W objęciach morfiny

2 maja 2018 10:54

Kto tak naprawdę odkrył morfinę tego do końca nie wiadomo. Pierwsze wzmianki o opium pochodzą z dalekich lat przed naszą erą, od Sumerów i Greków, którzy używali go przed dokonaniem amputacji, w leczeniu przewlekłej biegunki, chorób oczu, a także „nieutulonego płaczu niemowląt”. Z pewnością była to metoda skuteczna…

Kto tak naprawdę odkrył morfinę tego do końca nie wiadomo. Pierwsze wzmianki o opium pochodzą z dalekich lat przed naszą erą. (fot. Shutterstock)

Chociaż Morfeusz kojarzy się części z nas raczej z Laurencem Fishbournem w czarnych okularach i czarnym płaszczu, postać ta sięga daleko, daleko wstecz, kiedy świat nie widział jeszcze Matrixa, filmu ani telewizora. Morfeusz był jednym z greckich bogów, a w zakresie jego działalności leżały marzenia senne. Podobno bóg ten potrafił przybrać dowolną postać i ukazywać się w snach, jako osoba ukochana. Poza wszystkim wyróżniała go też głęboka mądrość i wiedza.

Kiedy już pozna się te fakty, nie trudno odkryć, czemu morfina – Królowa Wszystkich Leków – otrzymała swoją nazwę właśnie po nim. Mało jest na świecie substancji, które tak długo utrzymały swoją niezachwianą pozycję i które tak często stawały się mrocznym przedmiotem pożądania, sprowadzającym wiele ludzkich istnień na skraj przepaści. Morfina potrafiła dawać ukojenie nieporównywalne z niczym innym, sprowadzać błogi sen, uśmierzać najsilniejsze bóle, a jednocześnie tych, którzy pragnęli jej za mocno pociągała na opioidowe dno.

Kto tak naprawdę odkrył morfinę tego do końca nie wiadomo. Pierwsze wzmianki o opium pochodzą z dalekich lat przed naszą erą, od Sumerów i Greków, którzy używali go przed dokonaniem amputacji, w leczeniu przewlekłej biegunki, chorób oczu, a także „nieutulonego płaczu niemowląt”. Z pewnością była to metoda skuteczna.

Już w 1552 roku Paracelsus (jednocześnie uczony i kontrowersyjny alchemik) używał laudanum jako środka przeciwbólowego.

Zaznaczał przy tym, że tego cudownego środka należy używać ostrożnie. Laudanum było niczym innym, jak nalewką z 10% opium, co w rezultacie dawało około 1% morfiny w roztworze.

Paracelsus zapoczątkował tym samym międzynarodową karierę laudanum, choć za jej ojca uznaje się raczej Thomasa Sydenhama, który w roku 1676 opublikował pracę Medical Observations Concerning the History and Cure of Acute Diseases, czyniąc w niej opiumową nalewkę panaceum na wszelkie bolączki ludzkości. Oryginalny przepis na laudanum wg Sydenhama brzmiał:


  • sherry – 1 półkwarta
  • opium – 2 uncje
  • szafran – 1 uncja
  • cynamon – 1 uncja w proszku
  • goździki – 1 uncja w proszku

Mieszać i gotować powoli w łaźni wodnej przez 2-3 dni, aż tynktura osiągnie odpowiednią konsystencję

Pacjenci uwielbiali laudanum, które było tańsze od alkoholu (nie płacono za niego akcyzy), a przy tym niezwykle skuteczne. Uzależnienie od niech stanowiło problem powszechny i sięgało w głąb każdej ze sfer społecznych. Ofiarą tej nalewki była między innymi żona Abrahama Lincolna – Mary Todd Lincoln. Doprowadzona na skraj depresji wywołanej śmiercią męża oraz narastającym uzależnieniem i problemami finansowymi, próbowała przy jej pomocy popełnić samobójstwo, ale przytomny farmaceuta przewidując jej zamiary, wydał jej tylko placebo w podobnie wyglądającej butelce. Laudanum długo pozostawało tylko niewinną, apteczną nalewką. Dopiero w roku 1914 zostało ono prawnie uznane za narkotyk i objęte ustawą o środkach odurzających.

Morfina w czystej postaci została wyizolowana w roku 1805 przez młodego asystenta aptecznego o niesłychanej ciekawości i dociekliwości – Friedricha Serturnera.

