REKLAMA
Magazyn mgr.farm

W życiu trzeba próbować wszystkiego

25 września 2018 11:33

Ta dwudziestoparoletnia, niebieskooka blondynka o urzekającym uśmiechu, zdecydowanie nie boi się wyzwań. Pisze, rysuje, tłumaczy, studiuje kilka kierunków, a na co dzień pracuje… w aptece. Aleksandra Zielińska to farmaceutka z niejedną pasją.

Aleksandra Zielińska - farmaceutka i pisarka. Ma na swoim koncie takie książki jak „Przypadek Alicji” czy „Bura i szał” (fot. Krystian Lipiec)

W internecie można znaleźć dziesiątki recenzji jej książek i wywiadów z nią. Krytycy rozpływają się w zachwytach nad jej talentem, a ona bez wahania przyznaje, że bycie pisarką jest „szalenie fajnie”. I trudno się z nią nie zgodzić. Przeglądając listę jej dokonań można dojść do wniosku, że w tym co robi jest odrobina szaleństwa… Ma na swoim koncie dwie książki: „Przypadek Alicji” (2014 r. – nominacja do Nagrody Conrada) oraz „Bura i szał” (2016 r. – nominacja do Nagrody Literackiej im. Witolda Gombrowicza). Obecnie pracuje w aptece, studiuje kolejne kierunki, maluje i pisze kolejną powieść…

[h4]Marzenia vs rozsądek[/h4]

REKLAMA

Ola urodziła się w małej wiosce na Podkarpaciu. Przez chwilę była też związana ze Stalową Wolą, aż ostatecznie trafiła do Krakowa. Tam podjęła studia i mieszka do tej pory. – Wychowałam się w domu, gdzie literatura odgrywała ogromną rolę, czytało się dużo, czytało się często, a co najważniejsze czytało się naprawdę różnorodne rzeczy, a wyznacznikiem była radość lektury – wspomina Aleksandra. W pewnym sensie była więc skazana na pisanie. Początkowo próbowała swoich sił w krótkich formach. – Wychodziło ze skutkiem różnym rzecz jasna – przyznaje. – Dzisiaj chciałoby się większość tych młodzieńczych wprawek zamieść pod dywan, ale nie można zapominać, ile dzięki temu zdobyło się doświadczenia.

REKLAMA

Decyzja o podjęciu studiów farmaceutycznych była kompromisem między marzeniami, a rozsądkiem. Podobnie jak spora część dziewiętnastolatek nie bardzo wiedziała, na jaki zawód się zdecydować.

Jej zainteresowania były bardzo szerokie, a wyniki matury dały jej ogromną swobodę w wyborze. Padło więc na farmację. – Z perspektywy czasu nie żałuję tej decyzji, bo przeszłam ciekawą drogę, która dała mi morze doświadczenia i inspiracji – przyznaje Aleksandra. – Czy drugi raz zdecydowałabym się na ten sam kierunek? Nie wiem, wolę nie rozpatrywać przeszłości w ten sposób – dodaje.

Niewiele brakowało by farmaceutką jednak nie została. W trakcie studiów coraz silniej dawało o sobie znać jej zamiłowanie do sztuki. W rezultacie na drugim roku farmacji podjęła decyzję o zmianie studiów i przez rok uczęszczała na kursy przygotowawcze do egzaminów na malarstwo na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Jednak ostatecznie nie podeszła do egzaminów. Została na farmacji do samego końca… a nawet dłużej.

– Na uczelni trafiłam na dwóch doskonałych pedagogów i naukowców, którzy zachęcili mnie do dalszej pracy – wspomina Ola. – Jeden z nich, dr hab. Przemysław Dorożyński został promotorem mojego doktoratu i cierpliwie wspierał mnie w trudach godzenia wielu obowiązków. Ostatecznie zawiesiłam studia doktoranckie, ale mam nadzieję, że w przyszłości jeszcze do nich wrócę, bo praca badawcza dawała mi dużo satysfakcji – zapewnia.

[h4]Czas na debiut[/h4]

REKLAMA

Studia farmaceutyczne nie przeszkodziły jej w pisaniu. Już wcześniej tworzyła opowiadania, które były publikowane w antologiach, ale też recenzowała książki innych pisarzy. To było dla niej jednak ciągle za mało. – Po prostu pewnego dnia uznałam, że antologią nie zadebiutuję nigdy i produkowanie kolejnych opowiadań trochę nie ma sensu. Zatem z dnia na dzień przestawiłam swój tryb pracy i siadłam do długiej formy – przyznaje Aleksandra. Temat na powieść znalazł ją sam. – Akurat przechodziłam okres buntu związany z przeprowadzką do miasta i studiowaniem na dobrze ułożonej uczelni, pisanie zawsze było dla mnie odskocznią, wtedy pozwoliło przeżyć wielki życiowy es flores – mówi.

Bohaterką jej pierwszej powieści została Alicja – studentka farmacji – co jak podkreśla Aleksandra, dało jej znakomite pole do poruszenia kwestii emancypacji i praw kobiet. Autorka przy każdej okazji zaznacza jednak, że Alicja nie jest Aleksandrą. Skąd zatem ta zbieżność?

– Sto lat temu, jako większe dziecko albo młodsza nastolatka posłałam Maciejowi Parowskiemu, ówczesnego redaktorowi Nowej Fantastyki, swoje pierwsze opowiadanie. Jak łatwo zgadnąć było żałosne i naprawdę dziwię się, że komuś chciało się przez nie przebijać, a co dopiero skomentować – wspomina Aleksandra. – A jednak dostałam od Pana Parowskiego bardzo konstruktywną odpowiedź – proszę pisać o tym, na czym się pani zna. I staram się właśnie od tego zaczynać. Najłatwiej opowiadać o tym, z czym człowiek miał lub ma do czynienia, bezpośrednio lub nie. Mam nadzieję, że z czasem nabiorę na tyle doświadczenia, że z większą swobodą będę mogła iść dalej. Przypadek Alicji napisałam na życiowym zakręcie, gdzieś w pierwszej części studiów i włożyłam tam wiele rzeczy, z którymi się jakoś spotkałam. Ale powtórzę: Alicja to nie Aleksandra i chwała Bogu, bo z opinii, które do mnie docierają, ta bohaterka budzi raczej ambiwalentne uczucia, a ja przecież jestem taka sympatyczna – dodaje z uśmiechem.

Powieść pisała przez dwa lata, a przez kolejne trzy szukała wydawnictwa, które podjęło by się jej wydrukowania.

– Trwało to bardzo długo i przyznam, że trochę nadszarpnęło mój entuzjazm i chęci do pracy. Miesiącami odbijałam się od zamkniętych drzwi, bo jakoś nie mogłam wpasować się w profil wydawniczy kogokolwiek – wspomina Aleksandra. Wydawcy uważali, że w „Przypadku Alicji” było zbyt dużo fantastyki dla głównego nurtu i zbyt dużo głównego nurtu dla fantastyki. – Parę razy byłam o krok od podpisania umowy, ale „o krok” to jednak wciąż za daleko. Chwilami chciałam rzucić całe te zabawy z literaturą i wziąć się za dorosłe życie, ale wtedy pojawił się Piotrek Kucharski, wyjął „Przypadek Alicji” z kosza i zaniósł do wydawnictwa W.A.B. Chwała mu za to – mówi pisarka.

– Najmilszym momentem było otrzymanie maila z ostatecznym potwierdzeniem, że wydawca zdecydował się wypuścić „Przypadek Alicji”. Pamiętam, że wtedy jednocześnie śmiałam się do ekranu i płakałam ze szczęścia. Następnie powiedziałam o wszystkim jednej czy dwóm najbliższym osobom i wróciłam do normalnego życia – wspomina Ola. Z informowaniem reszty świata o tym wydarzeniu czekała niemal do samego końca, do chwili, gdy w internecie pojawiła się już oficjalna zapowiedź książki. – Wiadomo, że rynek wydawniczy to trudne środowisko i wiele rzeczy może się nie udać, więc wolałam nie zapeszać. Paczka z egzemplarzami dotarła do mnie z lekkim opóźnieniem, wcześniej obejrzałam już „Alicję” w księgarni, do dziś mam coś takiego, że w nowych miastach zaglądam, czy moja książka leży na półce. To miłe uczucie!

[h4]Machina ruszyła…[/h4]

Początkowo była przekonana, że wydanie powieści, zakończy ten etap jej życia i pozwoli zająć się kolejnymi wyzwaniami. Okazało się, że jest wręcz przeciwnie. Kiedy tylko ruszyła cała machina wydawnicza, pojawiły się spotkania z czytelnikami, promocja książki, wywiady i… recenzje. – Spotkania z czytelnikami były dla mnie na początku stresujące, a ostatecznie okazały się wspaniałe i inspirujące. Trzeba też przygotować się na krytykę, szczególnie tę niemerytoryczną – przyznaje Aleksandra.

„Przypadek Alicji” okazał się sukcesem, który przypieczętowała nominacja do prestiżowej Nagrody Conrada – przyznawanej co roku najlepszym, debiutujący autorom. Pojawiły się też pochlebne recenzje, ale i presja dotycząca kolejnej powieści. – Była to raczej presja, którą nałożyłam sama na siebie. I nie miała ona jakiegoś chorobliwego wymiaru, który miałby mnie paraliżować, a wręcz przeciwnie, motywował. Chciałam udowodnić przede wszystkim sobie, że „Przypadek Alicji” nie był przypadkiem i potrafię opowiadać nowe historie na tyle zajmujące, że czytelnik zgodzi się spędzić ze mną parę godzin nad niełatwym tekstem – zapewnia Aleksandra.

