Magazyn mgr.farm

Wybór Zofii

24 lutego 2017 08:37

W toczącej właśnie się dyskusji na temat proponowanych zmian w Prawie farmaceutycznym (scalającym aptekę i udzielone zezwolenia z farmaceutą), nie można pominąć głosu b. Głównej Inspektor Farmaceutycznej – p. Zofii Ulz, która stanowisko to piastowała w latach 2006-2015. Nie można nie obnażyć bijącej z niego hipokryzji…

Zofia Ulz ze zdumiewającą pewnością przekonuje, że nie widzi w nowym projekcie Prawa farmaceutycznego rozwiązań, które powstrzymałyby wywóz leków w „odwróconym łańcuchu”. Brzmi to trochę jak kpina ze zdrowego rozsądku

Obecnie Zofia Ulz jest „konsultantem zarządzającym Zespołu Prawa Farmaceutycznego i Ochrony Zdrowia kancelarii Dentons”. Wspiera również Związek Pracodawców Aptecznych „PharmaNET” (swoją drogą, piękny to przykład zastosowania etyki na styku biznesu i sfery publicznej). Jej poglądy na kwestię reformy rynku detalicznej dystrybucji leków wyraźnie bowiem ewoluowały.

Własność bez znaczenia?

W komentarzu dla dziennika „Rzeczpospolita” Zofia Ulz (”Farmaceuci lepsi i gorsi”) stwierdziła, że struktura właścicielska apteki nie jest istotna w jej prawidłowej pracy, ani nie przyczynia się do normalizacji rynku. Według niej również, proponowane zmiany nie zatrzymają mafijnego procederu wywozu leków (w tzw. „odwróconym łańcuchu”). Jak stwierdza b. szefowa GIF: „(…) w projekcie «Apteka dla Aptekarza», przy okazji którego rozgorzała dyskusja o nielegalnym wywozie leków, nie ma o tym ani słowa [o pionizacji inspekcji farmaceutycznej]”, które to rozwiązanie – według niej – może skutecznie wyeliminować zjawisko wywozu leków”.

W jej ocenie, związanie struktury własności aptek z farmaceutami nie rozwiązuje niczego. Remedium widzi natomiast w utworzeniu instytucji tzw. osoby wykwalifikowanej („Moja propozycja jest taka: wprowadzić do prawa farmaceutycznego bezpośrednie przepisy, które oddzielą decyzje biznesowe od merytorycznych, niezależnie od struktury własnościowej aptek. W prawie farmaceutycznym istnieje pojęcie Osoby Wykwalifikowanej (QP) w przemyśle farmaceutycznym. Przedsiębiorca zatrudnia QP, która ma obowiązek podejmowania niezależnych decyzji (…) Uważam, że gwarantem prawidłowej opieki farmaceutycznej jest profesjonalista stojący za pierwszym stołem i mający bezpośredni kontakt z pacjentem. A jakość tej opieki zależy od wiedzy, pasji i empatii aptekarza. Czyli sprawa właścicielska w odniesieniu do opieki jest z założenia wtórna” (”W tym projekcie nie zaproponowano działań blokujących wywóz leków”). Stanowisko to jest zaskakująco zbieżne z postulatami głoszonymi przez ZPA „PharmaNET”, którego prezes w czerwcu 2016r. przekonywał, że struktura własności nie determinuje sposobu wykonywania pracy w aptece.

Po tych słowach nie sposób ostatecznie rozstrzygnąć, czy w latach 2006-2015 stanowisko Głównego Inspektora Farmaceutycznego na pewno pełniła Osoba Wykwalifikowana? Czy osoba ta efektywnie potrafiła ścigać mafijny proceder „odwróconego łańcucha”? To, co wiemy z całą pewnością to to, że od 2002r. apteki w Polsce prowadzone mogą być przez niefarmaceutów. Od tego czasu Prawo farmaceutyczne zna instytucję tzw. osoby wykwalifikowanej i stawiało obowiązek jej zatrudnienia (w osobie kierownika apteki). Nie uchroniło to jednak rynku od wylewu zjawisk patologicznych typu: zmowy cenowy, dumping, naruszanie zakazów reklamowych, marnotrawienie leków w programach leków za grosz, wyłudzanie refundacji, podwójna księgowość, defraudacje podatku VAT, „odwrócony łańcuch”, łączenie hurtu i detalu w obrocie lekami, piramidy dostępności do leków, monopolizowanie rynków lokalnych, marginalizacja roli farmaceuty w aptece i wiele, wiele innych. Jak widać, sporo „działań niepożądanych” powstało do 2015r. na rynku aptek w Polsce. I działo się tak pomimo tego, że w aptekach byli kierownicy, a szefową GIF była p. Zofia Ulz (w jednym i drugim przypadku, jak się wydaje – Osoby Wykwalifikowane). Czyni to uzasadnionym pytanie, czy rzeczywiście struktura właścicielska aptek „jest z założenia wtórnym” zagadnieniem, jeżeli chodzi o diagnozę funkcjonowania rynku, czy wręcz przeciwnie?

Przyjrzyjmy się zatem temu, w jakim sposób GIF w minionych latach walczył z procederem „odwróconego łańcucha” i czy kwestia własności i formy prawnej prowadzenia aptek miała w tym aspekcie jakiekolwiek znaczenie?

Apteka bez aptekarza, czyli apteka dla geszefciarza

Za przykład posłuży nam proceder „odwróconego łańcucha”. Obecne rozwiązania, które lekceważą strukturę właścicielską aptek, pozwalają w zasadzie każdemu (również np. przestępcy) otworzyć aptekę (gdziekolwiek i kiedykolwiek). Forma prawna prowadzenia apteki również nie jest obostrzona. Polskie przepisy, w przeciwieństwie np. do prawa niemieckiego, francuskiego, włoskiego etc., nie przewidują zakazu prowadzenia aptek w formie spółek kapitałowych. Takie regulacje na Zachodzie Europy z czegoś wynikły. Ale polski ustawodawca (racjonalny!) w 2001r. je zlekceważył. Zobaczmy, z jakim skutkiem?

Doświadczenie ubiegłych lat pokazuje, że podmioty trudniące się nielegalnym wywozem leków, nie tyle nawet czuły się w swym zachowaniu bezkarne, co ostentacyjnie upokarzały organy Inspekcji Farmaceutycznej. W momencie złapania ich za rękę przez WIF-y (a za nim GIF), skutecznie wykazywały one przed sądem, że to nie ich ręka (!?). Brak regulacji, tych na wzór rozwiązań niemieckich, czy francuskich, pozwalał na uniknięcie odpowiedzialności wywożącym leki geszefciarzom.

Szwindel był prosty, żeby nie powiedzieć prostacki, ale na Inspekcję Farmaceutyczną to wystarczyło. Podmiot, któremu groziła utrata zezwolenia, występował doń z wnioskiem o… jego wygaszenie. Powód? Nagła rezygnacja z chęci prowadzenia apteki (jeszcze wczoraj pozwalała ona zbijać kokosy, by dzisiaj stać się passe). Cel działania? Zlikwidować spółkę, a w jej miejsce założyć nową; z innymi wspólnikami (tzw. słupami) i odtworzyć aptekę, nawet i w tym samym lokalu. I rzecz jasna, dalej kontynuować proceder wywozu leków (wedle zasady, że bezkarność rozzuchwala).

Zapyta ktoś, jak to możliwe? Inspekcja Farmaceutyczna próbowała przecież, lepiej lub gorzej, ale jednak z owym procederem walczyć. Nie godziła się na wygaszanie zezwoleń. Odmawiała wydawania decyzji stwierdzających rezygnację z prowadzenia działalności, argumentując to faktem toczących się postępowań w przedmiocie cofnięcia zezwolenia. I na tym polu ponosiła sromotne klęski.

Sąd wytknął Inspekcji błędy

W szeregu orzeczeń wydanych w tym przedmiocie przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (zainteresowanym sygnatury wyroków mogę bez problemu udostępnić) zapadały rozstrzygnięcia niekorzystne dla Inspekcji. Sąd uchylał decyzje inspektorów wojewódzkich i GIF, stwierdzając wyraźnie, że polskie prawo dopuszcza cofanie zezwoleń, tylko wówczas, gdy podmiot prowadzący aptekę nie zrezygnuje z takiej działalności gospodarczej. Rzecz ma kolosalne znaczenie prawne. Podmiotowi, któremu cofnięto zezwolenie nie można go w okresie trzech lat ponownie udzielić (stanowi o tym przepis art. 37as i art. 101 pkt. 2 Prawa farmaceutycznego.). Jak widać, gdyby w przeszłości funkcję GIF pełniła osoba nawet bardzo wykwalifikowana, to jednak dziurawe i złe prawo nie pozwalałoby jej na skuteczne ściganie „odwróconego łańcucha”. W miejsce jednej apteki, czy zlikwidowanej spółki, powstawał bowiem nowy podmiot i trzy nowe placówki. A przedsiębiorcy, którym groziło cofnięcie zezwolenia, ośmieszali Inspekcję występując o jego wygaszenie (co ciekawe, od żadnego z w/w wyroków GIF nie złożył skargi kasacyjnej, chociaż we wszystkich tych orzeczeniach decyzję Inspekcji uchylano).

Znamienne również, że większości spraw osądzonych przez sąd dotyczyło podmiotów które prowadziły apteki w formie spółek kapitałowych (sp. z o.o.). Przypadek? Na pewno daje do myślenia. Zwłaszcza, że p. Zofia Ulz stwierdziła w dn. 17 stycznia 2017r. na posiedzeniu Sejmowej Komisji Zdrowia, że w swojej praktyce lat 2006-2015 tylko jeden raz spotkała się z sytuacją, w której to sieć apteczna wywoziła leki zagranicę. Co ciekawe, b. GIF nie uściśla co rozumie przez pojęcie „sieć apteczna”, jak również nie podaje statystyk porównawczych ilości leków wywiezionych przez apteki prowadzone przez aptekarzy indywidualnych i przez inne podmioty. Wreszcie, Zofia Ulz nie wskazuje (mam nadzieję, że niecelowo), że apteka prowadzona przez niefarmaceutę to nie to samo co apteka sieciowa (w sytuacji, w której to drugie pojęcie w ogóle nie ma desygnatu prawnego).

Doświadczenie lat ubiegłych pokazuje, że Inspekcja Farmaceutyczna nie miała skutecznych narzędzi do walki z „odwróconych łańcuchem” (od 12 lipca 2015r. brzmienie przepisów art. 104 uzupełniono o nowe ustępy (1a i 1b), które stwierdzają, że zezwolenia na prowadzenie apteki nie podlega wygaszeniu, jeżeli przeciwko zezwoleniobiorcy toczy się postępowanie w przedmiocie cofnięcia zezwolenia.), czego nie zmieniła nawet tzw. ustawa antywywozowa z 2015r. Więcej, część z podmiotów pluło Inspekcji w twarz, otwierając w miejscu zamkniętych aptek nowe placówki, tyle że pod szyldem innej spółki. Najczęściej były to spółki kapitałowe, chociaż do przekrętu wykorzystywano również mechanizm spółki komandytowo-akcyjnej, z komplementariuszem w postaci spółki z o.o. (to dosyć skomplikowany mechanizm prawny; tak działo się w sprawach osądzonych przez WSA w Warszawie o sygn.: VI SA/Wa 2937/15 i VI SA/Wa 3298/15). Na posiedzeniu Sejmowej Komisji Zdrowia w dn. 17 stycznia 2017r. Zofia Ulz pośrednio sama przyznała, że w aptekach prowadzonych przez indywidualnych aptekarzy łatwiej jest wykryć nieprawidłowości. Ilekroć bowiem próbowała ona ścigać apteki prowadzone w formie spółek kapitałowych, dostawała srogie baty, a w sądzie administracyjnym przegrywała sprawę za sprawą.

Niedoskonałe Prawo farmaceutyczne z 2002r., wprowadzające zasadę „apteki bez aptekarza”, doprowadziło nas do miejsca, w którym państwo nie ma kontroli nad powstawaniem i lokalizacją aptek, ale przede wszystkim – nad podmiotami je prowadzącymi, czyli – summa summarum – nad zaopatrzeniem pacjentów w leki.

Gdzie jesteśmy dzisiaj?

Zofia Ulz ze zdumiewającą pewnością przekonuje, że nie widzi w nowym projekcie Prawa farmaceutycznego rozwiązań, które powstrzymałyby wywóz leków w „odwróconym łańcuchu”. Brzmi to trochę jak kpina ze zdrowego rozsądku. A jak wygląda to naprawdę? Przypomnijmy zatem, że obecnie prowadzenie obrotu lekami niezgodnie z Prawem farmaceutycznym skutkuje obligatoryjnym odebraniem zezwolenia (Por. art. 103 ust. 1 pkt. 2 w zw. z art. 86a i art. 101 pkt. 4 w zw. z art. 37ap ust. 1 pkt. 2 Prawa farmaceutycznego). Czy w takim razie, po nowelizacji, nieuczciwy przedsiębiorca apteczny w dalszym ciągu będzie mógł założyć nową spółkę i „odtworzyć” działalność apteczną? Nie. Projekt zakłada bowiem zakaz prowadzenia aptek w formie spółek kapitałowych i niektórych spółek osobowych (komandytowych i komandytowo-akcyjnych; por. wyżej); dopuszczalną formą prowadzenia aptek będzie tylko spółka jawna lub spółka partnerska (Por. projektowany przepis art. 99 ust. 4 Prawa farmaceutycznego, stanowiący art. 1 pkt. 1 lit. c projektu ustawy).

Ale chwila moment! Przecież nowa spółka, ktoś powie, będzie mogła być odtworzona metodą „na wnuczka” (do spółki wstawimy figuranta, bądź kogoś z rodziny, np. wnuczka, babcię lub dziadka; tak, czy siak – osobę całkowicie przypadkową)? To też w nowych rozwiązaniach nie będzie możliwe. Wedle założeń nowelizacji aptekę będą mogli prowadzić tylko farmaceuci z ważnym prawem wykonywania zawodu. Nieprzekonany może jednak twierdzić, że przecież wśród farmaceutów też zdarzają się osoby nieuczciwe (na zasadzie rozrzutu losowego). Tutaj zgoda, ale projekt i w tym względzie ustanawia „bezpieczniki”. Nieuczciwy farmaceuta nie przejdzie w takiej sytuacji tzw. próby rękojmi. W znowelizowanym prawie opinię o farmaceucie wydać będzie musiała okręgowa izba aptekarska, która zbada, czy daje on rękojmię należytego prowadzenia apteki (por. projektowany przepis art. 100 ust. 2 pkt. 9 Prawa farmaceutycznego, stanowiący art. 1 pkt. 3 lit. b projektu ustawy. Uprawnienie do opiniowania wniosków o udzielenie zezwolenia na prowadzenie apteki, w zakresie farmaceutów, daje samorządowi aptekarskiemu art. 7 ust. 2 pkt. 7 ustawy z dn. 19 kwietnia 1991r. o izbach aptekarskich (Dz. U. 2016, poz. 1496)).

To samo „badanie rękojmi” przeprowadzi równolegle wobec farmaceuty-przedsiębiorcy inspektor farmaceutyczny, na podstawie art. 101 pkt. 4 Prawa farmaceutycznego. Dodatkowo, otwieranie nowych aptek obwarowane będzie kryteriami geograficzno-demograficznymi i ilościowymi. Nieuczciwy podmiot nie będzie mógł zatem otwierać apteki gdzie chce i w dowolnej liczbie, a już na pewno – nie w miejscu apteki, na którą cofnięto mu wcześniej zezwolenie (np. za wywożenie leków w odwróconym łańcuchu) (por. projektowany przepis art. 99 ust. 3a – 3d Prawa farmaceutycznego, stanowiący art. 1 pkt. 1 lit. d projektu ustawy). Przed zdecydowaniem się na złamanie prawa trzeba będzie się zatem trzy razy zastanowić. Przepisy zbudują zatem szczelny i rozliczany system kontroli podmiotów chcących prowadzić apteki.

Logiczne do bólu!

