Wystarczy wspomnieć o coraz częstszym występowaniu alergii pokarmowych, wziewnych oraz innych chorób autoimmunologicznych. Zdrowie to pewien stan równowagi, a do jego utrzymania konieczne jest wspieranie naturalnej odporności, na równi z farmakoterapią.
Wiele substancji aktywnych, których suplementację aktualnie zalecamy pacjentom, dawniej dostarczane było wraz z żywnością. Udowodniono np. znaczący spadek ilości nienasyconych kwasów tłuszczowych w mięsie drobiu w przeciągu ostatnich 50 lat. Wynika to przede wszystkim z warunków hodowli przemysłowej, sztucznej karmy oraz stymulacji wzrostu w celu zwiększenia produkcji. NNKT, dzięki roli w wytwarzaniu prostaglandyn typu 3, stanowią czynnik niezbędny w hamowaniu tworzenia się stanów zapalnych. Jest to istotne w chorobach autoimmunologicznych i chorobach przewlekłych.
Innym czynnikiem odporności, który ostatnio króluje na aptecznych półkach, jest witamina D. Aktywuje limfocyty T, reguluje również produkcję białek antybakteryjnych: katelicydyny i β-defensyny 2. Wspomaga działanie twórcze szpiku kostnego, jej suplementacja jest zalecana w chorobach z autoagresji, m.in. stwardnieniu rozsianym, chorobie Hashimoto, cukrzycy. Niedobory witaminy D wynikają głównie z przemian cywilizacyjnych. Znacznie krócej przebywamy w pełnym słońcu, stosujemy kremy z filtrami. Naturalne źródła w pożywieniu są często odrzucanym elementem diety: wątróbka, jajka i świeży nabiał nie cieszą się taką popularnością jak jeszcze kilkadziesiąt lat temu.
Dawniej węglowodanową bazę diety stanowiły niskoprzetworzone ziarna: grube kasze, chleb wypiekany z mąki pełnoziarnistej, płatki owsiane oraz pestki i orzechy. Są one bogatym źródłem cynku, niezbędnego w produkcji ok. 200 enzymów. Ten mikroelement stanowi podstawę palców cynkowych, struktury występującej w białkach uczestniczących w transkrypcji DNA, a tym samym tworzeniu nowych komórek m.in. układu odpornościowego. Ponadto ziarna zawierają duże ilości łatwoprzyswajalnych NNKT, magnez, miedź, potas i żelazo. Tych wartości odżywczych na próżno by szukać w białym pieczywie lub makaronie wytwarzanym z oczyszczonej mąki.
Osobną kwestią jest jakość warzyw i owoców. Dzisiejsza żywność, uprawiana na wyjałowionej glebie, często przy sztucznym doświetleniu w szklarniach, nie może zawierać takiej ilości witamin i soli mineralnych jak kilkadziesiąt lat temu. Nawozy niewiele pomagają. W 2002 roku porównano zawartość minerałów w podstawowych warzywach w stosunku do ich zawartości w roku 1985. Warzywa korzenne utraciły średnio 75% magnezu, szpinak 65% zawartości witaminy C, banany 79% kwasu foliowego i 95% witaminy B6. Od tamtych badań minęło kolejne kilkanaście lat. Znacznie zmieniły się również zwyczaje kulinarne. Warzywa i owoce jemy często poza sezonem, w postaci znacznie przetworzonej, bardziej jako dodatek smakowy i urozmaicenie niż podstawa posiłków. Tymczasem według najnowszych badań Instytutu Żywności i Żywienia spożywanie co najmniej 400 g warzyw i owoców znacząco zmniejsza ryzyko zachorowania na nowotwory złośliwe, nadciśnienie oraz ryzyko zgonu z powodu udaru lub zawału serca. Handel hurtowy i daleki transport wymagają zrywania owoców i warzyw w postaci niedojrzałej, a dojrzewanie w sztucznie oświetlonych magazynach również pozbawia je części witamin.
Postępu i zmian cywilizacyjnych nie da się zatrzymać. Na szczęście coraz częściej słyszymy o rolnictwie ekologicznym, grupowych zakupach „prosto od gospodarza”, poszukiwaniu bogatego źródła wartości odżywczych wśród dziko rosnących roślin jadalnych. Interesującym angielskim projektem jest „River Cottage”, którego autor Hugh Fearnley-Whittingstall, angielski kucharz, oburzony jakością surowców z jakich musiał korzystać, zaczął produkować je sam. W projekcie wielokrotnie udowadniał ogromne różnice odżywcze między żywnością produkowaną tradycyjnie a tą z wielkich farm i szklarni.
Gdy doradzamy pacjentom stosowanie różnorodnych suplementów i multiwitamin w sezonie grypowym warto zasugerować również zmiany w diecie. Nawet najlepszej jakości suplement nie zastąpi świadomego odżywiania, a odporność budowana stopniowo dzięki zmianom w trybie życia wszystkim wyjdzie tylko na zdrowie.










