Magazyn mgr.farm

Wrzutki

1 sierpnia 2016 10:03

Tupet niektórych przedstawicieli farmaceutycznych i hurtowni przekracza kolejne granice. Liczba niezamawianych przeze mnie produktów, które jakimś cudem do mnie trafiają jest coraz większa. Najbardziej denerwuje mnie ilość czasu, który muszę tracić na wypisywanie kolejnych protokołów zwrotu…

wrzut.png

Wrzutka to produkt, który przyjeżdża do apteki niezamawiany. Najczęściej jest to jakaś nowość. Coś czego żaden aptekarz nie zamówiłby, gdyby nie musiał. Jedna pozycja na osobnej fakturze lub ukryta wśród innych produktów zamawianych w normalnym trybie. Jaki jest tego cel?
Przedstawiciele farmaceutyczni muszę wykazywać się statystykami. Chodzą więc od apteki do apteki i próbują przekonać właścicieli do zakupu choć jednego opakowania nowego produktu. Oferują rabaty, reklamę – niektórzy nawet chcą płacić, za zamówienie chociaż jednego opakowania. Wszystko po to, żeby móc się wykazać wynikami przed zwierzchnikami. Czasami zależy od tego ich premia, więc… wszystkie chwyty dozwolone.

Efekt jest taki, że następnego dnia po wizycie przedstawiciela do apteki przyjeżdża zakamuflowane opakowanie preparatu, którego wcale nie zamawiałem. Zakamuflowane, bo niespodziewane i ukryte w ciągu kilkudziesięciu innych pozycji na fakturze. Jeśli to akurat ja przyjmuję dostawę, to jestem w stanie coś takiego wychwycić i oddać. Ale jeśli na zmianie jest akurat mój pracownik, to istnieje duża szansa, że zostanie to przeoczone. I po kilku tygodniach gdy przeglądam półki w swojej aptece, odkrywam taką niespodziankę – twór, który pierwszy raz widzę na oczy. I to najczęściej z krótkim terminem ważności. Na zwrot już za późno. Pozostaje tylko próba sprzedania tego jakiemuś pacjentowi. Tylko, że czasami jest to naprawdę trudne – bo spróbujcie kogoś namówić na kupno aerozolu do odświeżania powiek za 30 zł?

Dobrą praktyką jest to, że hurtownia przed przysłaniem do apteki jakiegoś zamówienia przedstawicielskiego, po prostu do niej dzwoni i potwierdza fakt takiego zamówienia. I tak się faktycznie dzieje. Ale… nie zawsze pracownik apteki ma szansę odebrać taki telefon. Czasami się to nie udaje i pracownik hurtowni wysyła towar bez autoryzacji. Często jest też tak, ze hurtownie dzwonią, żeby potwierdzić tylko duże zamówienia – pakiety za kilka tysięcy. Kiedy do wysłania jest jedna pozycja, to nawet nie zawracają sobie tym głowy. Niestety coraz częściej zdarza się też i tak, że to same hurtownie robią do aptek wrzutki…

Nie jest tajemnicą, że telemarketerzy hurtowni mają jasno określone cele sprzedażowe i ciśnienie na konkretne produkty. Czasami są to marki własne, a czasami jakieś nowe produkty z dobrymi rabatami. W rezultacie podczas standardowego zamówienia, telemarketerzy dosłownie „wciskają” pracownikowi apteki co tylko się da. I niestety często mimo odmowy, taki towar i tak do apteki następnego dnia przyjeżdża.
Wszystko to jest naprawdę upierdliwe. Dla kierownika apteki to po prostu strata czasu i energii. Z jednej strony człowiek liczy każdy grosz i tak konstruuje magazyn apteki, by przynosił jak najmniejsze straty. A z drugiej strony musi się mocować z niechcianymi i niezamawianymi produktami, które są mu podstępnie wciskane. Nie mówiąc już o ilości papierów, które trzeba wypełnić, żeby najpierw taki towar oddać, a potem skorygować stan magazynu. Niepotrzebna praca i strata czasu.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Maria Skłodowska-Curie. Geniusz i siła miłości Maria Skłodowska-Curie. Geniusz i siła miłości

Zachwycona filmem o Marii Skłodowskiej-Curie z Karoliną Gruszką w roli tytułowej, sięgnęłam po książ...

Samoopieka farmaceutyczna Samoopieka farmaceutyczna

Informacja o wejściu na polski rynek generycznego leku poprawiającego potencję w rejestracji ‘Over ...

Jak żyć… bez reklamy? Jak żyć… bez reklamy?

Byłem zwolennikiem zakazu reklamy aptek. Ulżyło mi zlikwidowanie wszystkich tych programów lojalnośc...