Społeczeństwo instant

16 lutego 2018 11:50

Skoro tak powszechne stało się dzielenie opakowań na blistry, może warto zlać wszystkie krople do nosa do jednego dystrybutora i rodem z włoskich winnic pozwalać pacjentom napełniać swoje aplikatory, inkasując za odmierzoną objętość? Skoro preparaty na rynku aptecznym według pacjentów powinny działać po jednej dawce, pierwszej aplikacji czy jednodniowym stosowaniu, na co nam obszerne magazyny, po co półki uginają się pod ciężarem wielodawkowych opakowań?

Społeczeństwo wychodzi z założenia, że żyjemy w erze leków instant – lek w zasadzie tylko czeka grzecznie w opakowaniu, by wraz z pierwszą dawką uśmierzyć ból i wszelkie dolegliwości. (fot. Shutterstock)

W dzisiejszych czasach wszystko jest na już, na zaraz, na teraz. Nie musimy już gotować, możemy iść i zamówić na wynos, zawsze też można kupić gotowe danie, parę minut i gotowe! Ludzie nie marnują już swojego czasu na szukanie realnych znajomości – przyjaciół mamy na instagramie, a drugich połówek szukamy z pomocą aplikacji randkowych: status online, klik, osoba na dziś znaleziona… Nie zastanawiamy się – lub też robimy to coraz rzadziej – że nie zawsze wszystko się da od razu, bo nieraz czas odgrywa rolę, że coś jest czymś, że ma jakąś wartość, ma jakąś jakość. Niestety, podobny styl zachowań widać coraz częściej w polskich aptekach.

Każdy z nas pełniąc codzienną pracę przy pierwszym w stole mógłby sypać podobnymi przykładami z rękawa aptecznego fartucha. Pacjent lat mniej-więcej czterdzieści podchodzi i prosi o preparat na grypę. Na pytanie o objawy (gorączka, bóle mięśniowe, katar lub kaszel – pytanie na wypadek wymieszania obrazu przeziębienia i grypy przez pacjenta) padają same negatywne odpowiedzi, ale lek ma się pojawić, bo przecież grypa a nuż może zaatakować. I na nic się zdają tłumaczenia, że leczenie czegoś, czego nie ma skutku nie przyniesie, a „rozgrzewająca saszetka” nie jest panaceum na wszelkie dolegliwości. A propos magicznych saszetek, gdy już się trafi pacjent z objawami, bezskuteczne okazuje się tłumaczenie, że przyjęcie owego preparatu w licznie sztuk jeden na nic się nie zda – ale farmaceuta swoje, pacjent swoje – w reklamie pani pije kubeczek magicznego napoju i szalik sam się na ziemie osuwa, więc czemu ona miałaby trwonić swoje pieniądze na całe opakowanie leku?

Społeczeństwo wychodzi z założenia, że żyjemy w erze leków instant – lek w zasadzie tylko czeka grzecznie w opakowaniu, by wraz z pierwszą dawką uśmierzyć ból i wszelkie dolegliwości.

Potem w człowieku aż się gotuje, gdy pani przychodzi po opakowanie leku przeciwbólowego i mówi, że ona nie chce całego kartonika tylko dwie tabletki, a tego drugiego preparatu to najchętniej listek nie więcej. Pomijam już kwestię tego, że ulotki do owych tabletek czy blistra nie chce, kartonik każe wyrzucić i w zasadzie pozbywa się szans na zapoznanie się z merytorycznymi przesłankami do przyjmowania preparatu nieco dłużej. Są też pacjenci, którzy i owszem, całe opakowanie kupią, lecz oburzeni brakiem działania próbują je usilnie zwrócić. Sytuacja z wczoraj – narzeczony przyszedł po „coś na katar” dla damy swego serca, wydzielina zatyka nos od niecałych dwóch dni, ale po wcześniej stosowanym preparacie (na bazie ksylometazoliny) pojawiło się krwawienie z nosa. Piętnaście minut rozmowy i przekonywania przez dwóch farmaceutów, pan prócz usilnie odradzanego specyfiku z tą samą substancją, która wywołała lub pogorszyła stan pacjentki zakupuje aerozol z hipertonicznym roztworem wody do nosa. Mimo tłumaczeń, jak działa taki typ preparatu, po niecałych dwóch godzinach widzimy się znowu, bo narzeczona absolutnie nie widzi poprawy po zastosowaniu i domaga się jeszcze jednego opakowania cudownych kropelek z ksylometazoliną.

Może więc w dobie współczesnych hasłowych informacji i piktogramów zamiast rozwlekłych opisów i informacji powinniśmy wyłuskiwać opakowania tabletek do wielkiego naczynia i sprzedawać je na sztuki lub na wagę, oznaczając tylko obrazkowo czy są na ból głowy, „na grypę” czy na inną przypadłość? Skoro tak powszechne stało się dzielenie opakowań na blistry, może warto zlać wszystkie krople do nosa do jednego dystrybutora i rodem z włoskich winnic pozwalać pacjentom napełniać swoje aplikatory, inkasując za odmierzoną objętość? Skoro preparaty na rynku aptecznym według pacjentów powinny działać po jednej dawce, pierwszej aplikacji czy jednodniowym stosowaniu, na co nam obszerne magazyny, po co półki uginają się pod ciężarem wielodawkowych opakowań? Apteka może mieścić się w pomieszczeniu wielkości schowka na narzędzia, w szufladzie będziemy mieli dwutabletkowe opakowania na każdą dolegliwość i w zasadzie szafka wielkości tej pod biurko wystarczy nam do zapewnienia farmakoterapii większości odwiedzających aptekę.

Być może jest to walka z wiatrakami, walka o pacjenta, choć patrząc na zachowania aptek i aptekarzy, bardziej walka o klienta, bo liczy się zysk w kasie i stąd pojawiają się kolejne zagrywki w stylu podziału opakowań, sprzedaży na listki, saszetki etc. Z jednej strony nie powstrzymamy machiny odmóżdżania w środkach masowego przekazu i pacjenci skażeni pierwiastkiem instant będą trafiać do naszych aptek. Ale z drugiej nie dokładajmy do tego własnej łyżki dziegciu – jeśli sami swoimi zachowaniami i biernością w edukowaniu pacjentów damy im kolejne narzędzie do wiary w medycynę jednej tabletki i cudownych właściwości rodem z reklam, to nie dziwmy się, że tak wielu ma nas potem za sprzedawców – w końcu to właśnie ci dbają bardziej o interes, a nie osoby, z którymi interes prowadzą.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Nie musimy się już wstydzić! Nie musimy się już wstydzić!

O pracy w aptece szpitalnej rozmawiamy z dr n. farm. Hanną Jankowiak-Gracz – kierowniczką apteki w S...

Apteczna informacja turystyczna Apteczna informacja turystyczna

Nadszedł ten dzień, kiedy zrozumiałam, że w aptece trzeba wiedzieć wszystko. Znać dostępne inhalator...

Brałeś? Nie jedź! 10 leków, po których lepiej nie wsiadać za kierownicę! Brałeś? Nie jedź! 10 leków, po których lepiej nie wsiadać za kierownicę!

Fakt, iż po spożyciu alkoholu czy środków odurzających nie powinno się siadać za kierownicą auta jes...