W temacie koronawirusa SARS-CoV-2 toczą się równolegle dwie dyskusje odnośnie szczepień – pierwsza to doniesienia dotyczące prób klinicznych potencjalnych kandydatów na szczepionki oraz upraszczanie biurokratycznych zawiłości prowadzenia badań. Z drugiej zaś ciekawym wątkiem wydaje się powiązanie wcześniejszych szczepień ochronnych z ciężkością zachorowań na COVID-19.
Szczepionka BCG a COVID-19
Szczepionka BCG jest żywą szczepionką bakteryjną. Składnikiem aktywnym szczepionki jest pozbawiona zjadliwości odmiana prątka bydlęcego (Mycobacterium bovis BCG). W przyszłym roku będziemy świętować stulecie szczepionki przeciwko gruźlicy, w rok 1921 miało miejsce opracowanie pierwszej szczepionki przeciwgruźliczej we Francji. Pięć lat później przeprowadzono pierwsze szczepienie BCG w Polsce. Od roku 1955 wprowadzono zaś obowiązkowe szczepienie BCG u noworodków, dzieci i młodzieży do ukończenia 18. roku życia – schemat szczepień ulegał zmianom by w 2006 roku ograniczyć obowiązkowe szczepienia do jednej dawki podawanej wyłączenie noworodkom (od zeszłego roku obowiązuje zalecenie zaszczepienia dziecka przed wypisaniem ze szpitala.
Szczepienie BCG będzie teraz testowane w Europie i Australii w celu zapobiegania rozwojowi groźnych objawów COVID-19. W Australii do badań zgłosiło się 4000 pracowników ochrony zdrowia, którzy na co dzień zajmują się chorymi na COVID-19 pacjentami. Podobne badania prowadzone są już w Holandii, Wielkiej Brytanii i Grecji. Badacze z Murdoch Children’s Research Institute w Melbourne uważają, że choć pierwotnie szczepienie opracowano konkretnie przeciw gruźlicy i nadal podaje się je w tym celu ponad 130 mln dzieci rocznie, wydaje się, że szczepionka BCG zwiększa także odporność, ucząc system immunologiczny intensywniejszej odpowiedzi na patogeny. W kontekście COVID-19 zadają się to potwierdzać – liczba zgonów z powodu COVID-19 w przeliczeniu na milion mieszkańców jest mniejsza w krajach, w których szczepienia przeciw gruźlicy są powszechne w porównaniu z krajami, które nie mają regulacji w tym względzie. W krajach szczepiących dawniej lub obecnie obowiązkowo na gruźlicę (Polska, Szwecja, Finlandia) liczba zgonów z powodu COVID-19 wynosi 0,78/ 1mln mieszkańców, podczas gdy w krajach, które nigdy nie szczepiły obowiązkowo na gruźlicę (np. Włochy, USA) wskaźnik ten jest dużo wyższy – wynosi 16,39 zgonów/ 1mln mieszkańców.
W Europie tę koncepcję potwierdza model niemiecki obraz dane z Półwyspu Iberyjskiego. Gdy popatrzono na mapę zakażeń SARS-CoV-2 u naszych sąsiadów za Odrą, okazało się, że zarówno zapadalność na zakażenie, jak i liczba zgonów wśród zakażonych są o wiele częstsze w landach leżących w dawnej RFN niż na terenach dawnej NRD. W RFN zaprzestano szczepień przeciwko gruźlicy w latach 70. XX wieku, natomiast w NRD kontynuowano je aż do roku 1990. Z kolei przyrównanie krajów Półwyspu Iberyjskiego uwidacznia ten model jeszcze dobitniej. W Hiszpanii od dawna nie prowadzi się szczepień przeciwko BCG, w Portugalii także zostały zniesione, ale prawie dwadzieścia później niż u sąsiadów. Śmiertelność z powodu zakażeń wywołanych nowym koronawirusem (w przeliczeniu na liczbę zgonów/1 mln mieszkańców) jest obecnie 20-krotnie wyższa w Hiszpanii niż w Portugalii.
Obiecujące badania szczepionek
Choć praktycznie z tygodnia na tydzień słyszymy kolejne fantastyczne doniesienia (często dementowane kilka dni później w absolutnym ukryciu) dotyczące przełomu w kwestii produkcji szczepionek na globalną skalę, są jednak pośród nich informacje, które podnoszą na duchu przy zachowaniu profesjonalizmu. Naukowcy z University of Pittsburgh School of Medicine na łamach „The Lancet” opublikowali obiecujące wyniki zastosowania swojej innowacyjnej szczepionki w postaci plastra z mikroigiełkami (MRA, microniddle array).
Białko powierzchniowe koronawirusa (S, spike protein), charakterystyczny element strukturalny otoczki wirusowej, jest uważane za kluczowy cel w szczepionkach w celu zapobiegania infekcji koronawirusem. Z kolei technika matrycy mikroigłowej (MRA) skutkuje wysokimi stężeniami składników szczepionki w lokalnym mikrośrodowisku skóry, przyczyniając się w ten sposób do efektu oszczędzania dawki, który może zmniejszyć wymagane dawki szczepionki w celu skutecznej immunizacji i znacznie obniżyć zarówno koszt, jak i toksyczność szczepień.
Testy na myszach pokazały, że zastosowanie nowatorskiej szczepionki prowadzi do pojawienia się dużej ilości przeciwciał wobec SARS-CoV-2 w ciągu mniej więcej dwóch tygodni. Łatwość przygotowania szczepionki, jej stabilność w temperaturze pokojowej oraz brak konieczności zachowania tzw. zimnego łańcucha dostaw podczas dystrybucji sprawiły, że przekazano już wniosek do FDA o wydanie zgody na badania kliniczne u ludzi.
Spośród innych doniesień dotyczących potencjalnych szczepionek przeciwko SARS-CoV-2 warto przyjrzeć się propozycji British American i Kentucky BioProcessing. Ogłoszono, że firmy są w stanie rozpocząć produkcję swojej szczepionki już w czerwcu, na poziomie nawet 3mln sztuk tygodniowo! Firma postawiła na namnażanie wyizolowanego antygenu w tytoniu – na podobny pomysł wpadł kanadyjski koncern Medicago, którego współwłaścicielem jest magnat tytoniowy Phillip Morris. Obie idee łączy wykorzystanie modelu szczepionek podjednostkowych, w przeciwieństwie do produkcji szczepionek atenuowanych. Są to cząsteczki naśladujące budowę wirusa, jednak pozbawione jego materiału genetycznego – immunizacja polega więc na rozpoznawaniu określonej struktury, a nie RNA.
Produkcja szczepionek podjednostkowych ma kilka zalet. Po pierwsze, koszt ich wyprodukowania jest często niższy niż w przypadku szczepionek produkowanych klasycznie, dodatkowo zaplecze produkcyjne jest mniej skomplikowane. Szczepionki podjednostkowe są ponadto bezpieczniejsze – nie niosą ryzyka rewersji, czyli powrotu wirusa do formy zjadliwej, co może mieć miejsce dla szczepionek atenuowanych. Niezwykle istotny jest też fakt, że czas otrzymania takich roślinnych szczepionek jest zdecydowanie krótszy niż w przypadku klasycznych.
Wiedza o COVID-19 zwiększa się z dnia na dzień, ale jest to okupione kolejnymi tysiącami przypadków i setkami zgonów. Miejmy nadzieję, że nauka wygra ten szaleńczy wyścig z czasem i w porę odkryje odpowiednie narzędzia do walki z SARS-CoV-2.










