Magazyn mgr.farm

Rozpędzony walec historii

18 kwietnia 2017 14:11

Możemy się nie interesować polityką, ale czy tego chcemy czy nie, polityka się nami interesuje. Przekonaliśmy się o tym dobitnie podczas debaty sejmowej, która 7 kwietnia 2017 roku toczyła się w sprawie Nowej Apteki dla Aptekarza (AdA).

Mariusz Politowicz, członek Naczelnej Rady Aptekarskiej (fot. Łukasz Waligórski)

Wszyscy wiemy, że bezpieczeństwo obrotu farmaceutykami nie istnieje, gdy nad nim nie ma kontroli aptekarza. Bez farmaceuty pacjent nie ma bezpiecznego dostępu do leku. Szanując odpowiedzialne wykonywanie swej pracy przez profesjonalnych Czytelników portalu branżowego, pozwolę sobie na stwierdzenie, że nie istnieje apteka dla pacjenta w mniemaniu tegoż pacjenta. Nie dopuszczam do siebie wyobrażenia, jakoby pacjent mógł decydować o regułach wykonywania naszej pracy. Pacjenci uważają inaczej, zwłaszcza jeśli są starostami lub radnymi powiatowymi (czytaj więcej: „Sąd przyznał rację pleszewskim aptekarzom”).

W każdym razie posłowie o nas i o AdA zafundowali nam dyskusję, która zdecydowanie przyćmiła chwilę wcześniejszą debatę o konstruktywnym wotum nieufności wobec rządu. Rzecz nie do pomyślenia w innych krajach, ale jak mówią słowa piosenki Piotra Bukartyka, „ach, jaka piękna jest ojczyzna nasza, z lotu ptaka / aż chce się płakać, płakać się chce”. Jeśli próba odwołania rządu jest mniej ważna od farmacji, należy mocno przeanalizować wydarzenia, które się wtedy dokonały.

Dzień wcześniej dość nieoczekiwanie na posła-sprawozdawcę Komisja Deregulacji (KD) wybrała Jakuba Kuleszę (Kukiz `15). Tego samego, którego zdjęcia z jej posiedzenia z 23 marca 2017 r. obiegły całą Polskę. Z mównicy sejmowej pokazał je także poseł Waldemar Buda (PiS), zarówno 5 jak i 7 kwietnia b.r. Widać na nich, jak poseł J. Kulesza uważnie słucha podpowiedzi przeciwników nowelizacji. Wszyscy widzieliśmy i słyszeliśmy, jak nieprawdopodobne w swej treści poprawki składał zaraz potem. Co więcej, poseł Kulesza wprost się do tego przyznaje (czytaj więcej: „Jakub Kulesza jest instrumentem sieci”).

W dużej części posłowie Komisji Deregulacji nie byli przychylni projektowi AdA. Ten eufemizm nie oddaje bezsensu zdarzeń z 25 stycznia b.r., gdy na wniosek posła Michała Cieślaka (PiS, ale z frakcji Polska Razem Jarosława Gowina), AdA została złożona do trumny, jednakże na szczęście nie do grobu (czytaj więcej: „Apteka dla aptekarza odrzucona, ale to jeszcze nie koniec…”).

Pomimo zbiorników szamba wylanych zewsząd na AdA, posła W. Budę oraz NRA w całości i z osobna, Sejm przywrócił ustawę do dalszego procedowania. Mimo karkołomnych sprzeciwów m.in. posła Jerzego Meysztowicza (Nowoczesna) i Kuleszy, wspomaganych różnymi (czytaj więcej: „Kto doradzał posłowi Kuleszy?”) doradcami (polecam Sejm TV), KD 6 kwietnia odrzuciła wszystkie – bez jednej – poprawki zaproponowane 5 kwietnia przez ugrupowania polityczne.

To była kluczowa poprawka. To właśnie była AdA.

Jak wynika z opinii Biura Analiz Sejmowych z 23 marca b.r., (czytaj więcej: „Apteka dla aptekarza jest zgodna z konstytucją”) bez AdA wszystkie dalsze regulacje z noweli nie miałyby sensu i umocowania prawnego, gdyż wprowadzałyby ograniczenia obrotu gospodarczego bez spełnienia warunku sine qua non: w imię wyższego celu czyli dla zapewnienia zdrowia publicznego. Właśnie ta poprawka stała się na sali sejmowej zarzewiem ostrej wymiany zdań pomiędzy posłami oraz ministrami.
Poseł-sprawozdawca to taka persona, która ma przedstawiać ustawę i jej bronić. Ma odpowiadać na pytania innych posłów. Tymczasem bardziej doświadczeni i niechętni AdA posłowie KD umyli ręce przekazując ją jej zagorzałemu przeciwnikowi. Co gorsza, ten ortodoksyjnie wolnorynkowy poseł wykazuje się ponadprzeciętną ochotą do autokreacji, olbrzymim brakiem wiedzy o farmacji, a co gorsza, zupełnym brakiem samokrytycyzmu.

