REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 15 lipca 2019, 12:36

Przebarwienia skóry – przyczyny i leczenie

Z okładek magazynów, billboardów i reklam telewizyjnych uśmiechają się do nas istoty o nieskazitelnej cerze, bez zmarszczek i przebarwień. Aby uzyskać ten efekt wykorzystano najnowocześniejszy kosmetyk – obróbkę cyfrową obrazu. Rzeczywistość wygląda nieco mniej idealnie.

Przebarwieniom skóry łatwiej zapobiegać niż je leczyć (fot. Shutterstock)
Przebarwieniom skóry łatwiej zapobiegać niż je leczyć (fot. Shutterstock)

Przebarwienia skóry są powszechne. U połowy populacji w wieku do 20 lat można zauważyć nasilone zmiany barwnikowe, a u osób po 40 roku życia nieprawidłowa pigmentacja to norma. Najczęściej spotykane są piegi, ostuda (melasma), plamy soczewicowate oraz przebarwienia pozapalne. Wszystkie wyróżniają się dużą nadprodukcją melaniny lub nadmierną liczbą komórek wytwarzających melaninę. Pod względem histopatologicznym przebarwienia dzielimy na naskórkowe, które występują tylko na powierzchni skóry oraz skórne, które mają początek w warstwie brodawkowatej. Niektórzy autorzy wyróżniają również podtyp mieszany.

REKLAMA

Wpływ promieniowania UV

Częstotliwość występowania zmian barwnych jest uwarunkowana genetycznie, hormonalnie i środowiskowo. Skóra w wyniku reakcji na bodziec, jakim jest mutagenne promieniowanie UV, próbuje się chronić stosując swój podstawowy filtr UV – melaninę. Jeśli warstwa naskórka jest uszkodzona, nadwrażliwa, ze stanami zapalnymi lub przesuszona, to produkcja melaniny również jest nieprawidłowa i w następstwie zamiast jednolicie opalonej skóry mamy przebarwienia.

Uwrażliwić skórę na UV mogą różne czynniki: wahania hormonalne w przebiegu ciąży i menopauzy, nadczynność tarczycy, choroby wątroby, niedoczynność nadnerczy, jak również niektóre leki: doustna antykoncepcja, NLPZ, diuretyki tiazydowe, lowastatyna, metotreksat, tetracykliny, selegilina oraz ekstrakt z dziurawca.

Nie bez znaczenia są również uszkodzenia skóry, wywołane przez nadmierne stosowanie preparatów złuszczających oraz przeciwtrądzikowych. Preparaty dezodoryzujące często zawierają pochodne furanokumaryn, które bardzo nasilają reakcję skóry na promieniowanie. Niektóre barwniki, niezależnie od tego czy przyswajamy je doustnie czy też mają kontakt ze skórą (np. makijaż), mogą wywoływać przebarwienia skórne. Są to m.in. estry PABA, cynamoniany, błękit metylenowy, fluorescyna i siarczek kadmu.

Na powyższe czynniki ryzyka mamy większy lub mniejszy wpływ. Nie zmienimy jednak genetyki. Kobiety są w dużo większym stopniu narażone na pojawienie się przebarwień. Piegi występują głównie u osób z jasnym fototypem skóry, o blond lub rudych włosach i jasnej karnacji. Ostuda, czyli wyraźne, rozległe przebarwienia na policzkach i brodzie są charakterystyczne dla kobiet pochodzących z Ameryki Łacińskiej, Azji i Bliskiego Wschodu. Szanse wystąpienia są większe, gdy zmiana ta pojawiła się już u innych kobiet ciężarnych w rodzinie.

Leczenie przebarwień

Aktualnie proces dermatologicznego leczenia wszystkich rodzajów przebarwień koncentruje się na trzech ścieżkach. Po pierwsze istniejące zmiany należy złuszczyć, stymulując jednocześnie skórę do produkcji nowych, niezmienionych komórek. Jeśli to nie wystarczy należy użyć środków hamujących aktywność tyrozynazy – enzymu pośredniczącego w produkcji melaniny. Najnowsze terapie opierają się na wzmacnianiu skóry właściwej, m.in. ochronie włókien kolagenowych i fibroblastów. Niezależnie od sposobu leczenia, najistotniejsze jest stosowanie w trakcie i po terapii ochrony przed promieniowaniem UV.

Co z powyższej listy możemy zaproponować pacjentom? Wśród dermokosmetyków warto wyróżnić preparaty depigmentujące, wybielające i peelingujące. Ich działanie opiera się głównie na rozjaśniającym działaniu hydroksykwasów: glikolowego, migdałowego, jabłkowego, cytrynowego mlekowego, salicylowego, lipohydroksykwasu oraz glukonolaktonu. Nie wolno ich aplikować na skórę podrażnioną, trądzikową z aktywnymi stanami zapalnymi lub przesuszoną. Niezbędne jest stosowanie równolegle do peelingów kremów odżywczych i nawilżających z wysokim filtrem UV. Oprócz kwasów działanie wspomagające wybielanie ma niacynamid – hamuje syntezę melaniny oraz jej migrację w do naskórka.

REKLAMA
REKLAMA

Hydrochinon

Wśród inhibitorów tyrozynazy dawniej pozytywnie wyróżniano hydrochinon. Ma on silne i szybie działanie, jednakże jako pochodna fenolowa mógł wywoływać podrażnienia, a nawet według niektórych źródeł stymulować powstawanie zmian nowotworowych. Z tego względu zakazano jego stosowania w dermokosmetykach. Legalna i dostępna w dermokosmetykach jest za to jego pochodna – arbutyna. Często jako jej źródło są wykorzystywane surowce roślinne: liście bergenii (Bergenia crassifolia), grusz (Pirus communis), mącznica lekarska (Arctostaphylos uva ursi) oraz borówki brusznicy (Vaccinium vitis idea).

Kwas askorbinowy

Znacznie bezpieczniejszym inhibitorem tyrozynazy jest kwas askorbinowy. Ta niepozorna witamina bywa aktualnie dość powszechnie stosowana w kremach, maseczkach i serach antyoksydacyjnych. Choć jej stabilność w roztworach jest niewielka, opracowano kilka stabilniejszych pochodnych m.in. palmitynian askorbylu. Ważne aby stosować stosunkowo wysokie stężenia w trakcie kuracji wybielającej – według najnowszych badań witamina C w niewielkim stopniu (ok 1%) przenika do skóry właściwej. Oprócz właściwości rozjaśniających i antyoksydacyjnych, witamina C ma zdolność do redukowania aktywności transkrypcji czynnika NF-kB, a tym samym stanów zapalnych.

Kwas kojowy

Inną ciekawą substancją hamującą aktywność tyrozynazy jest kwas kojowy. Stanowi on produkt uboczny w czasie warzenia wina ryżowego – sake. Ma unikalną zdolność znacznej penetracji w głąb skóry. Udowodniono klinicznie jego działanie odbarwiające, antybakteryjne, przeciwgrzybiczne i przeciwrodnikowe. Działa powoli – znaczne efekty mogą być zauważalne dopiero po 2-3 miesiącach stosowania. Brak jest natomiast efektów ubocznych tak typowych dla większość substancji wybielających: przesuszenia skóry, podrażnienia, nadwrażliwości. Z surowców roślinnych silny inhibitor tyrozynazy zawiera lukrecja (Glycyrrhiza glabra). Jest nim glabradyna – działa znacznie skuteczniej niż kwas kojowy, a nawet arbutyna. Niestety w ekstrakcie zwykle jest jej niewiele.

Rozjaśniacze optyczne

Osobną grupę preparatów stanowią tzw. rozjaśniacze optyczne. Jest to nowa grupa syntetycznych substancji, które choć nie usuwają przebarwień, to skutecznie je maskują. Zawarty w ich składzie związek fluorescencyjny absorbuje światło w zakresie niewidzialnego UV i sam emituje je jako światło widzialne, miejscowo „oświetlając” skórę. Podobną funkcję pełnią silikony o kulistym kształcie, pokryte ditlenkiem tytanu.

Wszystkie kremy i preparaty wspierające rozjaśnianie skóry powinny zawierać znaczące ilości substancji nawilżających i natłuszczających. Dobrze, jeśli zawierają kwas hialuronowy, olejki z nienasyconymi kwasami tłuszczowymi, kompleks NMF oraz filtry UV. Dzięki temu oprócz usuwania już istniejących zmian mogą działać prewencyjnie. Bo, parafrazując przysłowie, przebarwieniom łatwiej zapobiegać niż je leczyć.


Zacytuj ten artykuł jako:

  • Marzena J. Kokot, Przebarwienia skóry, MGR.FARM 4/2018(20) str. L24-L25
REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA