Magazyn mgr.farm

Przychodzi uzależniona osoba do apteki… A nie! To tylko lekarz.

8 grudnia 2015 08:13

Kiedyś przeczytałam, że pod względem uzależnień lekarze i farmaceuci znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka głównie z powodu łatwego dostępu do substancji psychoaktywnych i ciężko się z tym nie zgodzić.

uzal.png

Widziałam upadek paru swoich kolegów po fachu, którym nałóg zniszczył życie, ale w porównaniu z lekarzami wypadają dosyć blado. Lekarze mają większy rozmach, ale i łatwiejszy dostęp do wszelkiego rodzaju leków, bo wystarczy prawidłowo wystawiona recepta (najlepiej z odpłatnością 100%) i teoretycznie w papierach wszystko gra. Zawsze zaczyna się niewinnie: jedna tabletka „na rozluźnienie” raz na jakiś czas, a po jakimś czasie kończy się na opakowaniu, które wystarcza na parę dni.

Przypadek 1

Lekarz uzależniony od alkoholu, o którym swego czasu było głośno, bo podczas dyżuru był „niedysponowany”. Wyszedł z nałogu, ale zamienił alkohol na leki psychotropowe zgodnie z zasadą, że suma nałogów musi być stała. Stan odurzenia po lekach jest trudniejszy do rozpoznana przez przeciętnego pacjenta, więc ryzyko wpadki jest nieporównywalnie mniejsze niż w przypadku nadużywania alkoholu.

Przypadek 2

Lekarz, wiek 50+ z gabinetu, który znajdował się niedaleko apteki. Realizował u nas zapotrzebowania głównie na leki narkotyczne i to wszystko zgodnie z literą prawa. Leki z tej grupy są głównie stosowane w premedykacji przedoperacyjnej, więc zastosowanie ich w gabinecie prywatnym może budzić wątpliwości. Niektórzy pacjenci mówili wprost: ten lekarz to ćpun i pijak.

Przypadek 3 (znany mi z opowieści)

Kolejny miłośnik leków psychotropowych zwłaszcza tych nasennych. Codzienne lub prawie codzienne wizyty w aptece wskazywały na problem z uzależnieniem. Lekarz w końcu sam się przyznał, że mimo tego, że pracuje w zawodzie już tyle lat, to z pewnymi sytuacjami sobie nie radzi i przez to ma problemy ze snem. Lekarz pracował w hospicjum dla dzieci.

Przypadek 4

Młody lekarz, mniej więcej w moim wieku – obraz nędzy i rozpaczy. Z leków psychotropowych przerobił już chyba cały alfabet od litery A do litery X. Recepty z odpłatnością 100% wystawiane były na różne osoby, ale głównie były to recepty „pro familiae”. Kiedyś skończy tak jak mój uzależniony od leków kolega (farmaceuta) – któregoś dnia się po prostu nie obudzi!

W niektórych sytuacjach jest w kropce – wydać lek czy nie wydać? Odmowa wydania produktu leczniczego lub wyrobu medycznego może nastąpić w określonych przypadkach, które na pewno są doskonale znane farmaceutom, więc nie będę o tym się rozpisywać. W tym wypadku mamy do czynienia lekarzem z prawem wykonywania zawodu i z możliwością wystawiania recept czy zapotrzebowania na leki, więc wszystko jest lege artis. Czy jeśli ktoś często (codziennie) wykupuje leki silnie działające (na siebie lub na rodzinę) to automatycznie oznacza, że jest uzależniony? Czy mogę nie zrealizować zapotrzebowania na leki narkotyczne tylko dlatego, że wydaje mi się, że lekarz nie jest w stanie zużyć takiej ilości leków w swoim gabinecie? Brzmi to przecież absurdalnie! Z drugiej strony czy powinno mnie obchodzić, co lekarze robią tymi lekami? Kto, jak kto, ale lekarz powinien być świadomy konsekwencji nadużywania tego rodzaju leków. Pytań wiele, ale odpowiedzi brak.

To, co lekarz robi ze swoim życiem jest to tylko i wyłącznie jego sprawa, ale problem zaczyna się w momencie, kiedy lekarz „pod wpływem” podejmuje się leczenia ludzi. Błędne, nieprzemyślane decyzje mogą być tragiczne w skutkach! Chyba nikt z nas nie chciałby być leczony przez lekarza, które może mieć problem z uzależnieniem od alkoholu czy od środków psychotropowych. W takiej sytuacji czuję, że mam związane ręce – oczywiście zawsze mogę odmówić wydania leku i wykręcić się sianem (nie ma/brakuje w hurtowni), ale to sprawy nie rozwiązuje. Lekarz przychodzi do apteki w konkretnym celu i nie potrzebuje straszenia, umoralniania, nawracania, bo chyba ma chociaż minimalną świadomość tego, co robi.

Jeśli któryś z farmaceutów ma potrzebę ratowania świata, to zawsze może podpowiedzieć lekarzowi, gdzie ten może uzyskać pomoc. Na mocy uchwały Naczelnej Rady Lekarskiej nr 7/07/V z 13 kwietnia 2007 roku powołano do życia funkcję Pełnomocnika ds. Zdrowia Lekarzy i Lekarzy Dentystów (taka osoba powinna być w każdej okręgowej izbie lekarskiej). Rola Pełnomocnika polega na organizowaniu pomocy lekarzom i lekarzom dentystom, którzy ze względu na uzależnienie od środków psychoaktywnych są zagrożeni utratą prawa wykonywania zawodu. W przypadku braku zgody na leczenie Pełnomocnik powiadamia Okręgową Radę Lekarską, a ta podejmuje decyzję o powołaniu komisji orzekającej o niezdolności lekarza do wykonywania zawodu. Niestety lekarze rzadko chcą się leczyć z własnej woli, bo do Pełnomocników w ciągu roku trafia tylko kilka osób.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Jeden błąd może doprowadzić człowieka do ostateczności… Jeden błąd może doprowadzić człowieka do ostateczności…

Kuba to świeżo upieczony magister farmacji, który odbywa półroczny staż w aptece. Praca nie jest łat...

Czy aptekarz to też lekarz? Czy aptekarz to też lekarz?

Jestem jednym z ostatnich roczników, który zdawał „starą maturę” i który pamięta jeszcze, czym były ...

10 najbardziej zaskakujących działań niepożądanych leków 10 najbardziej zaskakujących działań niepożądanych leków

Wzrost stosowania leków wiąże się z wszechobecną reklamą produktów farmaceutycznych. Ich nierozsądne...