Magazyn mgr.farm

Tak nas koszą sieciówki

15 lutego 2017 11:23

Minister Zdrowia w jednym z wywiadów przyznał niedawno, że w Polsce jest za dużo aptek. Jego zdaniem nowe powstają najczęściej po to, żeby wykosić z rynku te już istniejące. No cóż. Nie mógłbym się bardziej zgodzić. Moja sytuacja jest najlepszym przykładem jak nas koszą sieciówki. Nas czyli farmaceutów i pacjentów…

Tak nas koszą sieciówki

Historia jakich w Polsce mnóstwo. Farmaceuta prowadzi swoją aptekę w małej miejscowości. Nie ma monopolu, bo w okolicy jest jeszcze kilka aptek innych farmaceutów. Wszyscy konkurują ze sobą, ale jednocześnie szanują się nawzajem. W końcu środowisko farmaceutów jest małe, wszyscy spotykamy się co jakiś czas i dobrze znamy. Nagle w okolicy otwiera się apteka sieciowa. Jeszcze zanim się zaczyna działalność, reklamuje się na wszystkie możliwe sposoby: ulotki w skrzynkach mieszkańców, reklamy w lokalnej prasie, auto z megafonem jeżdżące po mieście. Komunikat jest jeden: wkrótce otworzy się aptek, która będzie miała najniższe ceny w mieście.

Czy jest tu łamane prawo? Ależ skąd. Prawo mówi, że nie można reklamować apteki… ale ta konkretna jeszcze nie istnieje. Dopiero powstanie więc WIF nie może wszcząć postępowania. Bo z dniem uzyskania zezwolenia, reklama znika. Mieszkańcy doskonale jednak wiedzą gdzie mają iść i gdzie będą najtańsze leki.

W tym wypadku reklama mówi prawdę. W dniu otwarcia przed apteką zbierają się tłumy. Wszyscy chcą sprawdzić czy faktycznie będzie najtaniej. Drzwi się otwierają, ludzie wchodzą do środka, stają przy okienku i pytają o ceny. Nagle mężczyzna, który pierwszy stoi w kolejce krzyczy do wszystkich: „Ludzie! Tutaj naprawdę jest taniej. W końcu uczciwa apteka w tym mieście”. Oczywiście nikt tego mężczyzny nie zna i nie zdaje sobie sprawy, że to wynajęty „statysta”. Najważniejszy jest przekaz: JEST TANIEJ.

Przez kolejne dni opinia o nowej aptece rozchodzi się pocztą pantoflową. Ludzie wymieniają się nazwami produktów, które są tańsze niż w innych aptekach. To tak zwane preparaty „opiniotwórcze”. Z każdej kategorii jeden najbardziej znany i najczęściej kupowany. Pracownicy nowej apteki zręcznie podsuwają je pacjentom i zaznaczają ich niską cenę. Pacjenci są wniebowzięci. Kiedyś nie było ich stać na tak drogie preparaty z górnej półki. Pracownicy apteki skromnie dodają, że to uczciwa cena. Pacjent sobie myśli: „w końcu w mieście jest uczciwa apteka”.

I tym oto sposobem apteki farmaceutów, do tej pory funkcjonujące na rynku stają się nieuczciwe i drogie. Podejmują więc walkę o dobre imię i utrzymanie się na rynku. Też zaczynają obniżać ceny. Maleją marże, spadają obroty… przychodzi czas na cięcie kosztów by utrzymać rentowność. Najłatwiej wymienić farmaceutę na technika – to miesięcznie oszczędność co najmniej 2-3 tysięcy brutto. Starcza na dalsze obniżki cen dla pacjentów. Ale obroty nadal maleją. Pojawiają się zatem kolejne zwolnienia – bo to oszczędność. Potem przychodzi kolej na zmniejszenie magazynu. Po co trzymać na stanie drogie leki i mrozić kapitał?

W końcu jednak sposoby na cięcie kosztów się kończą. A apteka sieciowa ciągle obniża ceny. Ciągle sprzedaje taniej. Czy zarabia na siebie? Ależ skąd. Nie musi, bo jest w końcu w sieci, więc ma zewnętrzne finansowanie. Straty przez pierwsze kilka miesięcy są wpisane w jej plan biznesowy. Zyski zaczną się dopiero wtedy, kiedy kilka okolicznych aptek indywidualnych farmaceutów zbankrutuje. Wtedy leki przestaną być tanie. Wtedy ich ceny poszybują do góry i sieć zacznie zarabiać. A pacjenci obudzą się z ręką w nocniku i zaczną tęsknić za tymi małymi aptekami należącymi do farmaceutów…

Cieszę się, że Minister Zdrowia to dostrzega. Martwi, mnie że Minister Rozwoju tego nie widzi. Czy to oznacza, że zdrowie nie idzie w parze z rozwojem? Czyżby jedno było wrogiem drugiego?

W pełni popieram te zmiany, o które walczy samorząd aptekarski. I nie dlatego, że jestem przeciwny konkurencji między aptekami. Jestem przeciwny nieuczciwej konkurencji, której celem jest eliminacja z rynku małych aptek i tworzenie monopolu. Pacjent na tym korzysta tylko na krótką metę. W dłuższej perspektywie staje się zakładnikiem przedsiębiorców, którzy nic nie robią sobie z Kodeksu Etyki Aptekarza.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Wyprawa na Biskupią Kopę Wyprawa na Biskupią Kopę

Praca w aptece bywa stresująca dlatego od czasu do czasu warto zrobić sobie przerwę i zapomnieć o ws...

Hodzi o to, rzeby jenzyk gientki powiedziau fszystko, co pomyśli guowa Hodzi o to, rzeby jenzyk gientki powiedziau fszystko, co pomyśli guowa

Jest! Prezydent podpisał ustawę AdA. 15 maja 2017 r. już na zawsze będzie zapamiętany przez ludzi zw...

Farmaceuci apelują o legalizację medycznej marihuany Farmaceuci apelują o legalizację medycznej marihuany

Farmaceuci wystosowali do premier Ewy Kopacz petycję w sprawie wprowadzenia w polskim ustawodawstwie...