Magazyn mgr.farm

Szkolenia śmiechu warte

9 października 2017 10:03

Czasem, przeglądając agendę konferencji dla farmaceutów, mam wrażenie, że najważniejszym punktem programu jest przerwa kawowa, a części merytoryczne są ograniczone do niezbędnego minimum. Farmacja to prężna, dynamiczna dziedzina wiedzy, a czasem mam wrażenie, że teoria teorią, a w praktyce wciąż powtarzamy odtwórczo to, co wiemy, by się zbytnio nie przemęczać.

Farmacja to nauka, nie hobby. Oddzielny popularyzację nauki od czystej nauki. Niech szkolenia nie będą popularnonaukowe, to nie wykłady otwarte dla miłośników farmaceutycznych ciekawostek. (fot. Shutterstock)

Według zapisów ministerialnych „Farmaceuta (zatrudniony w aptece lub hurtowni) zobowiązany jest do podnoszenia kwalifikacji zawodowych poprzez uczestnictwo w ciągłym szkoleniu, celem aktualizacji posiadanego zasobu wiedzy oraz stałego dokształcania się w zakresie nowych osiągnięć nauk farmaceutycznych. Okręgowa izba aptekarska potwierdza w karcie ciągłego szkolenia uzyskanie właściwej liczby punktów edukacyjnych zgodnie z ramowym programem szkolenia ciągłego, po przedstawieniu przez farmaceutę certyfikatu lub innego dokumentu określonego przez okręgową radę aptekarską właściwą ze względu na miejsce wykonywania zawodu.” I powiem szczerze, że wszystko by było w porządku gdyby nie fakt, że gdy otrzymuję tematy szkoleń z mojej izby aptekarskiej to płakać mi się chce, bo nie wiem co mam nimi aktualizować i czy to ma coś wspólnego z nowymi osiągnięć nauk farmaceutycznych. Ba, z farmacją w ogóle!

Z racji wykonywanej funkcji w szpitalu nierzadko interesuje się tematyką szkoleń dla lekarzy i muszę przyznać, że nie tylko te z najwyższej półki, sowicie dofinansowywane i prowadzone w zaciszu nowoczesnych centrów konferencyjnych mogą pochwalić się wysokim poziomem merytorycznym. Ale te szkolenia mają na celu rzeczywiste podniesienie kompetencji słuchaczy! Dotyczą realnych, konkretnych i teraźniejszych problemów, prezentowane są w oparciu o najnowsze nade, wytyczne i rekomendacje. A jak wygląda nasze farmaceutyczne podwórko?

Ostatnio ze łzami w oczach przeczytałem podtytuł jednej z części konferencji – „Jak powstaje lek roślinny – długa droga od nasiona do pudełka – jak wybrać skuteczny lek roślinny”. Absolutnie nie deprecjonuję znaczenia leku roślinnego, jego roli i miejsca we współczesnej i codziennej terapii. Natomiast, co tu dużo ukrywać, wstyd by mi było wymienić się z kolegą lekarzem tematyką wykładu, na którym każdy z nas był po raz ostatni. To temat godny wycieczki licealnej na lekcji biologii a nie jeden z elementów kształcenia ustawicznego.

Zdaje sobie sprawę, że wielu z farmaceutów chce po prostu swoje punkty nazbierać jak najmniejszym kosztem. Służą temu szkolenia internetowe i kilka innych narzędzi, nie znaczy to jednak, że szkolenia powinny służyć w najkrótszej drodze zdobyciu punktów. Czasem, przeglądając agendę konferencji, mam wrażenie, że najważniejszym punktem programu jest przerwa kawowa, a części merytoryczne są ograniczone do niezbędnego minimum.

Mam poczucie, że skoro już takowy farmaceuta zadaje sobie trud zmiany grafiku i poświęcenia czasu po ośmiu godzinach w aptece na owo dokształcanie się, to czasem łatwiej byłoby mu utrzymać oczy otwarte bez przysypiania, gdyby temat zwyczajnie okazał się dla niego intrygujący. Farmacja to prężna, dynamiczna dziedzina wiedzy, a czasem mam wrażenie, że teoria teorią, a w praktyce wciąż powtarzamy odtwórczo to, co wiemy, by się zbytnio nie przemęczać.

Może moje pretensje są nieuzasadnione, może tylko ja mam takie poczucie, ale naprawdę nie będziemy w stanie wybić się a tle innych zawodów medycznych w kontekście rangi zawodu, jeśli sami o tą rangę walczyć nie będziemy! Jak możemy później domagać się większego szacunku i uznania naszej pracy, skoro nie robimy nic, by kompetencje poszerzać? Nikt za nas tego nie zrobi, a skoro medycyna miałaby kiedyś na powrót stać się jednym organizmem to pora wyjrzeć zza swojego aptecznego pierwszego stołu w stronę nauk pokrewnych i poszerzyć kształcenie ciągłe o te elementy, które ułatwią skuteczne analizowanie problemów innych gałęzi nauk medycznych i tym samym poszukiwanie tam dla siebie odpowiedniego miejsca.

Farmacja to nauka, nie hobby. Oddzielny popularyzację nauki od czystej nauki. Niech szkolenia nie będą popularnonaukowe, to nie wykłady otwarte dla miłośników farmaceutycznych ciekawostek. Czasem warto się czegoś jeszcze nauczyć.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Farmacja na świecie: Kanada Farmacja na świecie: Kanada

Pomiar ciśnienia krwi, poziomu cholesterolu i glikemii, szczepienia, porady żywieniowe i przepłukiwa...

O tym jak izby aptekarskie pomagają sieciom aptecznym przejmować rynek O tym jak izby aptekarskie pomagają sieciom aptecznym przejmować rynek

Jeśli uważacie, że powyższy tytuł jest celowo przesadzony tylko po to, żeby zwrócić uwagę i zachęcić...

5 kamieni milowych farmakoterapii 5 kamieni milowych farmakoterapii

Które z leków, okazały się największym przełomem w farmakoterapii na całym świecie? Ile ludzkich ist...