Przecież to nie były mamuty!

13 maja 2016 08:44

Cofnijmy się o 20 lat. Mamy maj 1996 roku. Na liście przebojów „trójki” debiutuje piosenka „Orła cień” zespołu Varius Manx, a przebojami lata stają się Macarena i Coco Jambo. W kinach rozczarowanie po najnowszej premierze Pasikowskiego „Słodkogorzki”, a jeszcze przed premierami „Mission Impossible” i „Dnia Niepodległości”. Za miesiąc rozpoczną się w Anglii mistrzostwa Europy w piłce nożnej (wygrają je Niemcy, pokonując w finałach drużynę Czech).

shutterstock_295591595.jpg

Telefony komórkowe ciągle ważą po kilka kilogramów, przypominają przenośne kaloryfery i są symbolem zamożności i sukcesu biznesowego. Dopiero jesienią startuje cyfrowa telefonia komórkowa i do grudnia obejmuje zasięgiem jedynie największe polskie miasta.
Na ulicach miast co chwilę „potykamy” się o budki telefoniczne. Krajobraz uzupełnia masa „butików” (tak, jeszcze nie ma sieciówek odzieżowych) i innych sklepów. Żeby zrobić zakupy, trzeba wejść do kilku lub nawet kilkunastu sklepów, a wielkie galerie handlowe jeszcze nie istnieją. Główne ulice miast jak przez minione wieki zdają się być wymarzonymi miejscami do prowadzenia handlu. Najpewniejszą zaś metodą obejrzenia dobrego filmu jest jego zarezerwowanie w wypożyczalni wideo, gdzie trzeba się po kasetę udać osobiście, a przy zwrocie osoba tam pracująca pieczołowicie sprawdza, czy film został przewinięty. Dopiero rok prędzej wymyślono i opracowano standard płyty DVD. Muzykę zaś kupuje się w sklepach muzycznych na nośnikach fizycznych, płytach lub kasetach magnetofonowych. Internet stał się dostępny raptem 2 lata wcześniej, a właśnie w kwietniu 1996 roku Telekomunikacja Polska S.A uruchomiła numer dostępowy, tak że każdy szczęśliwy posiadacz modemu mógł – blokując linie telefoniczną – przeglądać internet z zawrotną prędkością 56 Kb/s.
Pfizer właśnie opatentował Viagrę.

No tak, ma być o aptekach i farmacji.

Tak, apteki są i mają się dobrze. Właśnie powoli kończy się proces komputeryzacji aptek, ale jeżeli dobrze poszukać, znajdzie się jeszcze apteki bez komputerów. Towar do aptek zamawia się najczęściej telefonicznie, dyktując wieczorem całą litanię prosto z defektariusza. W zdecydowanej większości wypadków towar dostarcza do aptek już hurtownia, ale do rzadkości nie należą wyprawy osobiste aptekarzy po towar. Kamsoft bynajmniej nie ma jeszcze pozycji dominującej na rynku, a pomysły modemowego zamawiania towaru do apteki przez większość aptekarzy traktowane są jak mrzonki. Przygniatającą większość rynku stanowią już apteki indywidualne, po zakończonej kilka lat wcześniej prywatyzacji. Sporadycznie ktoś posiada więcej niż jedną aptekę. Wciąż istnieją apteki należące do ciągle jeszcze państwowych „Cefarmów”. Koszty refundacji pokrywa bezpośrednio budżet za pośrednictwem wydziałów zdrowia. Kasy Chorych zostaną dopiero powołane ustawą z dnia 6 lutego 1997 o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym, a sam system kas chorych wejdzie w życie dopiero od 1-go stycznia 1999r. Rynek farmaceutyczny rozwija się w błyskawicznym tempie. Po przejściowych zawirowaniach większość problemów w aptekach wydaje się znikać. Hurtownie farmaceutyczne zaczynają się rozrastać. Na rynku nie ma jeszcze PGF, a Medicines dopiero za dwa lata wejdzie na giełdę. Podobnie Torfarm i Farmacol nie są jeszcze spółkami giełdowymi.

Wróćmy do samych aptek. Jaka jest ich rola w 1996 roku?

Apteki nie są już od dawna miejscem, gdzie głównie wykonuje sie leki. Tę rolę już od końca XIX wraz z rozwojem przemysłu chemicznego i farmaceutycznego przejęły od aptek wyspecjalizowane laboratoria i wytwórnie leków. Apteka staje się ostatnim punktem łańcucha dystrybucji leków. Miejscem, gdzie pacjent realizuje receptę i otrzymuje leki zaordynowane przez lekarza. Miejscem, w którym za porozumieniem apteki i państwa (jak wspomniałem, w Polsce odrębny ubezpieczyciel, czyli kasy chorych, dopiero powstaną) pacjent realizuje przynależne mu z racji ubezpieczenia zniżki na zaordynowane leki. Miejscem, gdzie Pacjent może otrzymać poradę w odniesieniu do drobnych schorzeń i kupić sobie leki nie wymagające recepty lekarskiej. Apteka w 1996 roku jest miejscem, gdzie wciąż wykonuje się wiele leków recepturowych. Pojęcie suplementu diety praktycznie nie istnieje w odniesieniu do produktów sprzedawanych w aptekach. Tak samo, jak praktycznie nie istnieje sprzedaż pozaapteczna. Poza aptekami praktycznie nie spotyka się leków. Wyjątkiem są „tabletki z krzyżykiem” na ból głowy i nieśmiało pojawiające się w opakowaniach 2-tabletkowych leki przeciwbólowe. Ranitydyna, ibuprofen i furagina są lekami dostępnymi tylko na receptę

Przenieśmy się do dnia dzisiejszego. Mamy maj 2016 roku. Minęło 20 lat.

W przyszłym miesiącu zaczynają się mistrzostwa Europy w piłce nożnej we Francji. Kto je wygra? Nie wiadomo. Szanse jak zwykle mają Niemcy, ale Czesi już raczej do półfinałów nie dojdą. Jakie możemy zauważyć różnice w porównaniu z majem 1996r? Zniknęły gdzieś na przestrzeni ostatnich 20 lat wszystkie budki telefoniczne. Rozwój technologii spowodował, że stały się zbędne. Kto miał by z nich korzystać, jeżeli praktycznie każdy ma w kieszeni swój własny telefon, a właściwie wielofunkcyjne urządzenie umożliwiające również rozmowy telefoniczne? Zniknęły także absolutnie wszystkie wypożyczalnie kaset video i nie, nie zostały zastąpione przez wypożyczalnie płyt DVD. Płyty DVD, podobnie jak fizyczne nośniki muzyki, są również na wymarciu. O popularnych jeszcze 20 lat wcześniej kasetach magnetofonowych i magnetofonach mało kto pamięta. Wyginęły jak mamuty. Zdecydowana większość zakupów muzyki jak i wypożyczania filmów odbywa się teraz przez Internet. Zresztą internet zdominował nie tylko handel i wypożyczanie filmów. W dzisiejszych czasach coraz większa część handlu odbywa się „w sieci”. Jego szybkość skoczyła z 56 Kb/s do 250Mb/s, a w odniesieniu do urządzeń przenośnych (tak, właśnie tych, które praktycznie każdy ma w kieszeni) do 150 Mb/s. Bynajmniej nie jest to ostatnie słowo w rozwoju technologii przesyłania danych.

Jakie jeszcze możemy zauważyć różnice w porównaniu z czasami o 20 lat wcześniejszymi? Centra miast przestały być wymarzonymi miejscami do prowadzenia handlu. Gdzieś zniknęły masy „butików” i sklepików. Zastąpiły je restauracje i kawiarnie albo .. nie zastąpiło ich nic. Nikogo nie dziwią puste lokale handlowe na głównych ulicach miast.
Czy ludzie przestali kupować? Oczywiście, że nie! Ludzie kupują nawet więcej niż kiedyś. Cały handel przeniósł sie do „galerii handlowych” w centrach miast, hipermarketów na ich obrzeżach i … Internetu.

