Hasła „marihuana” lub „konopie” budzą dość jednoznaczne skojarzenia. Przed oczami przewijają się obrazy nastolatków palących skręty lub sprzedających je na ulicy. Ostatnio jednak dużo więcej mówi się w mediach o leczniczych właściwościach konopii. I to już nie tylko w kontekście leczenia jaskry – jak to jest najczęściej kojarzone. To nie o zielu marihuany ale innych surowcach z tej rośliny mówią eksperci – szczególnie o żywicy bogatej w THC (tetrahydrokannabinol) i CBD (kannabidiol). Leczenie stwardnienia rozsianego, glejaka, migren. Badania trwają, efekty są obiecujące, temat zrobił się głośny w mediach i… polityce.
Jak to bywa z każdą cudowną terapią, która daje nadzieję nieuleczalnie chorym, również przetwory z konopi stały się w ostatnim czasie bardzo popularne. Na fali tej popularności powstała nawet sieć sklepów „Konopna Farmacja”. Powstało również konopne podziemie, które zaczęło zaopatrywać zdesperowanych ludzi w żywice bogatą w THC i CBD. Skąd o tym wiem? Bo jakiś czas temu zjawił się o mnie pacjent, z prośbą o wykonanie czopków z CBD.
W pierwszym momencie nie wiedziałem jak zareagować. Wiedziałem co to CBD, słyszałem o jego działaniu i zastosowaniu, ale pytanie o wykonanie leku z tą substancją mnie kompletnie zbiło z tropu. Zacząłem się zastanawiać czy to w ogóle legalne? Po pierwsze posiadanie takie substancji. Po drugie wykonywanie leku z jej użyciem. Oczami wyobraźni widziałem policję robiącą przeszukanie w mojej aptece i znajdującą niedozwolone substancje. Apteka zamknięta, ja trafiam do więzienia – koniec.
Z drugiej strony jednak widziałem, że człowiek, który do mnie przyszedł ma dziecko chore na glejaka. Znałem go i historię jego rodziny. Od kilku miesięcy obserwowałem walkę rodziców o dziecko – a dla mnie jako ojca przemawiało to bardzo. Dlatego mimo że targały mną wątpliwości strach to nie miałem serca, żeby kategorycznie odmówić. Musiałem temat przedyskutować i przemyśleć. Wykonanie czopków to nie jest wielka filozofia. Rozpuścić masło kakaowe, dodać substancję czynną, wymieszać, wlać do foremek i poczekać aż zastygną. Problem polegał jednak na CBD. Pacjentowi udało się je zdobyć – nie pytałem w jaki sposób. Podawanie doustne jednak było bardzo trudne. O czopkach z CBD dowiedział się w „podziemiu”. Resztę doczytał na różnych blogach internetowych, które prowadzą rodzice z dziećmi w podobnym stanie. Przeglądałem te blogi. Poziom wiedzy piszących je osób jest imponujący – nie mniej co determinacji.
Co zatem miałem zrobić? Przyjąć nieznaną substancję i wykonać z nich czopki, które zostaną podane choremu dziecku? Jako farmaceuta nie widziałem takiej możliwości. Skąd ta substancja? Czy nie zaszkodzi? A co jak dobierze się do mnie Policja za udział w „konopnym podziemiu”? Jednak jako człowiek i ojciec wiedziałem, że rodzic nie da za wygraną. Moja odmowa nie zmieni jego decyzji, a tylko wywoła negatywne emocje pod moim adresem.
Zrobiłem to co wydawało mi się w tej sytuacji najsensowniejsze. Nie twierdzę, że było to mądrze, dobrze, złe czy nielegalne. Dałem ojcu foremki na czopki, masło kakaowe, wagę, opisałem jak wykonać czopki i jak przeliczyć dawki. Czy zrobiłem dobrze? Czy zrobiłem źle? Nie wiem czy ktokolwiek ma prawo mnie ocenić, jeśli nie znalazł się w podobnej sytuacji.










