Terrain ahead!

21 stycznia 2016 11:46

,,Potrzebne są zmiany! 
Konieczne są zmiany! 
Bo jeśli nic się nie zmieni, 
może nadejść dzień rebelii”* – śpiewał 30 lat temu legendarny Dezerter. Te frazy wybrzmiewają w mojej głowie za każdym razem, gdy rozmyślam o samorządzie. Zmiana, jednak, nie może dotyczyć tylko osób na najwyższych stanowiskach. O nią wbrew pozorom najłatwiej.

rebelia.png

W czasach kryzysu i wojny ze wszystkimi (hurt, producenci, właściciele aptek, dyrekcje szpitali, Inspektorat Farmaceutyczny, Ministerstwo Zdrowia), którą póki co boleśnie przegrywamy, to nie wystarczy. Potrzebna jest zmiana dotycząca nas samych oraz sposobu w jaki widzimy, a przede wszystkim rozumiemy samorząd.



Samorząd Nasz!


Kwestia podstawowa: samorząd to nie jest władza. Nie jest władzą, ponieważ nie posiada żadnych, poza iluzorycznymi, atrybutami władzy. Nie wydaje poleceń, nie tworzy prawa, nie zatrudnia i nie zwalnia, nie wynagradza i nie nagradza. Nie karze. Jedyną strukturą posiadającą jakikolwiek bezpośredni wpływ na nasze funkcjonowanie są Sądy Aptekarskie, których nie ma potrzeby się bać, a raczej szanować oraz doceniać trudną i niewdzięczną pracę.


Samorząd, natomiast, to nasi przedstawiciele, którzy mają obowiązek bronić naszych interesów, dobrobytu i dobrostanu. To my jesteśmy podmiotem samorządu, a więc to my powinniśmy swobodnie, bez obaw i stresu zadawać pytania, oczekiwać odpowiedzi, oceniać i rozliczać. Przestańcie się bać! Jesteśmy u siebie. To my zatrudniamy, szczodrze wynagradzamy i tworzymy warunki pracy naszym liderom i liderkom, których przeciętny farmaceuta i farmaceutka mogą tylko pozazdrościć.



,,Wszyscy przeciwko wszystkim.” **
 


Absolutnie skandaliczna jest więc sytuacja, w której na różnych poziomach samorządu dzieli się nas i segreguje. Osi podziału jest wiele (wiek, płeć, status formalny, własnościowy), ale do szału doprowadza mnie podział na sieciowców vs indywidualnych. Podział głupi, etycznie niedopuszczalny, profesjonalnie kontrskuteczny i krótkowzroczny. Panowie i Panie, dziesięć procent członków samorządu – właścicieli postcefarmowskich aptek – niczego samodzielnie nie wywalczy. To utopia! Wskazuje na to bezpośrednio kilkanaście lat naszych doświadczeń. Potrzebujecie wsparcia, każdego wsparcia, ze strony wszystkich farmaceutów i farmaceutek, bez względu na to, gdzie wykonujemy swoją pracę! Właścicielem apteki się bywa, podobnie pracownikiem najemnym, farmaceutą się jest. Czujecie się urażeni? Cóż, sam fakt, że tak się czujecie, nie oznacza jeszcze, że macie rację.



Interesy, dobrobyt, dobrostan.





,,Wasze zmiany nic nie zmieniają


Wasze zapewnienia nic nie zapewniają


Ja nie wierzę w poprawę sytuacji


Chcę prawdziwych zmian, a nie manipulacji”.*



 Od piętnastu lat z przejmującym smutkiem przyglądam się nieskuteczności i nieudolności naszych reprezentantów. Wiele czasu zajęło mi zrozumienie, dlaczego pomimo ogólnej słuszności naszych postulatów mamy tak niewielki wpływ na rzeczywistość? Odpowiedź znalazłem przyglądając się z uwagą protestom lekarzy i pielęgniarek, którzy inaczej niż my są w stanie wyegzekwować od systemu swoje oczekiwania. Skąd ta różnica: my bijemy się od ćwierćwiecza o byty abstrakcyjne: apteki. Zapominamy przy tym o bytach rzeczywistych: farmaceutach. Czy ktoś z nas widział, by nasi koledzy czy koleżanki walczyli o sytuację szpitali, NZOZów, prywatnych praktyk? Nie! Oni i One zawsze za to zwierają szeregi, by walczyć o rację każdego lekarza i każdej pielęgniarki. I wygrywają. Nasi partnerzy rozumieją więc, że nie ma merytorycznie i finansowo silnych placówek ochrony zdrowia bez silnych, niezależnych, upodmiotowionych lekarzy i pielęgniarek. Dalej więc, nie będzie silnych aptek bez niezależnych, upodmiotowionych, samodzielnych farmaceutów. Krótko mówiąc, mądra ustawa o zawodzie farmaceuty, gwarantująca nam merytoryczną i finansową niezależność, Opieka Farmaceutyczna ograniczająca rolę techników farmaceutycznych, dopiero później Apteka dla Aptekarza. Nie zamiast! Inaczej. Inna drogą.


