Zgodnie z wymogiem narzuconym przez rozporządzenie Ministra Zdrowia każdy farmaceuta ma obowiązek odbywania szkoleń ciągłych w okresach edukacyjnych w celu uzyskania odpowiedniej liczby punktów edukacyjnych. Punkty można oczywiście zdobyć poprzez inne aktywności, jak publikacja artykułów naukowych, uzyskanie stopnia naukowego itp., jednak lwia część z nas uzyskuje wymaganą pulę punktów poprzez uczestnictwo w szkoleniach. Prawne podstawy i przyświecająca im idea wydają się górnolotne, jednak jaka jest rzeczywistość?
Naczelna Izba Aptekarska, jako organ nadrzędny naszej grupie zawodowej podjęła się podsumowania oczekiwań i obserwacji płynących ze szkoleń ciągłych farmaceutów, jednak wyniki chyba lekko odbiegają od ideału*. Choć nie zdarza się, by ktokolwiek z nas twierdził, że ciągłe doskonalenie w tym zawodzie jest zbędne, praktycznie połowa farmaceutów otwarcie podkreśla fakt, że szkolenia w ramach kształcenia ciągłego nie spełniają ich oczekiwań. Szkolenia w ocenie farmaceutów są mierne, nie mają przełożenia na codzienną pracę w aptece, nie są prowadzone przez praktyków, którzy na co dzień stykają się z ich problemami, w większości są szkoleniami teoretycznymi.
Praktycznie 60% farmaceutów jest zdania, że szkolenia powinny mieć charakter warsztatowy, bowiem tylko w taki sposób jesteśmy w stanie przyswoić i przećwiczyć odpowiednie narzędzia do pracy w aptece*
Poza samą treścią merytoryczną czy formą przeprowadzenia szkolenia, wiele do życzenia pozostawia również kwestia organizatora. Coraz częściej mamy do czynienia ze szkoleniami sponsorowanymi, w których brak obiektywizmu – często rażący, przejawiający się ujmowaniem treści reklamowych podczas samego szkolenia – jest sprawą wpływającą na jakość kształcenia. Prelegent w osobie przedstawiciela farmaceutycznego czy też wykładowca akademicki w przypadku szkoleń przeprowadzonych przez jednostki naukowe również nie spełnia swojego zadania, bowiem każdy z nich w bardzo subiektywny, pozbawiony często pragmatyzmu sposób odzwierciedla omawiany problem.
Nie da się również ukryć, że niejednokrotnie choć mówimy o kształceniu podyplomowym, mamy wrażenie, jak byśmy cofnęli się do czasu studiów. Czy wplatanie treści z nauk podstawowych, historyczny rys danego problemu, omawianie leków dawno wycofanych z obrotu, brak aktualnego ujęcia problemu a jedynie zarysowanie go w takiej formie, w jakiej znamy go o lat, jeszcze z akademickich ławek ma jakikolwiek sens? Nowsze roczniki absolwentów spotkały się jeszcze na studiach z zagadnieniem Evidence Based Medicine – medycyny opartej na faktach. Dlaczego ten element tak często jest pomijany podczas spotkań szkoleniowych? Kiedy i gdzie, jak nie podczas takich okazji farmaceuta ma mieć styczność z najnowszymi danymi ze świata medycyny i nauki?
Według rozporządzenia Resortu Zdrowia szkolenia powinny przybliżać farmaceutom wiedzę z zakresu farmakoterapii, technologii postaci produktów leczniczych, farmacji aptecznej, farmacji szpitalnej, farmacji klinicznej, leku roślinnego, farmakologii, biotechnologii farmaceutycznej i farmakoekonomiki.
Odnoszę jednak wrażenie, że większość z tych dziedzin jest nieproporcjonalnie rzadko prezentowana podczas szkoleń edukacyjnych. Faktem jest, że większość z nas pracuje na co dzień w aptekach i tam nie każdy naukowy fakt jest możliwy do wykorzystania, jednak mamy obowiązek szkoleń ciągłych, a nie praktycznego wykonywania zawodu. W przeciwnym wypadku pracownicy aptek ogólnodostępnych, aptek szpitalnych i hurtowni farmaceutycznych powinni kształcić się oddzielnie.
Lista skarg i zażaleń jest długa. Zdobyte kwalifikacje powinny być potwierdzane odpowiednimi certyfikatami i iść w parze ze zwiększającymi się kompetencjami w wykonywanej pracy. Nabyte podczas szkoleń kompetencje powinny przekładać się na podwyższenie prestiżu zawodu. Bardzo liczne wypowiedzi farmaceutów, wskazują na to, że w ich opinii szkolenia powinny być wliczane do czasu pracy. Tego wszystkiego nie ma. Za to są szkolenia o czymś, co już wiemy, tylko po to, by wyrobić limit punktów. Farmaceuta przychodzi, nie skupia się, bo większość z tych faktów już zna, pracodawca i tak nie jest zainteresowany implikacjami wynikającymi z faktu doszkolenia, także męczy się wykładowca, męczy się odbiorca. W imię czego? Może więc warto coś zmienić?
[size=12]* Źródło danych: [b][url=http://www.aptekarzpolski.pl/2018/02/oczekiwania-farmaceutow-w-zakresie-edukacji-podyplomowej-badanie-ankietowe-nia/]Oczekiwania farmaceutów w zakresie edukacji podyplomowej. Badanie ankietowe NIA[/url][/b][/size]