W debacie sejmowej wolność gospodarczą odmieniano przez wszystkie przypadki. Podobnie było z dobrem pacjenta lub kierownikiem apteki jako rzekomym gwarantem jej poprawnego funkcjonowania. Można powiedzieć, że farmaceuta płakał, jak słuchał i ogladał.

Zapewne nie zaskoczę Czytelników, gdy powtórzę swoją opinię, że w dowolnej firmie świata ostatnie, decydujące, zdanie zawsze należy do właściciela, a nie do wynajętego (zatrudnionego) kierownika. Dlatego niezwykle trafny jest komentarz „Małej Mi” zamieszczony na niniejszym portalu pod informacją o interpelacji poselskiej posła PO Arkadiusza Myrchy (czytaj więcej:„Farmaceuci nie podołają tym obowiązkom”). Poseł wyraził opinię jakoby magister farmacji bez pomocy technika farmaceutycznego nie byłby w stanie tak samo dobrze obsłużyć pacjenta nr 10 i nr 150. Komentarz brzmi:

Najpierw się nam mówi, że w każdej aptece jest kierownik, który gwarantuje, itd., a później, że magister sobie nie poradzi.

Nic dodać, nic ująć. Potwierdzam. Samodzielnie potrafiłem i potrafię obsłużyć dużo więcej, niż 150 pacjentów dziennie. W międzyczasie zamówienia, telefony, retaksacja recept, itp. Nie o to chodzi; wielu z nas tak potrafi (choć niekoniecznie tylu pacjentów odwiedza ich apteki…). Do tego dochodzi wewnętrzna motywacja, gdy się pracuje na swoim. Wydajność pracy rośnie wtedy skokowo. Natomiast nie potrafię zaakceptować, gdy ludzie z boku, choćby posłowie, handlarze złomem i inni, wyrażali swe opinie z pozycji farmaceutycznej alfy i omegi. Trawestując powiedzenie niezapomnianego Franca Maurera z “Psów”, “co wy, motyla noga, wiecie” o aptece? Właśnie tak w powyższej interpelacji nieprofesjonalnie się zachował poseł A. Myrcha.

Analogicznie postąpili wszyscy inni posłowie, którzy w tym krytycznym dla AdA dniu wyrażali o niej swe negatywne opinie. Sprawozdawca krytykujący – kuriozalne – sprawozdawaną ustawę. Były minister zdrowia (Bartosz Arłukowicz, PO), który emocjonalnie był na pograniczu eksplozji. Właściciel browaru (Marek Jakubiak, Kukiz `15) pośrednio zrównujący pracę aptek z handlem piwem lub lekarka (Lidia Gądek, PO) opowiadająca o farmacji w sposób oderwany od rzeczywistości. Jak to określił mój znamienity kolega, jeśli ktoś nie wiedział, co to demagogia, wtedy się dowiedział.
Szczególnego podkreślenia wymagają dwie sprawy. Pierwszą jest stabilne, stałe i niezmienne poparcie, jakiego AdA de facto w imieniu całego rządu udzieliło Ministerstwo Zdrowia (świetne wystąpienia ministra Konstantego Radziwiłła [do obejrzenia pod tym adresem] i wiceministra Marka Tombarkiewicza [do obejrzenia pod http://mgr.farm/content/marek-tombarkiewicz-ze-tylko-farmaceuta-moze-prowadzic-apteke-nie-jest-niczym-niezwyklym]tym adresem]). Z uznaniem odebrałem też słowa przeprosin na pośle-sprawozdawcy, które sprowokował poseł Bartosz Arłukowicz, a wygłosił min. K. Radziwiłł. Przepraszam, że mógł pan pomyśleć, iż atakuję pański młody wiek. Chodziło o zażenowanie ministra faktycznym zrównywaniem apteki z piekarnią przez posła-sprawozdawcę.

Należy dodać, że niedocenianym przez wielu posłów mistrzem argumentacji i ciętej riposty, jest poseł-wnioskodawca czyli Waldemar Buda (PiS). Z punktu widzenia nas, farmaceutów, jest znakomity. Z punktu widzenia niefarmaceutycznych posłów, nie zawsze jest zrozumiany. Proszę zwracać uwagę na jego wystąpienia, nie tylko sejmowe. On wie, o czym mówi. Rozumie istotę sprawy. Jest doskonale przygotowany. Co równie ważne, a kilka razy boleśnie się o tym przekonał poseł Kulesza, nie przemilcza niewygodnych faktów, demagogii i szkodliwej amatorszczyzny.