W tym kontekście zmienić należy nie tylko perspektywę i retorykę, ale także podstawowe działania i cele samorządu. Jakie to powinny być cele? Mógłbym wymienić ich wiele, ale tak czy inaczej, obiektywnie byłyby to tylko i wyłącznie moje oczekiwania. Jakie są potrzeby szeregowych członków i członkiń samorządu? Nie wiem. Nikt nie zapytał! Przez 25 lat nikt nas nie zapytał, czego chcemy, co nas boli, czego oczekujemy. Mamy za to przysłowiowych Panów i Panie z wąsem, którzy z paternalistyczną wyższością mówią nam, co jest dla nas dobre. To absurd! To jest na pewnym poziomie wręcz upokarzające!



Demokracja, głupcze!




Ktoś mógłby powiedzieć, że wina leży po stronie samych farmaceutów, że powinni brać bardziej aktywny udział w pracach samorządu, przychodzić na spotkania i artykułować swoje spostrzeżenia i oczekiwania. Poniekąd prawda. Tyle tylko, że obowiązkiem przedstawicieli samorządu, jego organów, jest tworzenie warunków technicznych, psychologicznych oraz formalnych do swobodnej dyskusji i wymiany zdań.


Tyle teoria. W praktyce o terminie wyborów delegatów w swojej Izbie dowiedziałem się tylko i wyłącznie dzięki rozmowie z kolegami i koleżankami. Pocztą pantoflową, w XXI wieku (sic!). Nie znalazłem żadnej informacji na ten temat na oficjalnej stronie Izby. Więcej! Nie mam pojęcia, jakie są nowych władz zobowiązania i cele. Koleżanki i koledzy, jak mam was zatem wspierać? Co mam robić każdego dnia w swojej praktyce i relacjach z otoczeniem, by wspierać samorząd w osiągnięciu jego/naszych planów? To samo dotyczy niemal wszystkich Izb okręgowych oraz Naczelnej. Sami sprawdźcie.


W trakcie ostatnich wyborów w Izbie Dolnośląskiej uderzyło mnie to, że przez dwa długie dni oficjalnie swoje zdanie wyraziło kilkoro na sto kilkadziesiąt osób, pomimo że w kuluarach huczało od rozmów, padło wiele zupełnie mądrych pytań, postawiono całe mnóstwo interesujących kwestii. W pierwszym odruchu miałem o to spory żal do delegatów. Byłem rozżalony i porażony biernością oraz submisywnością dorosłych przecież, dojrzałych i ciężko wykształconych ludzi. Potem zdałem sobie sprawę, że te odczucia, choć samonarzucające się, są niesprawiedliwe i nieuprawnione. Tam i wszędzie indziej w samorządzie, nie tworzy się bowiem platformy do dyskusji, debatowania, kulturalnego i rzeczowego sporu, choć Izba ma do tego wszystkie niezbędne narzędzia i środki. Jak o jakimkolwiek świadomym wyborze można mówić, jeśli podczas poprzedniego KZA kandydaci na prezesa NRA mieli po 10 (słownie: dziesięć) minut na prezentację swoich programów? To jest fikcja! Czy Szanowni Państwo chcieliby, by tak wyglądały np. wybory prezydenckie w Polsce?
 Wiem, jak ogromnym wysiłkiem jest zabranie głosu przed sporą grupą ludzi. Wielu nie uwierzy, ale ja wcale nie jestem aż tak bojowy. Wypowiadam się jednak, bo rozumiem, że w sytuacji w której się znajdujemy, każdy trzeźwy i merytoryczny głos jest ważny. Milczenie, gdy spodziewamy się katastrofy, jest nieprofesjonalne. Nieumożliwienie dyskusji jest nieodpowiedzialne – nie wolno nam zmarnować żadnej myśli, spostrzeżenia, uwagi. Nie wolno w sytuacji kryzysu i wojny zignorować żadnego pomysłu, żadnej strategii, żadnej informacji, ani jednej myślącej głowy. To byłoby niewybaczalne marnowanie zasobów.



TERRAIN AHEAD! PULL UP!



* Fragmenty tekstów pochodzą z utwory ”Zmiany”, album Kolaboracja, zespołu Dezerter.


** Tytuł albumu Dezertera z 1990 roku.



Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Magia kitla Magia kitla

Na samym wstępie pragnę wyjaśnić, dlaczego w tytule zastosowałem słowo kitel, a nie fartuch. Wbrew p...

Jak dobrze czasem zobaczyć leki z Polski… Jak dobrze czasem zobaczyć leki z Polski…

Za każdym razem jak wracam z Polski, tak mi jakoś tęskno. Do Polski, do rodziny, do przyjaciół i do…...

Babska ręka Babska ręka

W środowisku aptekarskim krąży anegdota wyjaśniająca wszystkie niepowodzenia farmaceutów w realizacj...