Jak się mają po upływie 20 lat apteki?
Na chwilę obecną mogło by się wydawać, że apteki maja bardzo silną i nienaruszalną pozycję w łańcuchu dystrybucji leków.
Ale czy tak jest na pewno?
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu zakres leków recepturowych wykonywanych w aptekach i ich liczba była wielokrotnie większa, niż w dniu dzisiejszym. Patrząc dalej, w bardziej odległą przeszłość, apteki były miejscami, gdzie przygotowywano wszystkie leki.
I nie ma się co dziwić, że z biegiem lat wykonuje się w aptekach coraz mniej leków. Tendencja do przejmowania receptury przez wyspecjalizowane laboratoria produkcyjne nie jest ani tendencją nową, ani tendencją błędną. Laboratoria takie, z założenia, są w stanie zapewnić znacznie lepszą jakość produkcji, jak i dokładność, powtarzalność i czystość produkowanych leków. Analogicznie jak uprzednio miało to miejsce w odniesieniu do leków, które wytwarzane są przez przemysł farmaceutyczny.
Czy można sobie zatem wyobrazić, że w bliskiej przyszłości, w perspektywie 10-20 lat, apteki znikną z krajobrazu ulic miast i wsi?
Dla wielu osób jest to absolutnie niewyobrażalne, czy jednak na pewno?

Przyjrzyjmy się obecnym zadaniom aptek i tendencjom, jakie panują na rynku.

Czym dzisiaj są apteki? Apteki, w dzisiejszych czasach, to nic więcej, niż wyspecjalizowane sklepy z lekami gotowymi. Sklepy, w których po okazaniu specjalnego zapotrzebowania (recepty) pacjenci otrzymują zaordynowane przez lekarza leki. Równocześnie apteki pełnią role pośrednika pomiędzy pacjentem a jego ubezpieczycielem, biorąc na swoje barki ciężar rozliczenia przynależnych pacjentowi zniżek, jak również przyjmują na siebie rolę „kontrolera” i ostatniego weryfikatora ordynacji lekarskiej. Apteka jest też ciągle jeszcze postrzegana jako miejsce, gdzie można zasięgnąć fachowej porady odnośnie stosowanych leków.
Apteki pełnią jeszcze jedną istotną rolę. Rolę, o której się bardzo często zapomina lub nie zwraca na nią uwagi. Apteki zapewniają (przynajmniej teoretycznie) rozdział ordynacji leków od ich dystrybucji. Rozdział wprowadzony między innymi po to, aby osoby ordynujące leki nie ulegały pokusie związanej z zarabianiem na ich dystrybucji.
Zastanówmy się, jak na obecne zadania aptek wpływa rozwój technologii i usług.
Zacznijmy od ostatniego ze wspomnianych zadań. Zapewnienia rozdziału ordynacji od dystrybucji. Jeżeli jeszcze w XX wieku taki rozdział miał sens, tak czy ma on dalej sens w XXI wieku?
Zapewnienie takiego rozdziału było kluczowe w sytuacji, gdy z jednej strony pokusa nadużyć była wielka, a z drugiej strony systemy kontrolne były niewydolne. Czy warto i należy wobec tego utrzymywać taki ostry rozdział w czasach, gdzie już za chwilę wprowadzona zostanie e-recepta i każde wydanie leku będzie na bieżąco sprawdzane z ordynacją lekarską i autoryzowane przez ubezpieczyciela? Tego typu rozwiązania pozwolą na praktyczne wyeliminowanie, a przynajmniej znaczne zmniejszenie ryzyka nadużyć finansowych i możliwości pomyłek w ordynacji. Te same systemy teleinformatyczne umożliwiają, bądź w krótkim czasie umożliwią znaczne uproszczenie rozliczeń finansowych pomiędzy pacjentem, ubezpieczycielem a dostawcą leku. Co stawia pod znakiem zapytania kolejną rolę, jaką na chwilę obecną pełnią wciąż apteki.
Patrząc dalej, kolejnym zadaniem apteki jest udzielanie drobnych porad leczniczych, jak również, a może przede wszystkim, udzielanie informacji na temat leków. W dzisiejszych czasach, gdy praktycznie każda z osób ma nieograniczony dostęp do internetu ( a jak go jeszcze nie ma, to najprawdopodobniej w najbliższym czasie go uzyska), rola informacyjna apteki znacząco spada. Autorytet aptekarza niestety coraz częściej przegrywa z dr Google lub innym „autorytetem” na jakimś forum internetowym. To samo zresztą odnosi się do autorytetu lekarza.
Widzimy, że zadania aptek tracą na ważności wraz z rozwojem nowoczesnych technologii. A co z najbardziej podstawową rolą apteki jako miejsca, gdzie możemy zakupić leki zarówno na receptę, jak i leki bez recepty?
Otóż od lat obserwujemy zjawisko, które ulega ciągłemu nasileniu. Ciągłą i coraz szybszą zmianę statusu leków, z leków na receptę na leki OTC, z leków OTC na… suplementy diety albo wyroby medyczne. Jeszcze 20 lat temu ibuprofen miał status RP, a powszechnie dostępne dawki nie przekraczały 200 mg. Teraz dawką powszechnie dostępną jako OTC jest dawka 400 mg. Leków, które na przestrzeni ostatnich kilku, kilkunastu lat zmieniły tak status dostępności jest wiele. Z najbardziej spektakularnych, prócz wspomnianego ibuprofenu, należy wymienić ranitydyne, furagine, a teraz od kilku dni … Viagrę. Podobnie ma się sprawa ze zmianą statusu z OTC na suplementy diety. Co powoduje ta tendencja? Ano taka tendencja umożliwia coraz szerszy wypływ leków z aptek. No bo jeżeli lek staje się nagle suplementem diety, czyli … żywnością, to jego miejsce przecież nie jest już w aptece, a w sklepie spożywczym czy też na stacji benzynowej. To samo odnosi się do leków OTC. W efekcie mamy masowe zjawisko wypływu leków i innych preparatów, czasami udających leki i tak przez pacjentów traktowanych, poza apteki. To właśnie gigantyczny rynek pozaapteczny, z którego wielkim rozrostem mamy w tej chwili do czynienia. Substancje czynne typu wspomniany już wcześniej ibuprofen, które jeszcze 20 lat temu były dostępne wyłącznie z przepisu lekarza w aptekach, dzisiaj dumnie rozpierają się jako sprzedaż przykasowa w praktycznie każdym sklepie spożywczym i na każdej stacji benzynowej. Jak widać, apteki powoli przestają być miejscem, gdzie ludzie zaopatrują się w leki OTC i innego produkty, które często starają się udawać leki. Jest to narastająca tendencja i w wyraźny sposób apteki przegrywają z drogeriami, sklepami spożywczymi i stacjami benzynowymi.
