REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
wt. 21 kwietnia 2020, 12:39

Tydzień dla serca

W tym trudnym dla wszystkich czasie, gdzie wszelkie dziedziny życia społecznego zdominowane zostały przez temat koronawirusa, trudno jest przenieść uwagę na inne ważne zagadnienia. Musimy jednak pamiętać, że tylko poprzez zrównoważone zaangażowanie w różne kwestie dotyczące zdrowia możemy osiągnąć zwycięstwo w walce z COVID-19.

W perspektywie długookresowej, skuteczne leczenie levosimendanem pozwoli zahamować progresję choroby (fot. Shutterstock)
Choroby układu krążenia są zaliczane do chorób cywilizacyjnych, których leczenie oraz zapobieganie jest długotrwałym procesem (Fot. Shutterstock)

Od 18 do 24 kwietnia obchodzimy Tydzień dla Serca. To doby moment by przypomnieć sobie temat chorób układu krążenia, zwłaszcza w kontekście zagrożeń związanych z obecną epidemią. Ostatnie doniesienia naukowców z całego świata czy stanowisko Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego powinny przypomnieć nam, że nie wolno nam lekceważyć tej grupy schorzeń.

REKLAMA

Epidemiologia i POLKARD

Choroby układu krążenia (ChUK) są od lat główną przyczyną zgonów ludności Polski. O ile w 1960 roku były one odpowiedzialne za mniej niż jedną czwartą (23,4%) wszystkich zgonów to już trzydzieści lat później w 1991 r. były przyczyną ponad połowy zgonów (52,7%). Od tego czasu udział ChUK w ogólnej liczbie zgonów powoli zmniejsza się i w 2014 r. zmarło w Polsce z ich powodu 169 735 osób (441 na każde 100 tys. ludności). Były one zatem odpowiedzialne za 45,1% ogółu zgonów Polaków: 40,3% wśród mężczyzn i 50,3% wśród kobiet. Odsetek zgonów z powodu ChUK jest w Polsce znacznie większy od przeciętnego dla krajów UE28 (38,1%).

Choroby układu krążenia są zaliczane do chorób cywilizacyjnych, których leczenie oraz zapobieganie jest długotrwałym procesem. Wyróżnić można kilka czynników ryzyka, które mają podstawowe znaczenie w epidemii chorób układu krążenia. Należą do nich między innymi: palenie papierosów, nieprawidłowo zbilansowana dieta, nadmierne spożywanie alkoholu, otyłość, niska aktywność fizyczna. Te czynniki, według szacunków WHO, na początku XXI wieku były odpowiedzialne w Polsce za ok. 55% zgonów i prawie 40% utraconych lat życia przeżytego w zdrowiu. Z analiz ekspertów WHO opublikowanych w 2004 r. wynika, że ok. 80% przypadków chorób serca, udarów mózgu oraz cukrzycy typu II, a także ok. 40% nowotworów można uniknąć, o ile uda się wyeliminować najważniejsze czynniki ryzyka. Efektywne działania pozwolą zmniejszyć nie tylko umieralność, ale także ograniczyć chorobowość, niepełnosprawność i poprawić jakość życia.

Sytuacja epidemiologiczna oraz wynikające stąd potrzeby zdrowotne spowodowały, że Ministerstwo Zdrowia od roku 2003 wdrożyło Narodowy program profilaktyki i leczenia chorób układu sercowo-naczyniowego – POLKARD. W ramach programu postanowiono zmniejszyć liczbę zgonów z powodu chorób układu krążenia do 427 zgonów na 100 tys. osób (spadek o 3% w stosunku do danych z roku 2014). Do głównych celów programu należą:

REKLAMA
REKLAMA
  • Doposażenie szpitali w sprzęt i aparaturę medyczną
  • prowadzenie rejestrów medycznych, które umożliwią ocenę skuteczności leczenia
  • zwiększenie dostępu do nowych terapii, opieki oraz nowoczesnych programów badań przesiewowych

PTK a COVID-19

Choroby układu krążenia powinny zajmować ważne miejsce w temacie obecnej sytuacji związanej z koronawirusem. Polskie Towarzystwo Kardiologiczne w ostatnim czasie bardzo podkreśla konieczność potraktowania ChUK z należytą wagą. Pacjenci z chorobami serca stanowią grupę zwiększonego ryzyka zarażenia wirusem SARS-Cov-2, a ponadto są obciążeni znacznie większą śmiertelnością w przebiegu COVID-19. Dotyczy to m.in. chorych na nadciśnienie tętnicze czy niewydolność serca, będącą skutkiem choroby niedokrwiennej, kardiomiopatii, czy wad zastawkowych serca.

Od czasu rozpoczęcia epidemii COVID-19 obserwujemy w Europie i w Polsce niepokojącą tendencję spadku wykonywanych w trybie pilnym procedur ratujących życie, takich jak zabiegi przezskórnej angioplastyki wieńcowej u pacjentów z ostrym zawałem serca. Przyczyny tego zjawiska nie są do końca jasne, mogą być m.in. spowodowane lękiem osób z silnym bólem w klatce piersiowej przed hospitalizacją z powodu możliwej infekcji wirusowej. W związku z tym powinno przeprowadzić się medialną kampanię informacyjną skierowaną do społeczeństwa, w której jednoznacznie należy podkreślić, żeby nie wahać się z wezwaniem pogotowia ratunkowego w przypadku wystąpienia silnych bólów w klatce piersiowej, bo można wtedy narazić swoje życie nie z powodu infekcji koronawirusem, a z powodu zawału serca. Śmiertelność z powodu COVID-19 to ok. 4%, a nieleczonego zawału serca – 40%!

Farmakoterapia ChUK a COVID-19

Ostatnim elementem, który w temacie ChUK i epidemii koronawirusa jest wart poruszenia, to powiązanie zwiększonego ryzyka zarażenia u pacjentów stosujących określony typ farmakoterapii tych schorzeń. Zarówno koronawirus SARS-CoV, który wywołał epidemię w latach 2002-2003, jak i najnowszy koronawirus SARS-CoV-2, który wywołuje COVID-19, łączą się z konwertazą angiotensyny 2 (ACE2), enzymem obecnym na powierzchni komórek nabłonka dolnych dróg oddechowych. W ten sposób dostają się do płuc zakażonych osób. Naukowcy uważają, że leki oddziałujące na konwertazę angiotensyny 2, jak również blokery receptora dla angiotensyny, stosowane m.in. w leczeniu nadciśnienia tętniczego i niewydolności serca, mogą zwiększać ryzyko ciężkiego przebiegu infekcji koronawirusami.

Badania prowadzone na zwierzętach wykazały, że dożylne podawanie inhibitorów konwertazy angiotensyny prowadzi do zwiększenia ilości tego białka w płucach. Ponieważ osoby leczone inhibitorami konwertazy angiotensyny lub blokerami receptora angiotensyny mają w płucach zwiększoną liczbę cząsteczek ACE2, do których przyłącza się białko S koronawirusa, mogą być jednocześnie bardziej narażone na poważny przebieg choroby wywołanej SARS-CoV-2.

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA