Magazyn mgr.farm

Upiór w tabletce

18 lipca 2017 10:43

Jeśli sądziliście, że tragedie i afery związane z testowaniem nowych leków to historie z przeszłości, które nie dotyczą współczesnego świata, to niedawne wydarzenia z Francji wyprowadzą Was z błędu.

Kobieta popija wodą leki podane przez lekarza.

15 stycznia 2016 roku czołówki najpoczytniejszych dzienników, rzetelnych wiadomości, ale i żądnych sensacji brukowców miały wymarzony temat dnia. W prywatnym laboratorium w Rennes w zachodniej Francji doszło do dramatycznego pogorszenia stanu zdrowia sześciu osób uczestniczących dobrowolnie w testowaniu nowego leku. U jednej z nich stwierdzono śmierć mózgu, a pozostałych pięć przewieziono w stanie ciężkim do pobliskich oddziałów neurologicznych. Z relacji mediów wynika, że objawy, jakie wystąpiły u uczestników badania przypominały udar mózgu. Śmiercionośny lek był pochodną konopi – tak przynajmniej wynikało z pierwszych doniesień prasowych.

Informacja ta mijała się jednak z prawdą dość znacząco. Testowana substancja, nazwana roboczo BIA 10-2474 nie pochodziła z konopi indyjskich. Była to otrzymana syntetycznie cząsteczka należąca do inhibitorów hydrolazy amidowej kwasów tłuszczowych (FAAH). W organizmie ludzkim jej działalność sprowadzała się do blokowania receptorów kannabinoidowych w mózgu, co miało w teorii spowodować efekt przeciwbólowy. Ambitne plany dotyczące nowej substancji upatrywały w niej leku, który mógłby być zastosowany w chorobie Parkinsona, stwardnieniu rozsianym, nowotworach, otyłości, nadciśnieniu. Przekrój zgoła interesujący.

Pierwsza faza badania klinicznego zaplanowana została w terminie 4-18 stycznia 2016 roku. Wzięło w niej udział 128 zdrowych osób (mężczyzn i kobiet) w wieku od 18 do 55 lat. 90 z nich otrzymało lek, pozostali uczestnicy otrzymali tylko placebo (w badaniach pierwszej fazy uczestnicy zwykle nie otrzymują placebo, firma Biotrial nie wyjaśniła dotąd, dlaczego w omawianym przypadku było inaczej). Honorarium za udział w badaniu wynosiło 1900 euro plus zwrot kosztów podróży do miejsca wykonywania oznaczeń. Lek podawano w stopniowo zwiększających się dawkach, początkowo pojedynczych, następnie nakładających się. Dawka początkowa BIA 10-2474 wynosiła 0,25 mg. Maksymalna dawka leku, podczas testów na zwierzętach, nie powodująca działań ubocznych, została ustalona na 10 mg/kd/dobę u szczurów i 75 mg/kg/dobę u małp.

Nieoczekiwanie dla uczestników badania, jak i samych badaczy, 10 stycznia jeden z pacjentów przyjmujący łączną dawkę 50 mg/dobę trafił do szpitala uniwersyteckiego w Rennes w stanie ciężkim. Następnego dnia chory przebywający na oddziale neurologicznym zapadł w śpiączkę, a prowadzący lekarze stwierdzili rozległe uszkodzenia nekrotyczne mózgu, zobrazowane w badaniu rezonansu magnetycznego. Siedem dni później doszło do zgonu chorego w przebiegu niewydolności wielonarządowej. Początkowo zdarzenie to sklasyfikowano jako udar mózgu, który choć kwalifikujący się jako zdarzenie niepożądane, nie musiał mieć związku z przyjmowaniem nowego leku. Sytuacja diametralnie zmieniła się jednak, kiedy pozostałych sześciu pacjentów przyjmujących tę samą dawkę leku również znalazło się w szpitalu, a u pięciu z nich stwierdzono drobne wylewy krwawe w tkance mózgowej. Szósty z badanych pozostał na oddziale celem obserwacji. Badanie przerwano 11 stycznia w godzinach przedpołudniowych.