A co w takim razie z dostępnością już w samych aptekach leków wydawanych tylko i wyłącznie na receptę? Teoretycznie z tymi lekami nie powinno być problemów w aptekach. Jest to prawda pozorna. Wielość leków generycznych, wielość preparatów złożonych (różne kombinacje dawek, np. leków 2-składnikowych), a także niechęć pacjentów do zamiany pomiędzy generykami powoduje, że mimo najszczerszych chęci apteki pacjent coraz częściej nie jest w stanie zrealizować całej recepty za jedna wizytą.
Czyli widzimy, że apteki coraz słabiej wywiązują się z podstawowych zadań, jakie posiadają, a w odniesieniu do innych zadań łatwo można je wyeliminować.
Z punku widzenia pacjenta korzystającego z usług apteki z całą pewnością najbardziej istotne będą 2 cechy. Pierwsza to pełna oferta potrzebnych mu leków, a druga to cena leków. Wiadomo, im niższa tym lepiej. Apteki na dzień dzisiejszy są przedsiębiorstwami wymagającymi specjalistycznego wyposażenia, specyficznego lokalu, którego położenie nie jest bez znaczenia i przede wszystkim wysoko wykwalifikowanego personelu. Te cechy powodują, że niezależnie od poziomu sprzedaży apteki będą zawsze generowały wysokie koszty, co skutecznie utrudnia obniżanie cen i marż. Na dzień dzisiejszy apteki nie prowadzą również „wysyłkowej” sprzedaży leków na receptę, ani nie świadczą usług dostarczania leków do pacjenta. Spowodowane to jest głównie restrykcyjnymi zapisami prawa i takowymi jego interpretacjami. Tak formułowane przepisy mają przede wszystkim na celu zapewnienie bezpieczeństwa transportu, jak i pewność, że pacjent otrzyma leki, które zostały mu zaordynowane w dokładnie takiej dawce i ilości, jak przepisana na recepcie i z dokładnie takimi zniżkami, jakie wynikają z przepisów i zapisów na recepcie. Dodatkowo przed wydaniem leku zawartość merytoryczna recepty jest weryfikowana przez fachowy personel w celu wychwycenia potencjalnych pomyłek. Nie da się tego zrobić na chwile obecną „zdalnie”, bez oceny oryginału recepty, jak i często bez rozmowy z pacjentem. Nie bez znaczenia jest również kwestia finansowa. Pacjent czasami rezygnuje z zakupu części leków po wstępnej wycenie.
Co się jednak stanie, gdy usuniemy te przeszkody i czy jest to w ogóle możliwe? Tak, jest to możliwe w najbliższej przyszłości. Wszelkie wątpliwości związane z realizacją i wyceną recepty znikną najprawdopodobniej wraz z wprowadzeniem e-recepty. Oczywiście wraz z e-receptą powstanie bezpieczny i pewny system przesyłania danych i weryfikacji zarówno lekarza wystawiającego receptę, jak i pacjenta oraz przysługujących mu zniżek. System ten będzie można zapewne wykorzystać również do wstępnej weryfikacji zastosowanych leków i dawek. Co do bezpiecznego sposobu transportu leków do pacjenta. Już na chwilę obecną istnieje na rynku wiele firm kurierskich, bez problemu spełniających wysokie standardy dobrej praktyki dystrybucyjnej leków. Z takich właśnie firm kurierskich ostatnio coraz częściej korzystają producenci leków, prowadzący sprzedaż bezpośrednią leków do aptek. Takie same sieci transportu posiadają również hurtownie leków. Tak że zapewnienie bezpiecznego transportu wcześniej przygotowanego zestawu leków, zapewniającego spełnienie wszelkich wymogów dobrej praktyki dystrybucji na dzień dzisiejszy nie stanowi absolutnie żadnego problemu.
Jak w takim razie pojawienie się pewnego i bezpiecznego systemu przekazywania danych pomiędzy lekarzem ordynującym leki, siecią dystrybucji leków (na dzisiaj ostatnim ogniwem tej sieci jest apteka), refundatorem (nie koniecznie jednym) i pacjentem wpłynie na działalność aptek?

Stawiam tezę, że bardzo szybko po zniknięciu realnych zagrożeń związanych z dystrybucją leków bezpośrednio do pacjenta i równocześnie zniesieniu istniejących ograniczeń prawnych, apteki, jakie znamy dzisiaj, znikną. Zostaną zastąpione przez centra dystrybucyjne. Centra te może i będą dalej nazywane aptekami, ale zdecydowanie bardziej będą przypominały obecne hurtownie farmaceutyczne. Będzie ich też zdecydowanie mniej. W zależności od przepustowości i zasięgu działania takiego centrum prawdopodobnie będzie przypadało jedno na 50-100 tysięcy mieszkańców. Co oznacza, że istnienie tylko jednego takiego centrum może na chwilę obecną w Polsce wyeliminować z rynku od 20-40 aptek.

Jak będzie w takim modelu wyglądało życie pacjenta? Podczas wizyty u lekarza lekarz ordynując leki będzie miał dostęp do personalnej bazy pacjenta, uwzględniającej wszystkie leki, jakie pacjent otrzymał. Pozwoli to już na etapie ordynacji zweryfikować zalecaną farmakoterapię, jak również zweryfikować to, czy pacjent faktycznie leki zażywa (wystarczy porównać ilość otrzymanych przez pacjenta leków z okresem od ostatniej wizyty i wywiadem przeprowadzonym z pacjentem). Wystawiając elektroniczne zlecenie na wydanie pacjentowi leków, lekarz z pacjentem uzgodni ilości leków potrzebne pacjentowi. Pacjent zapewne będzie miał wtedy również możliwość wyboru firmy prowadzącej centrum zaopatrzenia (aptekę) i firmy kurierskiej, jeżeli będzie na danym rynku więcej, niż jedna firma prowadząca takie usługi. Równocześnie będzie poinformowany o cenie i czasie dostawy leków, jak i będzie mógł wybrać miejsce dostawy leków. Wszystkie te czynności będzie mógł wykonać albo w gabinecie lekarskim, albo, co bardziej prawdopodobne, tuż po wyjściu z niego na specjalnych stanowiskach (kioskach elektronicznych). Będzie to mógł wykonać samodzielnie lub z pomocą personelu pomocniczego. Pacjent po prostu sam, zaraz po wyjściu od lekarza zadecyduje, jak często i w jakich ilościach ma otrzymywać leki w trakcie kuracji zaordynowanej przez lekarza. Równocześnie będzie mógł zamówić dodatkowe leki OTC tak, aby dotarły one do niego razem z dostawą leków Rx. Zadecyduje równocześnie o sposobie płatności i zapłaci za zamówione leki. Następnie uda się do domu, gdzie spokojnie będzie oczekiwać na dostawę leków, która nastąpi w czasie kilku godzin. Wizyta w tradycyjnej aptece stanie się zbędna, a zamawianie leków przy pomocy BEZPIECZNEGO systemu elektronicznego w czasie wizyty u lekarza stanie się tak proste i łatwe, jak obecnie zamówienie pizzy na telefon. Ktoś może się zapytać, a co w takim razie z wizytami domowymi albo lekami recepturowymi? A jakiż problem? Lekarz ordynujący leki w domu pacjenta wprowadzi po prostu wszystkie informacje w przenośny terminal. A leki recepturowe… No cóż, centra zaopatrzenia po prostu będą miały dobrze rozbudowane laboratoria, przeznaczone do wykonywania takich leków.
Jak będzie wyglądała praca samego centrum? Kto widział kiedykolwiek pracę hurtowni farmaceutycznej, zwłaszcza dużej, ten już pewnie się domyśla. Poszczególne przesyłki będą przygotowywane bądź ręcznie, bądź automatycznie, a następnie dla bezpieczeństwa sprawdzane przez personel fachowy, a wszystko to będzie nadzorowane przez specjalistę pełniącego funkcje ostatniego ogniwa kontrolnego i nadzorującego. Analogicznie leki recepturowe będą trafiały do laboratorium, w którym będą wykonywane, a następnie przekazywane do dystrybucji.

To wszystko przy założeniu, że centra dystrybucyjne przejmą rolę obecnych tradycyjnych aptek. Ale powstanie tego typu ośrodków otwiera całą masę nowych możliwości. Pozwala dla przykładu zmienić całą metodologię przygotowywania leków. Teraz lekarz wybiera spośród leków gotowych przygotowanych fabrycznie i jest ograniczony dawkami – i zazwyczaj wielkościami opakowań. Powstanie takich „nowych aptek” może spowodować, że zasadne będzie konfekcjonowanie leków indywidualnie, w zależności od potrzeb konkretnego pacjenta. Po prostu będą to specjalne laboratoria, gdzie będą przygotowywane zestawy leków dla konkretnego Kowalskiego. Coś, co będzie przypominało mini linie do konfekcjonowania i produkcji kapsułek, a w miarę rozwoju systemu również innych form farmaceutycznych, z substancji dostarczanych bezpośrednio przez producenta. I mówimy tu na razie tylko o „tradycyjnych” lekach. A co z różnego rodzaju specjalistycznymi terapiami genowymi, o których coraz głośniej się mówi? Tego typu system dystrybucji idealnie się wpisuje w taką przyszłość. Tego typu rozwiązanie spowoduje, że historia aptek zatoczy koło. Ponownie staną się miejscem, gdzie faktycznie przygotowuje się leki, a nie tylko sprzedaje gotowe produkty.

Czy tego typu centra dystrybucyjne będą stanowić osobne byty, czy zostaną uruchomione przez obecne hurtownie, nie ma większego znaczenia.
A co z obecnymi aptekami? No cóż, najprawdopodobniej znikną z ulic naszych miast i naszej świadomości, tak jak zniknęły budki telefoniczne czy kasety magnetofonowe. Wyginą, jak wyginęły mamuty, gdy zmieniły się warunki środowiskowe.

Same lokale po aptekach może w przejściowym okresie będą funkcjonować jako alternatywne punkty odbioru leków, bądź swoiste „komory przeładunkowe” i pozostaną w systemie dystrybucji. Możliwe, że dalej będzie tam można kupić leki OTC i różnego rodzaju suplementy diety. Pamiętajmy jednak, że już teraz znacząca cześć obrotu lekami OTC i wszelakiego rodzaju suplementami diety udającymi leki odbywa się poza aptekami. Nikt po aptekach płakać nie będzie. Możliwe też, że apteki prócz roli „komory przeładunkowej” i punktu odbioru będą pełnić rolę punktu szybkiej pomocy, gdzie będzie dyżurowała pielęgniarka bądź ratownik medyczny, a niektórych wypadkach nawet lekarz… Z całą jednak pewnością nie będzie tam miejsca dla magistra farmacji… Bo i po co, skoro do dyspozycji będzie personel bardziej przystosowany do nowych potrzeb.

Co stanie się z samymi magistrami? Zapewne znajdą zatrudnienie w nowo powstających centrach dystrybucyjnych, zwłaszcza gdy te centra będą na coraz większą skalę wykonywać zarówno leki recepturowe, jak i „celowane leki gotowe”. Skala zatrudnienia jednak będzie analogiczna, jak zapewne teraz jest w hurtowniach farmaceutycznych i fabrykach leków. Nie oszukujmy się. Zapotrzebowanie na fachowców z tytułem mgr farm. może drastycznie spaść, zaś zakres wiedzy i umiejętności wymaganych od ludzi z takim wykształceniem ulec dramatycznej zmianie.

Brzmi to jak pieśń odległej przyszłości i wydaje się niemożliwe? No cóż dwadzieścia kilka lat temu „śmierć” budek telefonicznych albo dopiero co wymyślonej płyty DVD też mogła wydawać się mało prawdopodobna.

Podwaliny pod taką rewolucyjną zmianę w systemie dystrybucji leków już są. Ludzie przyzwyczajają się coraz bardziej, że można robić zakupy nie ruszając się z domu, a potrzebne im informacje mogą znaleźć w sieci. System dystrybucji leków spełniający najnowsze wymogi dobrej praktyki dystrybucyjnej już istnieje. Wystarczy go tylko rozbudować i nieznacznie zmodyfikować. Pozostaje jeszcze jedna rzecz. Brak pewnego i bezpiecznego systemu komunikacji elektronicznej pomiędzy osobą ordynującą leki, ubezpieczycielem, dystrybutorem leku i pacjentem. Ale ten system powszechnie nazywany e-receptą już jest w trakcie tworzenia i to od lat. Tak naprawdę miał wejść w życie i do powszechnego stosowania już w tym roku. Na chwilę obecną jego wejście w życie przesunięto na rok 2018.

Czy w związku z tym wejście w życie e-recepty będzie początkiem wielkiej rewolucji w dystrybucji leków? Potencjalnie tak. Czy rewolucja odbędzie się z dnia na dzień? Prawdopodobnie nie. Będzie to w dużej mierze zależało od istniejącego systemu dystrybucji i uwarunkowań prawnych. Będzie zależało od interesów politycznych. Będzie również zależało od interesów finansowych firm, odgrywających dominującą rolę w dystrybucji i produkcji leków. Z całą pewnością najmniej będzie zależało od samych najbardziej zainteresowanych, czyli od obecnie wykonujących w aptekach zawód magistrów farmacji.

Czy tak opisywany system będzie lepszy efektywniejszy i bezpieczniejszy od obecnego? Z całą pewnością tak. Powiązanie „centrów dystrybucji” z obecnym hurtem pozwoli z jednej strony na zapewnienie pełnego asortymentu leków, a z drugiej strony na znaczne obniżenie kosztów dystrybucji leków, z równoczesnym podniesieniem jakości.
A „aptekach” nowej generacji będziemy mieli wszystko, co w dotychczasowych, z jednym wyjątkiem. Nie będziemy mieli bezpośredniego kontaktu z pacjentem, zaś ilość pracy dla wysoko wykwalifikowanego personelu takiego, jakim są mgr farm., drastycznie spadnie.

Co się faktycznie wydarzy? Zobaczymy. Czy za 20 lat o aptekach takich, jak znamy je obecnie, będziemy wspominać jak o nieistniejących wypożyczalniach kaset wideo? Czy apteki wyginą jak mamuty? Czas pokaże…

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Zrobiło się miło Zrobiło się miło

Od kilku dni ciągle słyszę i widzę w mediach farmaceutów. Nagle wszyscy zainteresowali się tym co ro...

Komunikacji trzeba się nauczyć! Komunikacji trzeba się nauczyć!

Te zajęcia powinny być obowiązkowe dla wszystkich pracodawców i pracowników – począwszy od małych fi...

Rozpuszczanie pacjentów Rozpuszczanie pacjentów

Podobno pacjenci w aptekach są rozkapryszeni, roszczeniowi i kłótliwi. Mają przedziwne zachcianki i ...