Co ciekawe swoją drugą powieść zaczęła pisać, zanim jeszcze została wydana pierwsza. Szukanie wydawcy zabierało tyle czasu, że autorka nie chciała siedzieć z założonymi rękami. Zaczęła więc swój kolejny projekt pod tytułem „Burza i szał”. – Od dawna nosiłam w sobie historię, która w pewnym momencie dojrzała na tyle, że albo musiałam ją przelać na papier, albo z niej zrezygnować – wspomina Aleksandra. – Nie lubię bezczynności. Gdy już się za coś biorę, to chcę zacząć i skończyć. Jeśli mam w głowie jakąś opowieść, nie ma miejsca dla następnej. Jeśli chcę przejść do kolejnego etapu, muszę zakończyć poprzedni – albo wrzucam pomysł do kosza, albo przenoszę na papier.

Książka ukazała się w ubiegłym roku, po trzech latach pisania. Tym razem nie było problemu ze znalezieniem wydawcy, którym ponownie został W.A.B. Na początku czerwca „Bura i szał” została nominowana do Nagrody Literackiej im. Witolda Gombrowicza, przyznawanej za debiut rozumiany jako pierwsza albo druga książka autora napisana prozą artystyczną, w języku polskim. Nazwisko laureata poznamy 10 września 2017 r. Co ciekawe, jak przyznaje farmaceutka, bardzo pomocne przy pisaniu tej powieści, okazało się jej wykształcenie. – „Bura i szał” dotyka problemu samotności i wykluczenia oraz stawia pytania o granicę, jaka przebiega między zdrowiem, a zaburzeniami psychicznymi oraz kim jesteśmy, aby w ogóle ją stawiać – mówi Ola.

Recenzenci często zarzucają jej, że pisze trudne i smutne powieści. Co na to autorka?

– Piszę takie książki, jakie przychodzą mi do głowy. Czasem się denerwuję, że jak już to przychodzą mi zwykle tematy ciężkie i wymagające, ale z drugiej strony myślę sobie, że rozrywki mamy aż nadto, łyżka dziegciu się przyda – mówi Aleksandra. – Zresztą, nastały czasy, gdy wszystko musi przynosić przyjemność, a jeśli przyjemności nie daje, to skutkuje nudą, ja lubię iść pod prąd. Wyznaję przestarzały pogląd, według którego książka przestaje należeć do mnie w momencie, gdy trafia do księgarń. Od tej chwili czytelnicy niech wyrabiają sobie z nią, co chcą. Dopuszczam wszelkie dowolne zabiegi interpretacyjne.

[h4]A co z pracą w aptece?[/h4]

Jeszcze w tym roku ma ukazać się kolejna książka Aleksandry Zielińskiej. Jak farmaceutka godzi karierę pisarską z pracą w aptece? Czy zdarzają się jej chwile zwątpienia? – Pracuję w zawodzie i w tej chwili jest to połowa etatu w dużej aptece, zlokalizowanej koło przychodni, zawsze pełnej pacjentów – mówi Aleksandra. – Oczywiście, że zdarzają się momenty zwątpienia, ale wydaje mi się, że to dotyka to nas wszystkich, pracujących za pierwszym stołem. Ważne, żeby szybko się otrząsnąć i dalej próbować czerpać satysfakcję z pracy, która jest trudna, wymagająca i często niedoceniana. Również warto mieć wokół siebie dobrych ludzi, a ja pracuję w zespole świetnych farmaceutek. Nie wiem, jak dalej potoczy się moje życie, zawsze jestem otwarta na nowe propozycje i możliwości.

Oprócz kariery pisarskiej i pracy w aptece, Aleksandra cały czas się kształci. – W zeszłym roku obroniłam dyplom w pracowni ilustracji na krakowskim Wydziale Sztuki. Studiowałam również w Warszawskiej Szkole Filmowej, dzięki czemu jestem dziś członkinią zespołu literackiego przy Studiu Munka – wymienia farmaceutka. – Wychodzę z założenia, że w życiu trzeba próbować wszystkiego, co jest możliwe, czasem wbrew środowisku czy nawet zdrowemu rozsądkowi. Zachęcam, żeby gonić za marzeniami, zawsze, nawet jeśli dostaje się przezwisko wiecznej studentki – dodaje z uśmiechem.

