REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
czw. 18 sierpnia 2016, 07:54

Rozdwoić się, roztroić…

Zmieniacz Czasu to potężne urządzenie magiczne pozwalające cofać się w czasie. Przedmiot ten przypomina kształtem klepsydrę na łańcuszku. Zaklęty jest w nim zaawansowany czar cofania się w czasie o godzinę. Chcąc dokonać jednogodzinnego skoku w przeszłość, należy zakręcić raz klepsydrą. Każdy kolejny raz, to kolejna godzina do tyłu.

Trzeba jednak zaznaczyć, że maksymalny czas, w zakresie którego można bezpiecznie się przenieść, to około pięciu godzin. Zmieniacz czasu w praktyce pozwala być w dwóch miejscach jednocześnie, a nawet samemu sobie uratować życie. Kto nie zna Hermiony Granger i jej magicznego prezentu od Dumbledora, dzięki któremu była w stanie uczęszczać na wszystkie przedmioty? Możecie się zastanawiać, dlaczego o tym piszę – otóż pilnie poszukuję takowego przedmiotu i dziwię się, że na forach farmaceutycznych nikt inny go nie szuka…

REKLAMA

Najpierw studia – pięć lat, właściwie sześć, podczas których trzeba już było eksperymentować z rozdwajaniem się. Zajęcia od rana do nocy, które dodatkowo moja Alma Mater organizowała w kilkunastu miejscach w mieście, gwarantując fantastyczną rozrywkę i praktykę teleportacji, gdy w planie zajęć jedne ćwiczenia kończyły się w momencie rozpoczęcia drugich, jednakże ku zaskoczeniu wszystkich dzieliło je 8 kilometrów, 20 przystanków i 2 przesiadki. Popołudnia i wieczory też sprzyjały ugruntowaniu trudnej sztuki podziału osobowości, gdy reszta świata korzystała ze studenckiego życia, podczas gdy przyszli farmaceuci walczyli z podtrzymywaniem resztek socjalnego życia, chłonąc wiedzę na piąte kolokwium w ciągu trzech dni. Gdy przychodziły upragnione wakacje, znajomi nie bardzo rozumieli, dlaczego zamiast leżeć i … leżeć, adepci farmacji spędzają czas w aptece (czyżby taka miłość do zawodu?), popołudniami dorabiając w knajpach, by mieć za co kserować skrypty w przyszłym roku. Ostatni rok to już zupełna wolna amerykanka, podczas której promotorzy ustawiali grafik pod ten z pracy, bowiem wszyscy szybko wkroczyli w dorosłość, staż odbierał resztki życia, gdy godziło się swoje ¾ etatu na posadzie z godzinami przyuczenia w aptece, nastała jednak długo oczekiwana wolność! Praca.

Zapomniałem wspomnieć, że połowa moich współtowarzyszy niedoli podczas przygotować do pracy magisterskiej wstąpiła w związek małżeński, pozostałe 48% ułożyło sobie życie na niższym poziomie zaawansowania relacji – co nieco pokomplikowało radość z zawodowej kariery. Staż przyzwyczaił nieco do elastycznych godzin pobytu w aptece, jednak wytrwać pół roku, to nie to samo, co akceptować taki stan rzeczy przez resztę życia. Dwie zmiany, dyżury, co jakiś czas konferencje, szkolenia – w zasadzie zbędne okazało się posiadanie drugiej połowy, o rodzinie już nie wspominając, bowiem w praktyce farmacja może wypełniać nasze życie od początku do końca. Zabawa rozpoczyna się w momencie, kiedy owa druga połowa także zostaje zatrudniona w zawodzie, który wymaga pracy zmianowej, wyjazdów czy szkoleń. Z tygodnia na tydzień i z miesiąca na miesiąc zaczyna się wątpić, czy to wszystko jest tego warte. Czy wspólne wyjście do kina faktycznie musi być planowane z dwutygodniowym wyprzedzeniem, przy wyciągniętych kalendarzach obu stron? Czy wszyscy dokoła także rezygnują z przyjęć niespodzianek, bo nigdy nie wiadomo, jaki będzie grafik na następny tydzień? Czy po to wybiera się życie z kimś, by ciągle spać czy budzić się samemu?

REKLAMA
REKLAMA

Można pisać smsy, ale tyle samo wiadomości dostaję od swojego operatora. Można czatować na Facebooku, ale pisanie tam w zasadzie nie różni się niczym od umawiania się z kumplami na mecz. Co więc staje się wyznacznikiem tego, że wciąż posiadamy własne, prywatne, intymne życie? Jak je utrzymać przy specyfice zawodu farmaceuty? Jak w tym wszystkim być dobrym ojcem czy dobrą matką, poświęcając się wychowaniu w takim stopniu, w jakim mają możliwość rodzice mający nine-to-five job? Żal mi, że nie widzę możliwości codziennego wspólnego obiadu z własną rodziną. Zwłaszcza, gdy druga strona uwikłana jest w taki sam nieprzychylny dla wzmacniania więzi międzyludzkich system pracy. I jedyne, w co pozostaje mi wierzyć, to fakt, że nie liczy się ile wspólnych godzin się ze sobą spędza, ale jak się je spędza…

Cogaiseoir

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA