Magazyn mgr.farm

Rozpuszczanie pacjentów

29 maja 2015 08:05

Podobno pacjenci w aptekach są rozkapryszeni, roszczeniowi i kłótliwi. Mają przedziwne zachcianki i traktują farmaceutów jak zwykłych sprzedawców. No cóż… jeśli to prawda, to winę za to ponoszą sami aptekarze, którzy pacjentów rozpuszczają do granic możliwości.

woman-699004_1920.jpg

W mojej aptece pracowała kiedyś techniczka farmaceutyczna, która miała kłopotliwy nawyk nadmiernego rozpieszczania pacjentów. Była w tym szczególnie nadgorliwa. Mimo kilku rozmów dyscyplinujących, nie potrafiła przestać… Można by pomyśleć, że pracownik ofiarnie pomagający pacjentom to skarb dla apteki. Oczywiście to prawda. Istnieje jednak pewna granica, kiedy owa ofiarność staje się podlizywaniem – i to szkodzącym interesom apteki.

Wspomniana techniczka miała między innymi dziwny zwyczaj oferowania pacjentom wszystkich leków i suplementów diety w… listkach. Oczywiście w obecnych czasach nie ma nic w dziwnego w prośbie pacjenta o jeden blister z dwoma tabletkami Polopiryny C czy Scorbolamidu. Sami do tego ich przyzwyczailiśmy. Problem pojawia się, kiedy pracownik niemalże wciska pacjentowi takie rozwiązanie. Owa techniczka za każdym razem kiedy pacjent prosił o jakiś preparat, dopytywała: „całe opakowanie czy jeden listek?”. Stawiała go przed wyborem, o którego istnieniu nawet nie wiedział. Oczywiście wielu z nich skwapliwie z tej możliwości korzystało.

Konsekwencje takiego postępowania były wielorakie. Po pierwsze w szufladach aż roiło się od napoczętych opakowań najróżniejszych preparatów. I nie mówię tutaj tylko o suplementach diety i lekach OTC, ale też tych na receptę. Nadgorliwa techniczka w ten sam sposób próbowała bowiem wielokrotnie uszczęśliwiać pacjentów z receptami. Całe szczęście, że dotyczyło to wyłącznie leków nierefundowanych… chociaż po nagłym wejściu Poltramu Combo na listy refundacyjne okazało się nagle, że mamy trzy napoczęte opakowania po 60 tabletek, których już pacjentom nie sprzedamy. Dlaczego? Bo moja techniczka kilkukrotnie sprzedawała pacjentom kilka listów z dużego opakowania – bo wychodziło parę groszy taniej.

Idąc dalej… pacjent kupujący jeden listek leku z większego opakowania nie otrzymuje jego ulotki – nie muszę chyba wspominać, że to niezgodne z przepisami. Pół biedy jeśli chodzi o suplement, który ulotki mieć nie musi i nikomu raczej nie zaszkodzi. Pacjent za każdym razem powinien otrzymać ulotkę leku, który ma zażywać. Kolejną kwestią jest niekompletność terapii – opakowania leków są na ogół tak wyliczone, aby starczyły pacjentowi na kurację o określonej długości. Jeśli zamiast całego pakowania kupi sobie zaledwie kilka tabletek to jest niemal pewne, że lek mu nie pomoże. Oczywiście nie będę już wspominał o kwestiach ekonomicznych – można łatwo policzyć ile apteka straciła na fragmentowaniu opakowań dla pacjentów przez techniczkę.

Niestety proponowanie pacjentowi za każdym razem wydania tylko części opakowania leku, o który prosił odbiło się też na ich świadomości. Z czasem coraz częściej sami prosili o mniej, mniej i jeszcze mniej. Niekiedy ich zachcianki zadziwiały: „Czy może mi Pan Magister odlać 10 mililitrów wody utlenionej do tej buteleczki?” – zapytała mnie kiedyś jedna pacjentka wskazując na małą butelkę po fiolecie gencjanowym. Co ciekawe słyszałem, że niektóre apteki fasowały płyny odkażające (głównie Octenisept) w recepturze do mniejszych butelek. To samo podobno spotykało Geriavit, który ponoć sprzedawany był po 10 tabletek w jałowych pojemnikach na mocz.

Tak oto rozpieszczamy swoich pacjentów. Po co? Po to, żeby nie poszedł do „innej apteki”, w której zrobią więcej od nas by go dopieścić. Idziemy na kompromisy wychowując sobie kolejne pokolenie zrzędzących i utyskujących pacjentów, którzy darzą nas coraz mniejszych szacunkiem. Zresztą dlaczego mieliby to robić? W końcu sami zachowujemy się jak przekupki na targu…

A wspomniana techniczka dość szybko została z mojej apteki zwolniona.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Reklama dźwignią handlu. Część I – STRACH Reklama dźwignią handlu. Część I – STRACH

Środki wyrazu wykorzystywane w spotach promocyjnych z reguły są tak ograniczone, jak bardzo często o...

Magister House Magister House

Co tu wiele ukrywać – swego czasu zwariowałem na punkcie serialu „Dr House”. Zresztą nie byłem jedyn...

Narzekoholizm Narzekoholizm

Nadeszła jesień a wraz z nią kolejna fala narzekoholików. Są wszędzie – w biurze, w autobusie, w skl...