Jak sama przyznaje, do tej pory jej obie ścieżki zawodowe, w bardzo naturalny sposób się udawało się rozdzielać. – Taki podział utrzymywał się przez lata, aż do niedawna. Jak na razie żaden czytelnik do mnie nie dotarł albo po prostu się nie ujawnił w okienku. Zresztą, w fartuchu wyglądam trochę inaczej niż na okładkowym zdjęciu – dodaje z uśmiechem Aleksandra.

Artykuł powstał w oparciu o następujące publikacje:


  • https://zupelnieinnaopowiesc.com/2017/01/11/szalenie-fajnie-jest-pisac-z-aleksandra-zielinska-autorka-bury-i-szalu-rozmawia-przemyslaw-poznanski/
  • http://carpenoctem.pl/polecane/alicja-to-nie-aleksandra-czyli-wywiad-z-aleksandra-zielinska/
  • http://stronaokulturze.pl/2015/07/25/zielinska-jak-sie-robi-debiut-ja-siedze-i-pisze/
  • http://www.rzeczgustu.com.pl/recenzje/wywiady/aleksandra-zielinska-wywiad
  • https://zupelnieinnaopowiesc.com/2015/05/27/debiutantem-mozna-byc-cale-zycie-rozmowa-z-aleksandra-zielinska-autorka-przypadku-alicji/

_____________________________________________________
Zacytuj ten artykuł jako:


    [*]Łukasz Waligórski, W życiu trzeba próbować wszystkiego, MGR.FARM, Nr 4/2017 (14) sierpień/wrzesień 2017, str. L4-L9

    REKLAMA
    REKLAMA

    Jak oceniasz artykuł?

    Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

    Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

    0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

    Szanowni Państwo,

    Farmacja.net sp. z o. o. przetwarza Twoje dane osobowe zbierane w Internecie, w tym informacje zapisywane w plikach cookies, w celu personalizacji treści oraz reklamy, udostępniania funkcji mediów społecznościowych oraz analizowania ruchu w Internecie.

    Kliknij “Zatwierdź i przejdź do serwisu”, aby wyrazić zgodę na korzystanie z technologii takich jak cookies i na przetwarzanie przez farmacja.net sp. z o .o. , Zaufanych Partnerów Twoich danych osobowych zbieranych w Internecie, takich jak adresy IP i identyfikatory plików cookie, w celach marketingowych (w tym do zautomatyzowanego dopasowania reklam do Twoich zainteresowań i mierzenia ich skuteczności) i pozostałych, szczegółowo opisanych w ustawieniach zaawansowanych.

    Zgoda jest dobrowolna i możesz ją w dowolnym momencie wycofać w ustawieniach zaawansowanych.

    Ponadto masz prawo żądania dostępu, sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych. W polityce prywatności znajdziesz informacje jak zakomunikować nam Twoją wolę skorzystania z tych praw.

    Szczegółowe informacje na temat przetwarzania Twoich danych znajdują się w polityce prywatności.

    Instalowanie cookies itp. na Twoich urządzeniach i dostęp do tych plików.

    Na naszych stronach internetowych używamy technologii, takich jak pliki cookie i podobne służących do zbierania i przetwarzania danych eksploatacyjnych w celu personalizowania udostępnianych treści i reklam oraza analizowania ruchu na naszych stronach. Te pliki cookie pomagają poprawić jakość treści reklamowych na stronach. Dzięki tym technologiom możemy zapiewnić Ci lepszą obsługę poprzez serwowanie reklam lepiej dopasowanych do Twoich preferencji.

    Nasi zaufani partnerzy to:

    Facebook Ireland Limited – prowadzenie kampani remarektingowych i mierzenie ich efektywności – Irlandia (EOG)

    Google Ireland Limited (Google Adwords, DoubleClick Ad Exchange, DoubleClick for Publishers Small Business) – zarządzanie kampaniami reklamowymi, ich analiza i pomiary ruchu na stronach Serwisu – Irlandia (EOG)

    Google Incorporated (Google Analytics, Google Cloud Platform, GSuit, Google Optimize, Google Tag Manager, Google Data Studio) – obsługa kampanii reklamowych, analizowanie ruchu na stronach Serwisu i obsługa poczty firmowej, analiza sposobu korzystania z Serwisu przez Użytkownika – USA (poza EOG)

    Comvision sp. z o. o. – wysyłanie informacji marketingowych dotyczących Serwisu – Polska (EOG)

    Benhauer sp. z o.o. – prowadzenie kampanii remarketingowych i mierzenie ich efektywności, e-mail Marketing – Polska (EOG)

    LiveChat, Inc. – usługa Pharm:assistant

    Oświadczenie

    Dostęp do zawartości serwisu mgr.farm jest możliwy dla osób uprawnionych do wystawiania recept lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

    Ustawienia zaawansowane Wstecz