[img]https://mgr.farm//sites/default/files/mgr_6.png[/img]Zmarłym pacjentem okazał się Guillaume Molinet- 49-letni ojciec czwórki dzieci, poeta, malarz i kompozytor. Molinet znajdował się na liście rezerwowych uczestników badania i został zakwalifikowany niemal w ostatniej chwili po tym, jak jego poprzednik wycofał się bez podania przyczyny.

Biotrial – francuska firma odpowiedzialna za badanie działa na rynku od 1989 roku i ma za sobą tysiące wykonanych prób klinicznych leków w każdej fazie. Bazując na protokole przebiegu zdarzenia oraz innych przedstawionych przez firmę dokumentach stwierdzono, że badanie zostało przeprowadzone zgodnie z wszelkimi istniejącymi w chwili obecnej normami europejskimi. Firmie zarzuca się jednak fakt, że BIA 10-2474 został podany rankiem 11 stycznia kolejnym uczestnikom badania, już w czasie, gdy Molinet znajdował na oddziale intensywnej opieki medycznej, bez uzyskania ich ponownej zgody na kontynuację badania. Ponadto Biotrial ujawnił szczegóły zdarzenia dopiero cztery dni po jego zaistnieniu, to jest 14 stycznia. Co jednak z pierwszą ofiarą BIA 10-2474? Czy można było zapobiec tej tragedii? Wydaje się, że efekty działania leku były zupełnie niemożliwe do przewidzenia.

Europa miała już szansę na zetknięcie się z lekiem będącym syntetycznym antagonistą receptorów kannabinoidowych. Wprowadzony w czerwcu 2006 roku rimonabant (Acomplia) miał być cudownym lekiem pozwalającym bezboleśnie pozbyć się niechcianych kilogramów. Dodatkowym działaniem była poprawa profilu metabolicznego, zwłaszcza w zakresie zwiększania frakcji tzw. dobrego cholesterolu HDL. Lek utrzymał się na rynku tylko dwa lata. Powodem jego wycofania były nasilone zaburzenia depresyjne, do jakich dochodziło u leczonych nim pacjentów. Ryzyko samobójstw w trakcie przyjmowania leku było znaczące i w wielu przypadkach nie wiązało się z wcześniejszymi zaburzeniami psychiatrycznymi. Innymi słowy, depresja mogła zostać wywołana jedynie przyjmowaniem rimonabantu, bez udziału czynników endogennych.

Choć czołowe firmy farmaceutyczne, jak Merck, Pfizer, Johnson & Johnson, Sanofi i Vernalis mają na swoim koncie badania kliniczne z użyciem substancji z grupy antagonistów receptorów kannabinoidowych, jak FAAH (a co więcej nie odnotowano wówczas poważnych działań niepożądanych), rzecznicy prasowi wszystkich z nich zgodnie twierdzą, że nie prowadzą i nie są obecnie zainteresowani badaniem tej grupy leków.

Nowe substancje niosą za sobą ryzyko nieporównywalne z niczym innym. Możemy napisać długie protokoły i listy pełne obostrzeń dotyczących badań. Możemy zbadać substancje kilkoma algorytmami komputerowymi i prześledzić jej prawdopodobny metabolizm. Możemy podać lek szczurom, świnkom morskim i szympansom. Na końcu jednak i tak staniemy oko w oko z substancją, która dopiero w badaniu in vivo na ludziach może pokazać swoje prawdziwe oblicze. Niezbadane są losy tabletki.

[img]https://mgr.farm//sites/default/files/mgr_6.png[/img]

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

ARV, PrEP i mundial, czyli o HIV na czasie ARV, PrEP i mundial, czyli o HIV na czasie

Jak się okazuje, nierzadko życie codzienne nakłada się na życie zawodowe w większym stopniu niż nam ...

Hashimoto. Jak w 90 dni pozbyć się objawów i odzyskać zdrowie Hashimoto. Jak w 90 dni pozbyć się objawów i odzyskać zdrowie

Amerykańska farmaceutka Izabella Wentz, u której zdiagnozowano chorobę Hashimoto, napisała książę pt...

Szybko nie znaczy dobrze Szybko nie znaczy dobrze

Według badaczy ponad połowa z wprowadzonych w ostatnim czasie leków przeciwnowotworowych… nie działa...