Magazyn mgr.farm

W poszukiwaniu straconego smaku

23 listopada 2016 09:05

Dzięki postępom w farmakoterapii wiele chorób, dawniej groźnych lub śmiertelnych, przestało stanowić zagrożenie. Szczepionki, antybiotyki i świadomość potrzeby higieny to bezsprzecznie istotne zdobycze współczesnej medycyny. Jednocześnie jednak zachwiały one odpornością naturalną, która umożliwiała przetrwanie naszym przodkom w trudnych warunkach.

smak.png

Wystarczy wspomnieć o coraz częstszym występowaniu alergii pokarmowych, wziewnych oraz innych chorób autoimmunologicznych. Zdrowie to pewien stan równowagi, a do jego utrzymania konieczne jest wspieranie naturalnej odporności, na równi z farmakoterapią.

Wiele substancji aktywnych, których suplementację aktualnie zalecamy pacjentom, dawniej dostarczane było wraz z żywnością. Udowodniono np. znaczący spadek ilości nienasyconych kwasów tłuszczowych w mięsie drobiu w przeciągu ostatnich 50 lat. Wynika to przede wszystkim z warunków hodowli przemysłowej, sztucznej karmy oraz stymulacji wzrostu w celu zwiększenia produkcji. NNKT, dzięki roli w wytwarzaniu prostaglandyn typu 3, stanowią czynnik niezbędny w hamowaniu tworzenia się stanów zapalnych. Jest to istotne w chorobach autoimmunologicznych i chorobach przewlekłych.

Innym czynnikiem odporności, który ostatnio króluje na aptecznych półkach, jest witamina D. Aktywuje limfocyty T, reguluje również produkcję białek antybakteryjnych: katelicydyny i β-defensyny 2. Wspomaga działanie twórcze szpiku kostnego, jej suplementacja jest zalecana w chorobach z autoagresji, m.in. stwardnieniu rozsianym, chorobie Hashimoto, cukrzycy. Niedobory witaminy D wynikają głównie z przemian cywilizacyjnych. Znacznie krócej przebywamy w pełnym słońcu, stosujemy kremy z filtrami. Naturalne źródła w pożywieniu są często odrzucanym elementem diety: wątróbka, jajka i świeży nabiał nie cieszą się taką popularnością jak jeszcze kilkadziesiąt lat temu.

Dawniej węglowodanową bazę diety stanowiły niskoprzetworzone ziarna: grube kasze, chleb wypiekany z mąki pełnoziarnistej, płatki owsiane oraz pestki i orzechy. Są one bogatym źródłem cynku, niezbędnego w produkcji ok. 200 enzymów. Ten mikroelement stanowi podstawę palców cynkowych, struktury występującej w białkach uczestniczących w transkrypcji DNA, a tym samym tworzeniu nowych komórek m.in. układu odpornościowego. Ponadto ziarna zawierają duże ilości łatwoprzyswajalnych NNKT, magnez, miedź, potas i żelazo. Tych wartości odżywczych na próżno by szukać w białym pieczywie lub makaronie wytwarzanym z oczyszczonej mąki.

Osobną kwestią jest jakość warzyw i owoców. Dzisiejsza żywność, uprawiana na wyjałowionej glebie, często przy sztucznym doświetleniu w szklarniach, nie może zawierać takiej ilości witamin i soli mineralnych jak kilkadziesiąt lat temu. Nawozy niewiele pomagają. W 2002 roku porównano zawartość minerałów w podstawowych warzywach w stosunku do ich zawartości w roku 1985. Warzywa korzenne utraciły średnio 75% magnezu, szpinak 65% zawartości witaminy C, banany 79% kwasu foliowego i 95% witaminy B6. Od tamtych badań minęło kolejne kilkanaście lat. Znacznie zmieniły się również zwyczaje kulinarne. Warzywa i owoce jemy często poza sezonem, w postaci znacznie przetworzonej, bardziej jako dodatek smakowy i urozmaicenie niż podstawa posiłków. Tymczasem według najnowszych badań Instytutu Żywności i Żywienia spożywanie co najmniej 400 g warzyw i owoców znacząco zmniejsza ryzyko zachorowania na nowotwory złośliwe, nadciśnienie oraz ryzyko zgonu z powodu udaru lub zawału serca. Handel hurtowy i daleki transport wymagają zrywania owoców i warzyw w postaci niedojrzałej, a dojrzewanie w sztucznie oświetlonych magazynach również pozbawia je części witamin.

Postępu i zmian cywilizacyjnych nie da się zatrzymać. Na szczęście coraz częściej słyszymy o rolnictwie ekologicznym, grupowych zakupach „prosto od gospodarza”, poszukiwaniu bogatego źródła wartości odżywczych wśród dziko rosnących roślin jadalnych. Interesującym angielskim projektem jest „River Cottage”, którego autor Hugh Fearnley-Whittingstall, angielski kucharz, oburzony jakością surowców z jakich musiał korzystać, zaczął produkować je sam. W projekcie wielokrotnie udowadniał ogromne różnice odżywcze między żywnością produkowaną tradycyjnie a tą z wielkich farm i szklarni.

Gdy doradzamy pacjentom stosowanie różnorodnych suplementów i multiwitamin w sezonie grypowym warto zasugerować również zmiany w diecie. Nawet najlepszej jakości suplement nie zastąpi świadomego odżywiania, a odporność budowana stopniowo dzięki zmianom w trybie życia wszystkim wyjdzie tylko na zdrowie.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Farmaceuta nie jest sprzedawcą Farmaceuta nie jest sprzedawcą

Zawód farmaceuty funkcjonuje obecnie w izolacji od całego systemu świadczeń opieki zdrowotnej. Zmien...

Suplementy diety są potrzebne… czasami Suplementy diety są potrzebne… czasami

Bardzo spodobała mi się akcja informacyjna dotycząca suplementów diety, którą niedawno rozpoczęło ki...

Mój kongres FIP – wrażenia i przemyślenia Mój kongres FIP – wrażenia i przemyślenia

Polecam serdecznie każdemu wybrać się raz w życiu na światowy kongres FIP. Serce rośnie patrząc, jak...