Od 18 do 24 kwietnia obchodzimy Tydzień dla Serca. To doby moment by przypomnieć sobie temat chorób układu krążenia, zwłaszcza w kontekście zagrożeń związanych z obecną epidemią. Ostatnie doniesienia naukowców z całego świata czy stanowisko Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego powinny przypomnieć nam, że nie wolno nam lekceważyć tej grupy schorzeń.
Epidemiologia i POLKARD
Choroby układu krążenia (ChUK) są od lat główną przyczyną zgonów ludności Polski. O ile w 1960 roku były one odpowiedzialne za mniej niż jedną czwartą (23,4%) wszystkich zgonów to już trzydzieści lat później w 1991 r. były przyczyną ponad połowy zgonów (52,7%). Od tego czasu udział ChUK w ogólnej liczbie zgonów powoli zmniejsza się i w 2014 r. zmarło w Polsce z ich powodu 169 735 osób (441 na każde 100 tys. ludności). Były one zatem odpowiedzialne za 45,1% ogółu zgonów Polaków: 40,3% wśród mężczyzn i 50,3% wśród kobiet. Odsetek zgonów z powodu ChUK jest w Polsce znacznie większy od przeciętnego dla krajów UE28 (38,1%).
Choroby układu krążenia są zaliczane do chorób cywilizacyjnych, których leczenie oraz zapobieganie jest długotrwałym procesem. Wyróżnić można kilka czynników ryzyka, które mają podstawowe znaczenie w epidemii chorób układu krążenia. Należą do nich między innymi: palenie papierosów, nieprawidłowo zbilansowana dieta, nadmierne spożywanie alkoholu, otyłość, niska aktywność fizyczna. Te czynniki, według szacunków WHO, na początku XXI wieku były odpowiedzialne w Polsce za ok. 55% zgonów i prawie 40% utraconych lat życia przeżytego w zdrowiu. Z analiz ekspertów WHO opublikowanych w 2004 r. wynika, że ok. 80% przypadków chorób serca, udarów mózgu oraz cukrzycy typu II, a także ok. 40% nowotworów można uniknąć, o ile uda się wyeliminować najważniejsze czynniki ryzyka. Efektywne działania pozwolą zmniejszyć nie tylko umieralność, ale także ograniczyć chorobowość, niepełnosprawność i poprawić jakość życia.
Sytuacja epidemiologiczna oraz wynikające stąd potrzeby zdrowotne spowodowały, że Ministerstwo Zdrowia od roku 2003 wdrożyło Narodowy program profilaktyki i leczenia chorób układu sercowo-naczyniowego – POLKARD. W ramach programu postanowiono zmniejszyć liczbę zgonów z powodu chorób układu krążenia do 427 zgonów na 100 tys. osób (spadek o 3% w stosunku do danych z roku 2014). Do głównych celów programu należą:
- Doposażenie szpitali w sprzęt i aparaturę medyczną
- prowadzenie rejestrów medycznych, które umożliwią ocenę skuteczności leczenia
- zwiększenie dostępu do nowych terapii, opieki oraz nowoczesnych programów badań przesiewowych
PTK a COVID-19
Choroby układu krążenia powinny zajmować ważne miejsce w temacie obecnej sytuacji związanej z koronawirusem. Polskie Towarzystwo Kardiologiczne w ostatnim czasie bardzo podkreśla konieczność potraktowania ChUK z należytą wagą. Pacjenci z chorobami serca stanowią grupę zwiększonego ryzyka zarażenia wirusem SARS-Cov-2, a ponadto są obciążeni znacznie większą śmiertelnością w przebiegu COVID-19. Dotyczy to m.in. chorych na nadciśnienie tętnicze czy niewydolność serca, będącą skutkiem choroby niedokrwiennej, kardiomiopatii, czy wad zastawkowych serca.
Od czasu rozpoczęcia epidemii COVID-19 obserwujemy w Europie i w Polsce niepokojącą tendencję spadku wykonywanych w trybie pilnym procedur ratujących życie, takich jak zabiegi przezskórnej angioplastyki wieńcowej u pacjentów z ostrym zawałem serca. Przyczyny tego zjawiska nie są do końca jasne, mogą być m.in. spowodowane lękiem osób z silnym bólem w klatce piersiowej przed hospitalizacją z powodu możliwej infekcji wirusowej. W związku z tym powinno przeprowadzić się medialną kampanię informacyjną skierowaną do społeczeństwa, w której jednoznacznie należy podkreślić, żeby nie wahać się z wezwaniem pogotowia ratunkowego w przypadku wystąpienia silnych bólów w klatce piersiowej, bo można wtedy narazić swoje życie nie z powodu infekcji koronawirusem, a z powodu zawału serca. Śmiertelność z powodu COVID-19 to ok. 4%, a nieleczonego zawału serca – 40%!
Farmakoterapia ChUK a COVID-19
Ostatnim elementem, który w temacie ChUK i epidemii koronawirusa jest wart poruszenia, to powiązanie zwiększonego ryzyka zarażenia u pacjentów stosujących określony typ farmakoterapii tych schorzeń. Zarówno koronawirus SARS-CoV, który wywołał epidemię w latach 2002-2003, jak i najnowszy koronawirus SARS-CoV-2, który wywołuje COVID-19, łączą się z konwertazą angiotensyny 2 (ACE2), enzymem obecnym na powierzchni komórek nabłonka dolnych dróg oddechowych. W ten sposób dostają się do płuc zakażonych osób. Naukowcy uważają, że leki oddziałujące na konwertazę angiotensyny 2, jak również blokery receptora dla angiotensyny, stosowane m.in. w leczeniu nadciśnienia tętniczego i niewydolności serca, mogą zwiększać ryzyko ciężkiego przebiegu infekcji koronawirusami.
Badania prowadzone na zwierzętach wykazały, że dożylne podawanie inhibitorów konwertazy angiotensyny prowadzi do zwiększenia ilości tego białka w płucach. Ponieważ osoby leczone inhibitorami konwertazy angiotensyny lub blokerami receptora angiotensyny mają w płucach zwiększoną liczbę cząsteczek ACE2, do których przyłącza się białko S koronawirusa, mogą być jednocześnie bardziej narażone na poważny przebieg choroby wywołanej SARS-CoV-2.










