Tajemnica znikającego towaru

31 maja 2017 08:31

Na wstępie dostaję w twarz tekstem, że nie istnieje taki lek, o który proszę. Mówię, że stosuję go od trzech miesięcy. Niemożliwe, takiego leku nie ma – zapewnia mnie farmaceuta za ladą. Słyszę chwilę później, że skoro się upieram, to na pewno nazwa jest zła, on pod tą nazwą w komputerze niczego nie widzi. No nie dogadamy się. Sfrustrowana zaczynam grzebać w torebce i wyciągam opakowanie. Trzeba było tak od razu! Niebywałe, mój lek jednak istnieje.

W każdym przypadku, gdy tabletka nie była dostępna od ręki, organizatorzy prowokacji dopytywali o możliwość jej sprowadzenia.

Innym razem po drugiej stronie stołu pacjent jak ściana odmawia współpracy. Przyniósł kartkę z nazwą leku, ale była nieczytelna. Kolega już otwiera usta, żeby zbyć pacjenta i powiedzieć że takiego leku nie ma, ale decyduje się jednak tego nie robić. Zadaje za to kilka pytań, może uda się ustalić o co chodzi. Jaka to nazwa? Pacjent nie wie. A na co to lek? Chyba na serce, takie białe małe tableteczki A dla kogo? Dla mamy. Czy mama wie jaki to lek? No chyba wie. A czy może można jej zapytać? Nie, bo nie ma telefonu. To niestety, nic nie poradzę, nie mam pojęcia jaki to lek. A może Pan wydać coś podobnego? Nie, bo nie wiem o jaką substancję chodzi, nie mogę odczytać (ani nikt w aptece). To poproszę małe białe tabletki na serce…

Dialog z pacjentem który przychodzi po coś nowego, czego nie znamy, albo coś co prawdopodobnie znamy, ale on nie, bywa trudny dla obu stron. Każdy jest przekonany o swojej racji co do istnienia danego preparatu i czasem po prostu nie idzie się dogadać. Kartka z nazwą bywa zmięta, napis nieczytelny, pacjent może mówić niewyraźnie czy przekręcać słowa. Farmaceuta czasem źle odczyta, nie pomyśli, nie będzie mu się chciało zajrzeć w BLOZ, zerknąć na półkę czy po prostu zapytać. No i każdy może mieć zły dzień. Rzeczywiście takiego leku jak Koterminazol nie ma i nie istnieje Urofungina. Ale jest Clotrimazolum, jest Urofuragina – o które niewątpliwie chodzi. Czy osławiony Strepsils Intense, znany jako Striptiz Intens.

Czasem jednak zagadka jest trudniejsza do rozwikłania i nie jest to tylko kwestia przekręconej nazwy. Zdarza się, że zamieniamy się w rasowych detektywów, angażujemy sztab śledczych, żeby mając szczątkowe informacje zidentyfikować poszukiwany preparat. Pacjenci potrafią prosić o na prawdę fantazyjne rzeczy – jak tabletki na COŚ (ale nie są pewni na co), które reklamują w telewizji, czerwone kapsułki na odchudzanie, zielony spray do ucha, błoto przeciwreumatyczne, wyciąg z diabła czy krem ze skaczącymi pośladkami. I nie wiedzą o tym nic więcej. Raz pacjent w dobrej wierze przyniósł fragment opakowania leku, którego nazwy nie mógł zapamiętać, bo lek był nowy i bardzo mu na nim zależało. Wydawać by się mogło, że to dość prosta sprawa. Był to jednak fragment zawierający tylko i wyłącznie numer serii i datę ważności…

Z drugiej strony lady też pojawiają się niezłe przypadki, kiedy wszczynane jest dochodzenie. Najczęściej wtedy, gdy lek jest w komputerze, ale nie możemy znaleźć go fizycznie. Intensyfikację poszukiwań i wytężonej pracy umysłowej w szczególności można zauważyć wtedy, gdy pod koniec miesiąca pojawi się pacjent, który kupuje mnóstwo rzeczy i chce fakturę. I to jeszcze na fundację… Jeden zaginiony preparat i cała operacja, czas poświęcony pacjentowi, nasz wysiłek wzięłoby w łeb. Więc zwołujemy naradę apteczną, bierzemy lupę w rękę i skanujemy półki w poszukiwaniu zaginionego towaru w takt muzyki z Sherlocka Holmesa.

Ostatnio trafiłam na inną zagadkę tajemniczego zachowania towaru: przychodzę do apteki po preparat Z. Widzę go na półce, więc oddycham z ulgą, będąc pewna, że tym razem pójdzie gładko. Farmaceuta bez wahania idzie we właściwą stronę, więc już jest dobrze. Chwyta pudełko do ręki i zbliża się do okienka. Banknot mam już w dłoni, drugą wyciągam po opakowanie. Farmaceuta sczytuje kod. Następuje chwila wahania, którą dobrze znam – coś poszło nie tak. Człowiek po drugiej stronie lady patrzy na kartonik w ręku i mówi: „Nie mogę go pani wydać. Komputer mi mówi, że go nie ma.”

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Zbyt podobne opakowania leków to problem Zbyt podobne opakowania leków to problem

Kilka dni temu jedna z ogólnopolskich stacji telewizyjnych wyemitowała reportaż o niebezpiecznej pom...

1 % wątpliwości… 1 % wątpliwości…

Wiele spraw prowadzonych obecnie przez WIF-y dotyczy przekraczania normy 1% własności aptek w poszc...

Odpowiedzialność farmaceuty za lek racjonalnie niezbędny Odpowiedzialność farmaceuty za lek racjonalnie niezbędny

Farmaceuta powinien gwarantować dostęp pacjentów do leków, ale powinien też stwarzać ograniczenia, g...