Magazyn mgr.farm

W aptece można…

5 lutego 2016 07:47

Apteka to nie sklep, apteka to też nie urząd. Apteka to placówka ochrony zdrowia publicznego, w której uprawnione osoby świadczą usługi farmaceutyczne. Pięknie brzmi, ale w oczach niektórych pacjentów apteka to też szalet miejski, darmowe ksero czy bar z bezpłatną wodą. „Klient (pacjent) nasz pan” więc farmaceuta robi za kelnera, sprzątaczkę, pracownika punktu ksero i służącą od zamawiania taksówek. Do ludzi nie trafia argument, że w niedalekim sąsiedztwie apteki znajduje się sklep spożywczy czy bar z toaletą dla klientów. Dlaczego? Bo przecież „Tam trzeba za to płacić, a tu jest za darmo”, a jeśli coś jest za darmo to ludzie tego nie doceniają lub zaczynają nadużywać dobrego serca i cierpliwości.

apteka111.png

Pomijając nietypowe prośby, do których jeszcze wrócę to czasami mam wrażenie, że ludzie przychodząc do apteki zapominają, czym jest kultura osobista jakby w aptece pewne zasady przestały nagle obowiązywać. Wymagam od ludzi minimum kultury, bo mam świadomość, że nie każdy ma ochotę na rozmowę, kiedy jest chory lub go coś boli. Są sytuacje, kiedy poziom kultury drugiego człowieka (pacjenta) jest żenująco niski. Na porządku dziennym są przypadki, kiedy pacjent jednocześnie rozmawia z farmaceutą i z kimś plotkuje przez telefon. Częste też jest rzucanie pieniędzy czy recepty aroganckim gestem, tupanie nogą, pukanie palcami i inne oznaki zniecierpliwienia. Takie zachowania np. w urzędzie czy w przychodni nie mają miejsca. Tylko w aptece można być chamem i prawdopodobnie nikt ci z tego powodu uwagi nie zwróci.

Ostatnio odwiedziłam niewielki urząd pocztowy na obrzeżu miasta. W kolejce stało pięć osób. Z zegarkiem w ręku minęło 5 minut i żadna z tych osób nie została obsłużona, bo w tym czasie pani z urzędu pocztowego była zajęta czymś innym. Z perspektywy petenta pani „przerzucała papiery”, z perspektywy urzędniczki sprawa była na tyle pilna, aby na ten czas zapomnieć o ludziach oczekujących w kolejce. W tym czasie nikt nie stukał palcami ze zniecierpliwienia, nikt nie trzasnął drzwiami ze złości, nikt nie ziewał ostentacyjnie i nikt nie śmiał się nawet odezwać. Identyczna sytuacja w aptece skończyłaby się awanturą, skargą i nie wiem, czym jeszcze.

Tylko w aptece pacjent ma odwagę wymagać od pracowników świadczenia dodatkowych usług w ramach czynu społecznego, czyli za zupełną darmochę. Tak jest na przykład z kserowaniem recept i innych aptecznych dokumentów. Kserujemy za darmo recepty, wnioski, ulotki na prośbę pacjenta, chociaż wcale nie mamy takiego obowiązku. Niektórym się wydaje, że trafili na dojną krowę, więc co jakiś czas trafia się jakaś sprytna babcia, która usiłuje na nas wymusić kserowanie swoich prywatnych dokumentów. A to wszystko za przysłowiowe „Bóg zapłać”, bo to „tylko kilka karteczek”. Z ciekawostek dodam, że ogólnodostępny punkt ksero znajduje się w budynku obok apteki. Sklep spożywczy też jest dosłownie za ścianą, ale to w niczym nie przeszkadza, aby zajść do apteki i skorzystać z darmowej wody (najlepiej mineralnej), bo przecież kelner (farmaceuta) przyniesie. Na prawdę rozumiem osoby, którym zrobiło się słabo lub które muszą pilnie przyjąć lek np. obniżający ciśnienie, ale cała reszta powinna być odesłana do sklepu obok. W pewnym momencie przestałam „serwować” swoją prywatną wodę mineralną i zaczęłam informować pacjentów, że woda to jest, ale tylko z kranu. I nagle problem się skończył. Lepszym rozwiązaniem byłby dystrybutor z wodą, ale nie ma. Dlaczego? Bo to też są koszty.

Kolejny przykład nadużywania dobrego serca i cierpliwości to korzystanie z korzystaniem z toalety, która z założenia jest dla personelu apteki, a nie dla pacjentów. Matki z małymi dziećmi jestem w stanie usprawiedliwić, bo dzieci bywają nieprzewidywalne i w każdym momencie może zdarzyć się „awaria” lub mniejsze lub większe uszkodzenia ciała. Ale jeśli przychodzi dorosła osoba (zaznaczam, że był to stały pacjent) i załatwia „grubszą sprawę” i nawet po sobie nie sprzątnie to uważam za spory nietakt. O doznaniach zapachowych już nie wspomnę. Jeśli w danym momencie nie ma osoby, która odpowiada za sprzątanie to, kto to sprzątnie? Oczywiście farmaceuta, człowiek od wszystkiego! Jestem ciekawa czy w innych branżach tak chętnie wpuszcza się obcych na zaplecze i pozwala na korzystanie z toalety dla personelu, czy tylko w aptece jest na to przyzwolenie? Gdyby to ode mnie zależało to zwykli pacjenci nie mieliby prawa wstępu na zaplecze. Niestety nie jestem u siebie.

Chęć niesienia pomocy jest wpisana w nasz zawód, ale są pewne granicie, których nie należy przekraczać, aby nie zostać wykorzystanym. Za ten stan rzeczy nie winię pacjentów, bo oni robią tylko tyle na ile pozwoli im farmaceuta, a ci ostatni dosyć często mają problem z asertywnością. Niestety, ale strach przed utratą pacjentów jest czasami silniejszy niż zdrowy rozsądek.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Proszek na dziedziczenie Proszek na dziedziczenie

Zaczytywanie się pikantnymi historiami o dawnych trucicielach, uroczych damach w stylu Lukrecji Borg...

Eksperyment w Tuskegee Eksperyment w Tuskegee

Największe postępy w medycynie są zasługą eksperymentów przeprowadzanych na ludziach. Często okazują...

Kto dyżurował w aptekach w Święta? Kto dyżurował w aptekach w Święta?

Spędziłem święta u rodziny na drugim końcu Polski. Oczywiście jak to w takich sytuacjach bywa przy m...