Magazyn mgr.farm

Technik technikowi nierówny

5 listopada 2015 08:57

Z pewnym zaciekawieniem obserwuję internetową wojnę pomiędzy magistrami farmacji a technikami farmaceutycznymi. W komentarzach pod niektórymi artykułami odnośnie kompetencji techników/magistrów wrze jak w ulu, bo jednym i drugim czasami puszczają nerwy.

technik_farmaceutyczny.png

Wstyd mi za obie grupy, bo zamiast wymiany poglądów i konkretnych argumentów to bywa, że lecą w obie strony wyzwiska. W mocnym skrócie: technicy uważają, że magister to zapatrzona w siebie święta krowa, która w aptece nic nie robi, a ci z tytułem mgra przed nazwiskiem wypominają technikom elementarny brak wiedzy.

Większości techników, z którymi pracowałam wystawiłabym dobrą ocenę za całokształt pracy. Niektórzy z nich nie mieli zbyt długiego stażu w aptece, ale ukończyli szkołę, która całkiem dobrze przygotowała ich do zawodu. Po drugiej stronie barykady byli ludzie z tytułami magistra z dużo większą wiedzą, ale w pakiecie z mniej lub bardziej przerośniętym ego. Tak naprawdę dla techników, którzy pracują już swoje lata w zawodzie czarny PR robi niedouczona młodzież po tzw. „szkółkach”.

Są szkoły na poziomie i jak to ktoś ładnie określił „szkółki niedzielne”, które wypuszczają na rynek techników kompletnie nieprzygotowanych do pracy w zawodzie. Trafił nam się kiedyś taki okaz ze szkoły „wdzięku i urody”, więc paru rzeczy się dowiedziałam. W takich szkółkach wykonywanie leków recepturowych to jedynie element pokazowy lub robiony w grupach, bo receptura polegała głownie na pisaniu protokołów. Cała reszta zajęć, też była odwalona po łebkach. Technicy, którzy ukończyli tego typu szkółkę według mnie nie mają prawa porównywać się z tymi technikami, którzy na swój tytuł ciężko pracowali. Poza tym kształcenie techników teraz i 10 lat temu to też dwie różne bajki. Przed tymi starszymi technikami chylę czoło, zwłaszcza, jeśli chodzi o znajomość receptury, od młodzieży ze „szkółki” mogę się nauczyć, co najwyżej poprawnego pisania protokołów.

Jeśli weźmiemy pod lupę magistrów farmacji to szansa, że trafi się na czarną owcę jest nieporównywalnie mniejsza. Na studiach nie ma głaskania po futerku, bo słabsze jednostki są prędzej czy później eliminowane lub same rezygnują. Te osoby, które wyleciały ze studiów bez problemu kończyły szkoły (a może wspomniane szkółki) dla techników farmaceutycznych. O czym to świadczy? Nie odkryję niczego nowego, jeśli powiem, że jeśli chodzi o poziom kształcenia to między technikiem a magistrem istnieje gigantyczna przepaść. Szanuję tych techników, którzy swoje braki usiłują nadrobić i chodzą na różnego rodzaju szkolenia i kursy. Niestety jest to niewielki procent całości, bo reszta wychodzi z założenia, że już wszystko wie. Pod jednym z artykułów przeczytałam w komentarzach, że magister to cymbał i technik ma taką samą wiedzę lub nawet większą od magistra (!) Pozostawię to bez komentarza.

Tu się nie ma co obrażać i licytować, kto jest mądrzejszy, bo każdy w aptece ma swoje zadanie do wykonania i jasno wyznaczone uprawnienia. Mnie korona z głowy nie spadnie, jeśli zapytam technika o to jak wykonać lek recepturowy (sporo już zapomniałam). Technik też nie powinien mieć problemu z przyznaniem się, że czegoś nie wie lub nie potrafi zrobić. Zamiast współpracować sami budujemy bariery i bezproduktywnie tracimy energię zapominając, że i dla magistra i dla technika (po dobrej szkole) jest w aptece miejsce. Technikom po „szkółkach” nie wróżę większej kariery. W ich przypadku dyplom to tylko kawałek papieru, bez większej wartości.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Tanie łykanie Tanie łykanie

Z grubsza przeszkolono nas do pracy w swoim zawodzie. Całe pięć lat wkładano nam do biednych i obola...

Matka farmaceutka i rycerz na białym koniu Matka farmaceutka i rycerz na białym koniu

Tyle zawsze słyszałam o tym jak kobiety powinny pomagać sobie nawzajem, bo jako rzekomo słabsza płeć...

Medications and Mothers’ Milk 2017 Medications and Mothers’ Milk 2017

Kobiety karmiące piersią są w grupie pacjentów trudnych. Z powodu zbyt krótkich, niepełnych, często ...