Magazyn mgr.farm

Sztuka wyłudzania

2 czerwca 2016 07:34

Pośród wszystkich naszych pacjentów zdarzają się tacy, którzy chcą wyłudzić leki. Czasami powody są niewinne i wynikają z lenistwa – nie chce im się iść do lekarza czy czekać w kolejce. Ale inne sytuacje mogą być juz niebezpieczne – np. pożyczyli jakiś lek i muszą oddać (u mnie wśród „pożyczek” króluje Estazolam), chcą spróbować czegoś nowego, wydaje im się, że sami wyleczą się lepiej lub są uzależnieni.

shutterstock_307660799.jpg

Ci pacjenci wiedzą, że mamy moc wystawiania recepty farmaceutycznej i chętnie wykorzystują ten fakt. Przychodzą do apteki ze słowami: „Poproszę to” wskazując na przyniesione opakowanie po leku. Albo nawet nie opakowanie, ale karteczkę z ręcznie napisaną nazwą leku (nieczytelną i bez dawki). Oceniając stan pacjenta na nie zagrażający życiu lub zdrowiu i stwierdzając fakt, że ten lek jest tylko na receptę możemy zostać świadkami niezwykłego przedstawienia, w którym pacjent-wyłudzacz będzie usilnie starał się przekonać nas, że powinniśmy mu go wydać, często kłamiąc, kręcąc i mieszając się w zeznaniach.

Akt I – Jak to na receptę?

Farmaceuta: Proszę Pani/Pana, ten lek jest tylko na receptę.
Pacjent: Jak to? Zawsze kupowałem go tutaj bez recepty.
Zdziwienie pacjenta-wyłudzacza jest zwykle bardzo dobrze udawane, a argument, o rzekomym zakupywaniu leku u innej osoby w tej samej aptece ma skłonić nas do zaufania, że ktoś inny zrobił mu już wcześniej uprzejmość i wydał lek, więc odpowiedzialność jest właściwie zrzucona na tę „inną” osobę. Można to jednak zweryfikować, pytając kiedy i u kogo pacjent kupował ostatnio dany preparat i czy ma paragon. Niektórzy starają się jeszcze jakoś wybrnąć i wymyślają mniej lub bardziej wiarygodne opisy innych pracowników, kwestię dowodu zakupu pomijając lub uzasadniając w ciekawy sposób (zgubił się, pies zjadł, nie dostałem…), inni przechodzą od razu do Aktu II.

Akt II – Stosuję ten lek juz od dawna

Pacjent: Ale przecież stosuję ten lek już od dawna.
Poza tym, że przepisowo leki są wydawane na polecenie lekarza a nie farmaceuty (nie OTC oczywiście), stan pacjenta chorego przewlekle wymaga stałego monitorowania. Choć rzeczywiście w przypadkach stabilnych trochę upierdliwe wydaje się zgłaszanie do lekarza co miesiąc po nową receptę. Na szczęście lekarz może wypisać leki na dłuższą kurację, ograniczając konieczność pojawiania się w przychodni, dobierając długość terapii do stanu pacjenta. Jedyne co możemy zrobić, żeby stwierdzić, czy pacjent nie kłamie, to ustalić kiedy ostatnio był w naszej aptece i odszukać ostatnią jego receptę. Dużym ułatwieniem jest, jeśli apteka korzysta z opcji F6 – Stały Pacjent i każde zakupy danej osoby przypisuje jego kontu. Nadal, ponieważ weryfikacja jest zwykle czasochłonna, pacjenci przechodzą albo do części prosząco-błagalnej (Akt III), albo tracą cierpliwość i rzucają inwektywy (Akt IV).

Akt III – Bardzo proszę, bo…

Uzasadnień jest mnóstwo. Najczęściej zdarzało mi się słyszeć, że lekarz nie przyjmuje (po weryfikacji okazywało się, że to nie prawda) oraz że nie można udać się do lekarza z powodów organizacyjnych (chore dziecko, złamana noga etc…). Albo po prostu – bo pacjent nie pójdzie do lekarza i już (w tym przypadku obciąża nas odpowiedzialnością za pogorszenie stanu zdrowia w wyniku nie zastosowania leku). Pacjenci strają się uderzyć w nasze poczucie obowiązku, wziąć nas na litość, na „ładne oczy”, na znajomości – ich kreatywność jest zaskakująca. Gdy i tutaj spotkają się z oporem, wychodzą rzucając za sobą nieuprzejme komentarze (Akt IV) lub podejmują jeszcze jedną, desperacką próbę (Akt V).

Akt IV – Co za bezczelność

Pacjent, który nie dostał tego po co przyszedł, a co przecież mu się należy (w jego mniemaniu oczywiście) może stać się bardzo nieuprzejmy, mimo nawet naszego w pełni profesjonalnego stanowiska. Zwłaszcza jeśli się wysilimy i gdy po poddaniu jego słów weryfikacji okaże się, że kłamał i został na tym złapany – wtedy przeżywa dysonans i w efekcie może zadziałać zupełnie nieprzewidywalnie. Zdarzały mi się sytuacje, w których słyszałam, że jestem bezczelną smarkulą, która nie się nie zna na przepisach (starszy pacjent po wykupieniu leków na nadciśnienie i wieńcówkę, na które notabene miał receptę, chciał wyłudzić sildenafil), oszustką (pani chciała kupić niewinny syropek dla dziecka, żeby nie było takie niespokojne na spacerze – z hydroksyzyną), że jestem głupia (przecież wszyscy wiedzą, że Escapelle jest bez recepty) i wiele innych.

Akt V – Jakoś się dogadamy

Ostatecznie pacjenci kapitulują i albo przyznają się do prawdziwej przyczyny, dla której chcą wykupić dany lek, albo jako ostatnia deska ratunku oferują różne rzeczy w zamian za przysługę. Zaczynając od wyręczenia w czymś, podarowania kwiatów, czekoladek po duże prezenty (kiedyś stolarz zaproponował mi, że da mi nowy stół, jak mu wydam 40 ampułek testosteronu) i obietnice (przyniosę receptę na jutro, nikomu nie powiem, że mi Pani to sprzedała etc…). „Pani, jakoś się dogadamy”.

Kurtyna

Doświadczenie zwykle pomaga odróżnić pacjentów-wyłudzaczy, od tych, którzy na prawdę są w potrzebie, ale nawet po kilku latach pracy nadal można się pomylić. Gdy decydujemy się pomóc wyłudzaczowi, ryzykujemy. Czy leki zostaną prawidłowo zażyte? Czy będą zastosowane zgodnie z przeznaczeniem? Czy zostaniemy oskarżeni, jeśli coś się stanie? Będąc świadomi odpowiedzialności jaka na nas spoczywa, powinniśmy za każdym razem dobrze się zastanowić, zanim wyświadczymy pacjentowi przysługę i wydamy coś bez recepty. Czasami przysługa może okazać się gwoździem do trumny.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Aptekarz jak piekarz? Aptekarz jak piekarz?

Nie pamiętam kiedy ostatnio tak często media i komentatorzy pochylali się nad funkcją aptek i pracą ...

Samorząd aptekarski działa w interesie społecznym Samorząd aptekarski działa w interesie społecznym

Nie powinno nikogo dziwić, że izba aptekarska odpowiednimi narzędziami formalnoprawnymi ma uprawnien...

Towar zapomniany Towar zapomniany

Leży gdzieś samotny, zakurzony, niechciany. Wepchnięty między puste opakowania po szpatułkach laryng...