i suplementów diety. Okazuje się, że w samych czterech największych stacjach telewizyjnych reklamy czołowych produktów pojawiły się 200 tysięcy razy, podczas gdy kilkanaście lat temu zaledwie osiem tysięcy.

Skąd taka zmiana? Bo branża farmaceutyczna to niemal największy reklamodawca w Polsce. Firmy farmaceutyczne na reklamę leków OTC w 2015 r. wydały u nas 4,3 mld zł. Najwięcej środków z tego tytułu wpłynęło do telewizji (2,82 mld zł) i stacji radiowych (1,12 mld zł). Do prasy z reklam leków trafiło 0,36 mld zł. Z danych Nielsen Audience Measurement wynika, że najbardziej reklamowane są takie preparaty dostępne bez recepty.

Skutkiem wszechobecnej reklamy leków OTC jest nadmierna konsumpcja i nadużywanie farmaceutyków w naszym kraju. Średnio łykamy bowiem aż cztery tabletki dziennie. Według badań z 2012 roku więcej leków przyjmują od nas w Europie tylko Francuzi. Polska jest jedynym państwem w Europie, w którym na reklamę tych preparatów wydaje się więcej niż na inne produkty. Ciekawy eksperyment przeprowadziła redakcja portalu akademiaporodu.pl – policzono średnią liczbę reklam między 9 a 21 poświęconą lekom, wyrobom medycznym i suplementom diety w czołowej stacji telewizyjnej. Łącznie doliczono się 228 spotów reklamowych, co daje 19 reklam na godzinę!

Ostatnio będąc w jednej z krakowskich aptek z ciekawością przyglądałem się reklamowanemu pod marką własną paracetamolowi za 1,98zł – w tej cenie oferowano 12 tabletek popularnego środka przeciwbólowego w dawce 500mg. Obok leżał słynny czteroliterowy preparat o tym samym składzie za trzykrotność tej ceny. Mimo tak dobitnego zestawienia cenowego rezultatu można się było domyślać.

Oczywiście, ufamy produktom sprawdzonym, preparat wprowadzony na rynek przez firmę ABC nie wzbudza naszego natychmiastowego zaufania, ale często nie próbujemy nawet jako pacjenci zastanowić się przez chwilę, czy warto przepłacać. Przyznam się bez bicia, sam stałem po inny lek przeciwbólowy i mimo kilku dodatkowych alternatyw sięgnąłem po „oryginalny” kwas acetylosalicylowy firmy SamiWiecieJakiej 🙂

A zatem czy leczy lek czy nazwa? Czy leczy substancja czy pani z telewizji? Czy pomaga nam związek czynny ukryty w wybranym preparacie czy sugestia koleżanki, kuzynki lub starszej pani w kiosku? A może przede wszystkim leczy nas marka, producent, konkretny preparat handlowy? To oczywiste, że dla przeciętnego Kowalskiego wiedza o składzie danych równoważnych preparatów nie jest ani obowiązkowa ani niekiedy niezbędna. Zawsze to brał, bo słyszał, że pomaga. I mówią mu to przed jego ulubionym serialem, po prognozie pogody i w radiu, gdy jedzie do pracy.

Po co więc zastanawiać się, czy istnieje tańsza alternatywa, skoro nasz lek pomaga? A choćby po to, że jeśli owa cudowna tabletka pojawia się rokrocznie 72 tysiące razy we wszystkich środkach masowego przekazu (a taki wynik osiągnął zeszłoroczny rekordzista), to ktoś za to musi zapłacić. I płaci biedny pacjent / konsument, zwał jak zwał. Więc czasem wyłączmy telewizję, przyciszmy radio i zapytajmy farmaceuty co pomaga. Może nie warto przepłacać? Może lepiej zaufać Pani Magister niż wierzyć Pani Doktor z reklamy? 🙂

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Tureckie wspomnienie Tureckie wspomnienie

Farmaceuta na wakacjach nie jest zwyczajnym turystą – przynajmniej jeśli chodzi o wizyty w lokalnych...

Drobnym drukiem: Ibuprom MAX Sprint Drobnym drukiem: Ibuprom MAX Sprint

Reklamy leków podlegają sztywnym regułom. Ich treść określa Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 2...

Fakty i mity o zapaleniu kartani Fakty i mity o zapaleniu kartani

W sezonie jesienno-zimowym pogoda nas nie rozpieszcza. Jej „humory”, zmienna temperatura i wilgotnoś...