Aż do tego odkrycia opium było lekiem nieprzewidywalnym – teraz można było morfinę miareczkować, podawać w ściśle odmierzonych dawkach i w ten sposób kontrolować leczenie. Pierwszymi pacjentami Friedricha były okoliczne psy, których kilka odeszło za sprawą morfiny do lepszego świata. Kolejnymi testerami stały się dzieci z sąsiedztwa, z którymi na szczęście poszło mu o wiele lepiej, głównie ze względu na ostrożniejszy dobór dawek. To właśnie Friedrich nadał morfinie nazwę greckiego boga, zafascynowany jej działaniem hipnotycznym, euforyzującym i analgetycznym. Biedny asystent aptekarza nie mógł jednak wiele, dlatego zainteresował swoim odkryciem francuskiego lekarza Francois Magendie, który wyprowadził morfinę na szersze wody.

Po trzynastu latach od tego zdarzenia morfina była już sprzedawana jako lek na uzależnienie od alkoholu lub opium (sic!). Pierwszym jej producentem był znany również obecnie Merck. Kiedy w 1852 roku skonstruowano igły podskórne, morfina uzyskała jeszcze silniejszy potencjał przeciwbólowy, trafiając prosto do krwioobiegu, bez zbędnego błądzenia po przewodzie pokarmowym.

Morfina leczyła, ale dużo częściej uzależniała. Używana powszechnie na frontach wojennych, powodowała, że żołnierze wraz z obrażeniami wojennymi przywozili ze sobą również uzależnienie od opiatów.

Jednym z nich był niemiecki as lotnictwa, późniejszy marszałek Rzeszy Herman Goering. Morfinistami najczęściej stawali się również artyści, marynarze (dla których dostęp do opium i samej morfiny był najłatwiejszy), a także lekarze i pielęgniarki. Pokusa sięgnięcia po małą fiolkę, odsuwającą na bok trudy pracy, niepowodzenia i smutek okazywała się silniejsza niż wiele charakterów. Inni robili to z chęci eksperymentowania czy poszerzenia możliwości własnego umysłu. Dużo prawdy historycznej jest więc w serialu „The Knick”, gdzie genialny lekarz odpływa w opary narkotykowego delirium.

Jedną z najciemniejszych stron morfiny pokazał Harold Shipman (1946-2004) – brytyjski lekarz, który za jej pomocą uśmiercał swoich pacjentów. Przeszedł do historii jako seryjny morderca, który zabił największą liczbę ofiar (oficjalnie 215 osób, choć przypuszcza się, że ta liczba może być znacznie większa). Siłę morfiny poznał w trakcie opieki nad chorą matką, jeszcze na studiach medycznych i od tego czasu wykazywał niezdrową fascynację tym narkotykiem. Zabijał głównie starsze panie, które nie miały najbliższej rodziny i to jego czyniły spadkobiercą całego majątku, ale motywacja finansowa była drugorzędna – Shipman czerpał chorą satysfakcję z samej kontroli nad życiem i śmiercią.

Dziś morfina kojarzona jest z leczeniem paliatywnym. Przeprowadza wiele istnień ludzkich na drugą stronę, łagodząc ból i duszność w schyłkowych fazach wielu chorób, ale również pomaga w bólu, z którym nie radzą sobie inne analgetyki – w zawale, w bólach okołooperacyjnych czy związanych z nagłymi urazami. Morfina wciąż stosowana jest w wielu miejscach świata na polu walki.

Jeden z wybitnych profesorów Harward Medical School, pisarz i felietonista – Oliver Wendell napisał, że jeśli wszystkie leki, jakie zna ludzkość utopiono by na dnie oceanu, byłoby to zabójczym dla ryb, ale zbawiennym dla naszego gatunku. Wyjątek od tej teorii uczynił tylko dla morfiny. Prawdopodobnie jest ona niezatapialna.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Matka farmaceutka na urlopie Matka farmaceutka na urlopie

Urlop urlopem, a farmaceuta – i tak w pracy. Od zawodu nie da się uciec nad morze, w góry czy, jak w...

Mam, ale nie sprzedam Mam, ale nie sprzedam

Od 1 stycznia wchodzą w życie nowe przepisy, dotyczące leków zawierających pseudoefedrynę, kodeinę i...

Im więcej, tym lepiej Im więcej, tym lepiej

Głośno się ostatnio zrobiło o powstaniu dwóch nowych organizacji reprezentujących farmaceutów. Niekt...