REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
śr. 15 marca 2017, 09:04

Wojna domowa

Kiedy zajrzę na dowolne farmaceutyczne forum, przeglądam faceboookowe portale poświęcone naszej dziedzinie czy sięgnę po pracę fachową, odnoszę wrażenie, że myśli, obawy i problemy farmaceutów krążą wciąż wokół kilku niezmiennych w ostatnim czasie kwestii.

W projekcie nadal pozostaje wiele przepisów ograniczających możliwość rozwoju polskim przedsiębiorcom prowadzącym apteki, m.in. ograniczenia terytorialne i demograficzne.

Wciąż nie możemy się między sobą porozumieć w kwestii Apteki dla aptekarza, tabletek wczesnoporonnych i paru innych spędzających (niektórym) sen z powiek kwestii. Gdy jednak wystawi się nos poza farmaceutyczny światek, okazuje się, że… tam burzy nie ma.

REKLAMA

Według badań opinii publicznej dwóch na trzech Polaków jest zdania, że leki dostępne bez recepty powinny być dopuszczone do obrotu w miejscach innych niż apteki – według nich daje to możliwość doraźnego zakupu medykamentu oraz konkurencyjność cen. Od czasu prób wprowadzenia zmian w prawie dotyczących otwierania nowych aptek i zmniejszenia pozaaptecznego obrotu lekami znalazłem szereg analiz, które podkreślały, że potrzeba zmian podyktowana jest dobrem i oczekiwaniami pacjentów. Wrogie sobie obozy przerzucały się argumentami, podczas gdy zdaje się – na podstawie przytoczonego fragmentu – że pacjenci nie są zbytnio zainteresowani toczącymi się zmianami. Może więc pora spojrzeć prawdzie w oczy i powiedzieć, że tak naprawdę chodzi jedynie o konflikt interesów wewnątrz farmaceutycznej rodziny?

Kilka dni temu wczytałem się w relację z debaty „Farmaceuta 2025 – perspektywa oczami studentów”. Muszę przyznać, że byłem zdruzgotany, gdy czytałem opinię moich koleżanek i kolegów. Używane frazesy i uogólnienia, przekłamania podważające jakość preparatów sprzedawanych w sieciówkach w porównaniu do tych wydawanych w tradycyjnych aptekach… Skąd u młodych ludzi biorą się takie przekonania? Mam wrażenie, że jest to tylko sztuka dla sztuki, próba wpisania się swoim głosem w populistyczne hasła, które teraz jak nigdy wcześniej nie pozostają bez echa. Skąd tyle zawiści, tyle chęci do dalszej bitwy, do dalszej rywalizacji? Z jednej strony padają zapewnienia, że wszystko w imię dobra pacjenta, ale już nawet najmłodsi adepci sztuki aptecznej są skażeni chęcią wycięcia konkurencji w duchu „jak jej nie było, to było NAM łatwiej”. Martwi mnie, że zamiast konstruktywnej krytyki widać jedynie utarte zwroty, a zamiast próby dojścia do kompromisu jest jedynie stawianie warunków.

REKLAMA
REKLAMA

Zastanawiające w tym wszystkim dla mnie jest to, iż farmaceuci zaczęli zdawać sobie sprawę z niskiej poprawności ich relacji z innymi przedstawicielami nauk medycznych, w głównej mierze ze środowiskiem lekarskim. Zwracanie uwagi na odpowiedni dialog i wzajemne zrozumienie potrzeb oraz szacunek między farmaceutą a lekarzem jest celem, który ma doprowadzić do poprawy sytuacji pacjenta poprzez usprawnienie opieki nad nim. Dlaczego jednak farmaceuci nie widzą, że poprzez prowadzoną wojnę domową mogą doprowadzić do pogorszenia oferowanych pacjentowi usług?

Oczywiście, że nie można żyć samymi ideami i misją niesienia pomocy pacjentom. Trzeba myśleć pragmatycznie, ale nie egoistycznie. Nie ma prawa ten, który walczy jedynie o swoje używać argumentów, które upiększają jego zamiary. Nie walczymy obecnie o czyjekolwiek inne dobro poza swoim i pora się do tego przyznać. Tradycyjni aptekarze walczą z sieciówkarzami, a ci – co ostatnio mnie zasmuciło – ze sobą. Sądziłem, że mamy już dość bycia wytykanymi palcami, ale okazuje się, że nam ciągle mało. Okazuje się bowiem, że są sieciówki gorsze i lepsze, te w których człowiek realizuje się jako farmaceuta i te, gdzie się zwyczajnie sprzedaje… Te, gdzie pacjent po prostu kupuje tanie leki i te, gdzie pacjent przykłada rękę do odwróconego łańcucha dystrybucji. Ile jeszcze wewnętrznych wojen sobie wymyślimy, ale pogrążyć się w mroku na zawsze? Pacjentów nasze niesnaski naprawdę nie interesują, więc może pora to wszystko odłożyć na bok, podejść do pierwszego stołu i realizować się jako farmaceuta tu i teraz?

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA