Magazyn mgr.farm

Świąteczny Armagedon

22 grudnia 2015 08:11

To co się dzieje przed Świętami w centrach handlowych można porównać tylko do Armagedonu. Zresztą śmiem twierdzić, że Apokalipsa Św. Jana to przyjemny spacerek w słoneczny dzień w porównaniu do walki o karpia i panicznego poszukiwania ostatnich prezentów…

Sklep

Coraz mniej świętości w tych naszych Świętach. Można wręcz powiedzieć, że sposób ich celebrowania jest kompletnym zaprzeczeniem ich istoty. Wydarzenie, które powinno być doświadczeniem duchowym jest obecnie definiowane wyłącznie przez materializm i konsumpcjonizm. Zakupy, sklepy, prezenty, jedzenie… Oto z czym obecnie kojarzą nam się święta. I nie ma w tym przypadku. Tę filozofię wpajają w nas wielkie korporacje, dla których jest to okazja do zwiększenia swoich przychodów. Miliony ludzi kupujących rzeczy, które wydają im się potrzebne – oto ich cel. Podporządkowane temu są reklamy, telewizja, radio, prasa. Jesteśmy indoktrynowani do konsumowania świąt kosztem własnego zdrowia i wypłacalności.

W zasadzie jako przedstawiciel „handlu” nie powinienem narzekać. Również w aptekach obroty wzrastają bezpośrednio przed świętami. Dla wielu jesteśmy wręcz ostatnią deską ratunku – dosłownie i w przenośni. Kiedy nie ma już pomysłu na prezent a wszystkie sklepy zamknięte, najlepiej iść do apteki. Tutaj zawsze można kupić jakieś witaminy dla babci i dziadka, kosmetyki dla mamy i taty. A i dla dzieci znajdzie się jakiś suplement diety z zabawką w środku. Producenci doskonale wiedzą o tym zjawisku i ułatwiają nam sprzedawanie świątecznych prezentów. Na kilka tygodniu przed Wigilią w aptekach lądują więc specjalne zestawy i błyszczących pudełkach – kosmetyków, witamin i innych produktów przeznaczonych dla zdrowych osób.

Świąteczne promocje w aptekach są zresztą też wycelowane w chorych. A szczególnie tych, którzy dopiero będą chorzy po świętach. Zdarzało mi się widywać w „galerianych” aptekach specjalne koszyki (przykasówka) pod tytułem „Świąteczne apteczka” albo „Wigilijny niezbędnik”. A w nim oczywiście coś na zgagę, lepsze trawienie, wzdęcia, ból głowy czy skołatane nerwy. Nie może też zabraknąć preparatów przyspieszających metabolizm alkoholu w organizmie – jak nie przyda się w święta, to na pewno wykorzysta się w Sylwestra. Nic się nie zmarnuje.

Wszystko jest zrozumiałe. Wszystko jest dla ludzi. Trochę jednak mi wstyd, że dokładam cegiełkę do pauperyzacji naszych Świąt. Pauperyzacji, czyli biednienia. Prawdziwe bogactwo tego wydarzenia polega bowiem na doznaniach duchowych. Wizycie w kościele, na pasterce, przypomnieniu sobie genezy tego Święta i przekazaniu tej wiedzy swoim dzieciom. To również okazja do spotkania się z rodziną, wyłączenia telewizora i porozmawiania przy wspólnym stole. Ktoś kiedyś powiedział, że tylko świąteczny stół potrafi lepiej łączyć ludzi niż… Facebook. Może warto więc przez te trzy dni pozostać off-line?

To oczywiście tylko moje marzenia. Ale również i życzenia. Korzystając z okazji chciałbym przekazać wszystkim farmaceutom czytającym moje wypociny, najlepsze życzenia. Niech te Święta będą okazją do zweryfikowania własnych priorytetów. Niech przywrócą nam właściwą optykę rzeczywistości i tego co w niej jest najważniejsze. Dostrzeżmy życie poza apteką, słupkami sprzedaży, internetem i telewizją. Dostrzeżmy ludzi, z którymi przychodzi nam się w ciągu życia spotykać i poświęćmy im więcej uwagi – bardziej bezinteresownie, mnie egoistycznie. Nie dajmy się świątecznemu Armagedonowi. Wszystkiego najlepszego!

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Przychodzi James Bond do apteki… Przychodzi James Bond do apteki…

Istnieją różne zestawienia na temat filmów o agencie 007: kobiety Jamesa Bonda, samochody Bonda, gad...

Quantum satis Quantum satis

Obecnie preparaty „Max” lub „Forte” zapisały się w świadomości pacjentów jako terapia podstawowa – p...

Klient czy pacjent? Klient czy pacjent?

Na początku studiów nie rozumiałem, dlaczego lege artis powinno się mówić pacjent, nie klient. Bądź ...