Tymczasowe zniesienie praw własności intelektualnej?
Z propozycją zawieszenia praw patentowych na szczepienia przeciw COVID-19 wyszły w październiku 2020 roku Indie i RPA. W kolejnych miesiącach pomysł ten poparły kolejne państwa, organizacje walczące o prawa człowieka, byli szefowie państw i rządów oraz laureaci Nagrody Nobla, papież Franciszek, Parlament Europejski oraz – co szczególnie istotne dla przebiegu trwającej dyskusji – prezydent USA, Joe Biden. Według doniesień prasowych sceptyczne wobec „uwalniania patentów” pozostają kraje takie jak Japonia, Wielka Brytania, Australia, Szwajcaria, Korea Południowa, Singapur, Tajwan, a także Komisja i Rada Europejska.
Inną opcją braną pod uwagę jest działanie w obrębie już istniejących regulacji. Zgodnie z porozumieniem TRIPS kraje zrzeszone w Światowej Organizacji Handlu (WTO) są zobowiązane do przestrzegania 20-letniego okresu ochrony patentowej leków. Według zapisów tej umowy w sytuacji zagrożenia zdrowia publicznego możliwe jest wykorzystanie tzw. licencji przymusowej. W przypadku jej udzielenia osoby trzecie mogą korzystać z praw własności intelektualnej właściciela patentu pod warunkiem zapłaty wynagrodzenia.
Wzniosłe idee
Zwolennicy ograniczenia patentów na szczepionki przeciw COVID-19 zwracają uwagę przede wszystkim na nierówny dostęp do szczepień – według danych WHO z kwietnia 2021 roku 87% tych preparatów trafiło do krajów bogatych. Tymczasowe „uwolnienie patentów” miałoby przyspieszyć produkcję szczepionek, a tym samym zwiększyć ich dostępność na całym świecie. „Poparcie nadzwyczajnego odstąpienia od przepisów dotyczących własności intelektualnej związanych ze szczepionką COVID-19 da ludziom na całym świecie szansę na obudzenie się w świecie wolnym od wirusa. Potrzebujemy szczepionki dla ludzi.” – pisali w liście do Joe Bidena nobliści i byli przywódcy wielu państw świata. Krytykuje się przy tym tzw. nacjonalizm szczepionkowy i indywidualizm.
Innym z argumentów padających w dyskusji jest fakt, że badania nad szczepionkami były współfinansowane ze środków publicznych. Autorzy petycji Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej „Nie dla zysku z pandemii” piszą: „To, za co zapłacili ludzie, powinno pozostać w ich rękach. Nie możemy pozwolić dużym firmom farmaceutycznym na prywatyzację kluczowych technologii medycznych, które zostały opracowane przy użyciu środków publicznych”. Często padają także stwierdzenia o niesprawiedliwym bogaceniu się koncernów farmaceutycznych na pandemii, wpływie lobby Big Pharmy na unijnych decydentów, a także o wyższości prawa człowieka do zdrowia nad prawem własności intelektualnej.
Romantyczną wizję spłacania długu wdzięczności wobec zaangażowanych w akcję podawania jodu polskim dzieciom w 1986 r. po awarii elektrowni jądrowej w Czernobylu przedstawił dr Piotr Głowacki – koordynator inicjatywy „NIE TRAĆMY CZASU!” – Petycji ludzi sztuki o uczynienie szczepionki przeciw COVID-19 dobrem wspólnym ludzkości.
Czy „uwolnienie patentów” przyspieszyłoby produkcję szczepionek?
Potrzeba przyspieszenia akcji szczepień w krajach biednych wydaje się być powszechnie rozumiana, choćby z powodów czysto pragmatycznych: dalszy rozwój pandemii może prowadzić do powstawania nowych mutacji wirusa SARS-CoV-2, na które mogą nie działać obecnie dostępne szczepionki. Pojawia się jednak pytanie: czy zawieszenie patentów może rzeczywiście doprowadzić do zwiększenia produkcji i usprawnienia dystrybucji szczepionek? Wśród komentatorów z branży farmaceutycznej i ekonomistów dominuje pogląd, że niestety, sprawa nie jest tak jednoznaczna.
Produkcja szczepionek to proces niezwykle złożony – wymagający nie tylko wiedzy dotyczącej formuły, ale także znajomości procesu produkcji, odpowiedniej infrastruktury, przeszkolonego personelu czy dostępu do składników i komponentów. Dotyczy to zwłaszcza zaawansowanych technologicznie szczepionek mRNA. Co ważne, udostępnienie licencji przemysłowej nie zobowiązuje właściciela patentu do udostępnienia know-how, bez którego wdrożenie masowej produkcji byłoby praktycznie niewykonalne. W grę wchodzi także kwestia tzw. wyłączności danych i idącej za tym konieczności wykonania kolejnych kosztownych badań klinicznych. Zawieszenie obowiązywania regulacji dotyczących tych aspektów mogłoby stanowić niebezpieczny precedens, na co zwraca uwagę między innymi dr Zbigniew Więckowski z Wydziału Prawa i Administracji UKSW.
Sami producenci szczepionek stoją w kontrze do pomysłu pozbawiania ich patentów, twierdząc przy tym, że za wolnym tempem produkcji stoi brak wystarczającej ilości surowców. Prognozuje się, że przyspieszenie produkcji i dystrybucji szczepień dzięki licencji przymusowej nastąpiłoby po wielu miesiącach. Zdaniem wielu komentatorów więcej korzyści przyniosłoby dobrowolne udzielanie licencji oparte na porozumieniach pomiędzy poszczególnymi podmiotami – warto zauważyć, że takie współprace są już podejmowane. Część ekspertów twierdzi nawet, że poparcie Białego Domu dla pomysłu „uwalniania patentów” to część taktyki, mającej na celu właśnie wywarcie nacisku na producentach, aby byli bardziej skłonni do zawierania tego typu porozumień. Wiele zastrzeżeń budzi także sama ingerencja w prawa własności intelektualnej – precedens w postaci uchylenia praw patentowych mógłby zagrażać przyszłym inwestycjom w badania i rozwój. Kanclerz Niemiec, Angela Merkel, zauważa także inny aspekt tego zagadnienia – wiedza i technologia stosowane przy produkcji nowoczesnych preparatów przeciw COVID-19 mogłyby zostać wykorzystane przez Chiny.










