Witaminowe nieporozumienie

9 kwietnia 2016 06:53

Nie uwierzę, jeśli powiecie mi, że nigdy jeszcze nie przytrafił wam się pacjent pytający o lewoskrętną witaminę C. I choć mam wrażenie, że jej popularność nieco słabnie (na rzecz innych odkrywczych terapii), to nadal lewoskrętny mit miewa się doskonale. Dlaczego mit? O tym przeczytacie w moim dzisiejszym artykule.

shutterstock_3119909.jpg

D czy L, plus czy minus?

Na początek warto przypomnieć, że w świecie cząstek organicznych, od których należy witamina C, istnieje zjawisko stereoizomerii. Oznacza to, że dany związek może występować w kilku formach, różniących się od siebie rozmieszczeniem podstawników w przestrzeni. Aby rozróżniać poszczególne izomery, wprowadzono kilka schematów nazewnictwa. Jednym z nich jest określanie konfiguracji D/L.

Jeśli trójwymiarową cząsteczkę rzucimy na płaszczyznę, otrzymamy tzw. projekcję Fischera. Na jej podstawie możemy przyporządkować cząsteczkę do szeregu D lub L. Jeśli w łańcuchu na przedostatnim atomie węgla grupa hydroksylowa (-OH)znajduje się po lewej stronie atomu węgla – związek taki należy do szeregu L, jeśli zaś grupa znajduje się po stronie prawej – związek należy do szeregu D. Konfiguracja ta odnosi się jedynie do kształtu cząsteczki i nie jest jednoznaczna ze skręcalnością optyczną światła.

Skręcalność optyczną jako wartość charakterystyczną dla cząsteczki wyznacza się empirycznie, za pomocą przyrządu zwanego polarymetrem. Substancje organiczne mogą skręcać płaszczyznę światła w dwóch kierunkach: zgodnie z ruchem wskazówek zegara, czyli w prawo (takie związki są prawoskrętne i oznacza się je symbolem (+)) lub przeciwnie do ruchu wskazówek zegara (są to związki lewoskrętne, oznaczane znakiem (-)). Formy (+) i (-) danego związku są nazywane stereoizomerami.

Biznes kontra biznes

Nie od dziś wiadomo, że zwolennicy alternatywnych terapii posądzają farmaceutów i apteki o udział w spisku, ukrywaniu najprostszych i najtańszych terapii i wciskaniu chorym drogich i zupełnie niepotrzebnych medykamentów. Co ciekawe, osobom takim zupełnie nie przeszkadzają horrendalne ceny eko-preparatów…

Na „lewoskrętnym” kwasie askorbinowym próbują zarobić także sprzedawcy na pewnym popularnym serwisie aukcyjnym (sprzedają go m.in. w formie CZDA, czyli odczynnikach czystych do analizy). Widząc aukcje z „lewoskrętnym kwasem L-askorbinowym” w tytule, pewnego dnia wysłałam do kilku allegrowiczów maile z zapytaniem, czy celowo wprowadzają swoich klientów w błąd. Tą drogą otrzymałam od jednego ze sprzedających „certyfikat lewoskrętności” – w którym jak byk stało, że „według wykonanej analizy chemicznej, sprzedawaną substancją jest kwas L-askorbinowy, a do obrotu nie jest dopuszczona inna forma chemiczna tej witaminy”. W ten oto sposób przekonałam się, że obecnie, w powszechnej wiadomości, kwas L-askorbinowy jest tożsamy z witaminą C lewoskrętną (i nawet w aptece możemy znaleźć suplementy oznaczone w ten sposób).

Jak to jest z tą C?

W tym momencie proponuję zajrzeć do naszej farmaceutycznej biblii – Farmakopei, by znaleźć tam pewien niezaprzeczalny fakt. Jak podaje księga, skręcalność optyczna kwasu L-askorbinowego powinna wynosić między +20,5 a +21,5, czyli nie ulega wątpliwości, że witamina C to wersja prawoskrętna. Jak więc się stało, że dziś, w powszechnej świadomości między kwasem L-askorbinowym a witaminą C lewoskrętną stawia się niepodważalny znak równości?

Być może na początku swojej zawrotnej kariery, lewoskrętna witamina C rzeczywiście miała być lepszą, skuteczniejszą i bardziej naturalną opozycją dla syntetycznego kwasu L-askorbinowego. Dziś jednak, przetworzona wielokrotnie przez pseudonaukowców i znawców medycyny alternatywnej teoria, została wywrócona do góry nogami. Błąd myślowy, mający głęboko w nosie zasady chemii i nazewnictwa, dziś uznawany jest już za pewnik. Ten pseudo-fakt, powielany w źródłach papierowych, elektronicznych oraz ustnym przekazie, zakorzenił się w świadomości pacjentów na tyle mocno, że niemal za każdym razem, gdy próbuję wyjaśnić to wielkie witaminowe nieporozumienie, reagują oni tak jakbym właśnie mówiła im, że Ziemia jest płaska.

Mimo że takie dyskusje bywają czasami zupełnie jałowe i nijak nie udaje mi się przekonać pacjenta, że nie ma on racji, nie poddaję się. Mam nadzieję, że Wy także nie odpuszczacie, a dzięki temu artykułowi będziecie mieli więcej argumentów do walki z pseudo-naukowymi terapiami.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Absurdy aktu samoregulacji reklamy Absurdy aktu samoregulacji reklamy

Od prawie roku powtarzam jak mantrę, że nie wierzę w samoregulację farmaceutycznej branży reklamowej...

Farmacja na świecie: Indonezja Farmacja na świecie: Indonezja

Kraj, w którym nie ma techników farmaceutycznych, a w aptekach pracują tylko farmaceuci? Tak właśnie...

W objęciach morfiny W objęciach morfiny

Kto tak naprawdę odkrył morfinę tego do końca nie wiadomo. Pierwsze wzmianki o opium pochodzą z dale...