Pranobeks inozyny to substancja lecznicza, która jest składnikiem preparatów występujących zarówno w postaci tabletek jak i syropów. Jeszcze do niedawna, bo do 2014 r. były one dostępne na receptę. Mało który pacjent wiedział, że takie leki istnieją. Dopiero umożliwienie zakupu tych preparatów bez recepty, odpowiedni marketing i reklama w mediach sprawiły, że o konkretnych preparatach dowiedziały się miliony Polaków. I masowo ruszyli do aptek, aby kupić leki, które wyleczą ich z przeziębienia. Przeziębienia męczącego ich przez całą jesień i zimę, nie pozwalającego chodzić do szkoły, pracy. A rodzicom małych dzieci, u których się pojawia często i częściej, nie pozwalającego zmrużyć oka przez całą noc.
Nade wszystko, przedstawiciele medyczni reprezentujące koncerny farmaceutyczne produkujące leki z izoprynozyną zaczęli składać dość częste wizyty lekarzom. Wmawiali im, że właśnie to ich preparat jest idealnym rozwiązaniem stworzonym po to, by pacjenci szybko wygrali walkę z przeziębieniem. Co więcej – będą zwiększali swoją odporność i nie dopuszczali do zachorowania w przyszłości. Właśnie w taki sposób rozpoczęła się era pranobeksu inozyny w naszym kraju.
Wróćmy jednak do przeszłości. Spójrzmy, jakie wskazania kwalifikowały pacjenta do przepisania mu leku z pranobeksem inozyny przed tym, jak został lekiem OTC. Były to:
- zakażenie skóry i błon śluzowych wywołane wirusami Herpes Simplex I i II (opryszczka narządów płciowych oraz wargowa) oraz Varicella Zoster (półpasiec, ospa wietrzna);
- inne zakażenia o etiologii wirusowej (np. podostre, twardniejące zapalenie mózgu);
- wspomagające u osób z upośledzoną odpornością;
Czy widzicie powyżej, aby lek ten był stosowany w infekcjach górnych dróg oddechowych? Czy to pomyłka, niedopatrzenie? Nie! Po prostu nie pojawiły się jakiekolwiek badania, z których by wynikało, że pranobeks inozyny skraca czas trwania przeziębienia, „walczy” z objawami grypopodobnymi, czy w cudowny sposób niweluje infekcje górnych dróg oddechowych.
Co na to badania?
Już od wczesnych lat 80. badano wpływ tej substancji leczniczej na czas trwania przeziębienia. Za każdym razem wnioski, które płynęły z prowadzonych badań były podobne: „Nie wykazano istotnej różnicy w częstości zachorowań u pacjentów, którzy zażyli lek w porównaniu do placebo…”, „mimo przejściowego wzrostu liczby limfocytów, nie wykazano różnicy w liczbie zachorowań, czy w czasie trwania infekcji (…), liczby dni z kaszlem (…), katarem, czy gorączką”, „Różnica w czasie, po którym ustąpiły objawy grypopodobne u osób stosujących lek w porównaniu do grupy placebo była nieistotnie statystyczna”.
Jak to się stało, że lek, którego skuteczność wobec przeziębienia i grypy nie została w żaden sposób udowodniona stał się jednym z pierwszych, które są stosowane przez chorych? Z pewnością jest to wynik dobrze działającej reklamy i marketingu, o czym już wcześniej wspominałem. Po drugie, może to być skutek nacisku, jakie na lekarzu kładą pacjenci, którzy oczekują na wizycie lekarskiej przepisania cudownego specyfiku. Kiedyś masowo były przepisywane antybiotyki, teraz są to preparaty z pranobeksem inozyny. Niestety doszło do tego, że pacjenci sami kupują owe produkty i stosują je zdecydowanie zbyt często.
Ile razy zdarzyło się nam sprzedać syrop z inozyną rodzicom, którzy chcieli mieć „coś” na zapas? Na wypadek gdyby przypadkiem ich dziecko kichnęło, kaszlnęło? Chyba wszyscy popadliśmy w wielki hurraoptymizm. Uwierzyliśmy, że na rynku farmaceutycznym mamy dostępny bez recepty lek przeciwwirusowy, który zwalczy wszystkie trapiące nas infekcje wywołane przez wirusy. Rzeczywistość okazała się, jednak zgoła inna. Chyba powinniśmy wrócić na ziemię i wytłumaczyć pacjentom, na jakie przypadłości izoprynozynę należy tak naprawdę stosować.
Co z działaniami niepożądanymi?
Chociaż substancja pranobeks inozyny wykazuje stosunkowy duży profil bezpieczeństwa to pacjenci zgłaszają jej działania niepożądane. Są to przede wszystkie bóle brzucha, nudności, czy wymioty. Ponadto należy pamiętać, że izoprynozyna powoduje podwyższenie stężenia kwasu moczowego w surowicy, a także w moczu. W związku z tym nie powinny jej stosować osoby ze stwierdzoną dną moczanową, hiperurykemią czy kamicą nerkową. Nie zaleca się jej też u osób, które stosują leki moczopędne. Powinniśmy o te kwestie zapytać pacjenta podczas wywiadu, gdy wydajemy mu leki z pranobeksem iznozyny.
Ponadto należy poinformować pacjenta, że podczas kuracji jednym z tych preparatów z inozyną nie należy stosować witaminy C. A przecież tę tak często stosuje się podczas przeziębienia. Tymczasem witamina C znacznie zakwasza mocz i przez to zwiększa ryzyko wytrącenia kwasu moczowego.
Polecanie pacjentom preparatów zawierających pranobeks inozyny,w celu zwalczania przeziębienia, w świetle tak słabych dowodów naukowych, wydaje się być praktyką nieetyczną. Wiem jak ciężko jest przekonać pacjenta, który „ślepo” wierzy reklamom. Jednak warto spróbować zaproponować mu syrop z bzu czarnego, maliny, czy ekstrakt z pelargonii afrykańskiej, których działanie wobec infekcji górnych dróg oddechowych jest dużo lepiej udowodnione naukowo niż preparatów z izoprynozyną.