Drugą sprawą wartą podkreślenia jest niezwykle istotne wsparcie (proszę sprawdzić wyniki głosowania) dla AdA ze strony PSL. Warto o tym pamiętać. Owszem, ktoś może powiedzieć, że Prezes ludowców jest lekarzem, więc rozumie powagę sytuacji (czytaj więcej: „Prezes PSL będzie bronił Apteki dla Aptekarza). Jednakże wśród zdecydowanych przeciwników noweli jest mnóstwo lekarzy, choćby Ewa Kopacz, Lidia Gądek, Bartosz Arłukowicz czy Elżbieta Radziszewska. Wyraźnie widać, że polityka wzięła górę nad wiedzą i wykształceniem. My jesteśmy pionkami, ale szczęśliwie w tej części rozgrywek na wysokim szczeblu, nadal pozostajemy na szachownicy.

Ubolewam, że w tzw. dyskursie publicznym nie przebiła się argumentacja, której używałem w swoich felietonach. Owszem, choćby tego kluczowego dnia w sejmie padały słowa, że rynek farmaceutyczny był, jest i będzie regulowany. Niestety to nie są sformułowania zrozumiałe dla większości odbiorców, w tym posłów rzucających hasła o wolnym rynku. Gdyby w farmacji nastał wolny rynek, posłowie Kulesza i Jakubiak przyszliby do apteki np. po deficytową insulinę i zapłaciliby tyle, ile zażądałby właściciel apteki – handlarz złomem. Zapłaciliby dużo lub jeszcze więcej. Zniżek też by nie było, bo po co? Nie ma pan pieniędzy, panie pośle? Proszę wziąć kredyt lub sprzedać dom. Niewykonalne? Nie szkodzi. Przyjdą inni i kupią.
Brakowało mi kilku zdań, że AdA wraz z geo- i demo- są logicznie nieuchronną konsekwencją kilku wcześniejszych ustawowych ograniczeń podstawowych parametrów funkcjonowania dowolnej firmy świata. Cena, marża (narzut), zakaz transakcji w przypadku braku recepty na leki RX, decyzja (najzupełniej oczywista) o transakcji będąca w gestii osoby trzeciej czyli lekarza. Jest „klient”, jest „sprzedawca”, a do transakcji nie dochodzi. Gdzie tu jest wolny rynek, panie i panowie posłowie?

Mam nadzieję, że Czytelnicy wybaczą mi powyższe strywializowanie pracy apteki i ograniczenie się do jej finansów, ale jak widać po wynikach głosowania, argumenty merytoryczne nie dotarły do prawie połowy wybrańców narodu. Argumentacja finansowa dotrze z całą pewnością.

Alternatywą byłby zupełnie wolny rynek, czego hipotetyczne, choć najzupełniej możliwe skutki przedstawiłem powyżej. Wszystkie leki bez recept i zniżek w każdym sklepie. Środki psychotropowe również, w tym także dla dzieci, bo dlaczego nie? Głosowanie ws. poprawki przywracającej AdA do noweli przebiegało następująco: za 224, przeciw 204, wstrzymało się 6 (szczegółowe wyniki głosowania pod tym adresem).

Głosowanie ws. przyjęcia ustawy w całości: Za 236, przeciw 189, wstrzymało się 2 (szczegółowe wyniki głosowania pod tym
adresem
).

Stałe i niezmienne negatywne wobec AdA stanowisko Polski Razem jest bardzo widoczne w głosowaniach. Tylko oni, choć formalnie są posłami PiS, byli twardo przeciw. Pamiętajmy o tym. Jarosław Gowin ciągle będzie nam o tym przypominał (czytaj więcej: „Gowin liczy na usunięcie apteki dla aptekarza w Senacie”).

Na 19 kwietnia 2017 r. zaplanowano wspólne posiedzenie Komisji Gospodarki Narodowej i Innowacyjności oraz Komisji Zdrowia, które rozpatrzą ustawę o zmianie ustawy Prawo farmaceutyczne. Głosowanie w sprawie AdA może się odbyć już 20 lub 21 kwietnia. W przypadku nie wniesienia przez Senat żadnych poprawek, ustawa będzie mogła być podpisana przez Prezydenta. Zaplanowane vacatio legis wynosi 30 dni.

Gra, w której musimy uczestniczyć toczy się nadal, choć walec historii jest mocno rozpędzony.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Felieton delegata na KZA – część 1 Felieton delegata na KZA – część 1

Kampania wyborcza trwa w najlepsze. Mowa oczywiście o wyborach do organów Naczelnej Izby Aptekarskie...

A miało być tak pięknie A miało być tak pięknie

Lubię w miarę swoją pracę, ale czasami narzekam na pacjentów, na życie, a także na byłych pracodawcó...

Nowa nadzieja Nowa nadzieja

W każdej dziedzinie zdarzają się wzloty i upadki. Farmacja nie jest wyjątkiem i również w jej obrębi...