Nowa regulacje przewidują zatem weryfikację trojakiego rodzaju. W zmienionych realiach farmaceutów-przedsiębiorców kontrolować będzie, jak obecnie, Inspekcja Farmaceutyczna (na etapie udzielenie zezwolenia, w trakcie działalności i w momencie jej zakończenia). Decyzje wydawane przez ten organ będą podlegały sprawdzeniu pod kątem legalności przez sądy administracyjne i NSA. Dodatkowo jednak farmaceutów (tj. jedyne podmioty, uprawnione do prowadzenia aptek w przyszłości), w zakresie przepisów prawa i etyki zawodowej kontrolować będzie samorząd aptekarski. Jego władza rozciąga się również na możliwość pozbawienia prawa wykonywania zawodu za naruszenie w/w zasad. W praktyce oznaczać to będzie utratę bytu zawodowego i gospodarczego. Parafrazując znane przysłowie: nie będzie już okazji, by czynić złodzieja.

Obecnie farmaceuta, któremu cofnięto zezwolenie, może odtworzyć swoją działalność (nawet w tym samym miejscu), w formie dowolnej spółki (nie wiąże go: wymóg wykształcenia, formy prawnej, rękojmi oraz wskaźników odległościowych i ludnościowych). Dzisiaj samorząd aptekarski, ani w ogóle nikt, nie może pozbawić prawa wykonywania zawodu farmaceuty podmiotowi, który farmaceutą nie jest. Nieuczciwy przedsiębiorca nie ryzykuje zatem bytem majątkowym i zawodowym. Dopuszczając do tak poważnego naruszenia, jak „odwrócony łańcuch”, naraża się jedynie na drobne i czasowe nieprzyjemności, związane z potrzebą założenia nowej spółki.

Co więcej, orzeczenia sądu aptekarskiego (decydującego m.in. o prawie wykonywania zawodu), będą podlegały również kontroli Ministra Zdrowia (posiada on uprawnienie do wniesienia kasacji od wyroku tego sądu) oraz w konsekwencji – Sądu Najwyższego. Nowela wprowadza zatem nadzór oparty nie tylko o organy administracji publicznej, ale również – niezawisłe sądy.

Innymi słowy, stworzony system będzie po prostu powrotem do odpowiedzialnego aptekarstwa; będzie systemem, w którym model „apteki bez aptekarza”, czy też „apteki dla geszefciarza” zastępuje model „apteki z aptekarzem (i dla pacjenta)”. Albo, ujmując rzecz inaczej, będzie to system, który uniemożliwia kreowanie takich patologii, jakie wyrosły na rynku po jego „uwolnieniu” i usieciowieniu w 2002r. Jeżeli na gruncie nowego prawa tego rodzaju patologie zaistnieją, będą w końcu skutecznie eliminowane. Oczywiście, osoba wykwalifikowana na stanowisku GIF będzie tutaj dodatkowym atutem.

Powrót do uczciwego aptekarstwa

Nowela Prawa farmaceutycznego zyskała poparcie m.in. samorządu lekarskiego. Nic w tym dziwnego, albowiem lekarzy obowiązują identyczne zasady, jak te, które zakłada projekt noweli względem aptek. Zresztą, nie tylko lekarzy. Podobne uregulowania wiążą wszystkie zawody zaufania publicznego. Przychylny nowym rozwiązaniom jest również Główny Inspektor Farmaceutyczny, co nie może dziwić. Rzecznik GIF Paweł Trzciński zauważył jeszcze w lipcu ub.r., że jednym z pomysłów, który mógłby ograniczyć wywóz leków, byłby zakaz prowadzenia aptek przez niefarmaceutów. Jak stwierdził: „Kiedy można utracić dorobek życia, czyli wykształcenie, to jest to wartość, którą trudno zmonetyzować” („GIF: apteka dla aptekarza sposobem na wywóz leków”). Zadziwiające, że stanowisko GIF-u jest diametralnie odmienne od postulatów… byłej szefowej GIF. Zmiany popiera również Ministerstwo Zdrowia oraz Sejmowa Komisja Zdrowia, albowiem wpisują się one w nierealizowany do 2015r. postulat zbudowania Polityki Lekowej Państwa.

Wprowadzenie uczciwego modelu aptekarstwa, opartego na złączeniu: udzielonego zezwolenia z osobą farmaceuty, będącego jednocześnie właścicielem apteki – jest również postulowane w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Symptomatyczne jest to, co stwierdził ten sąd w jednym z orzeczeń: „W odróżnieniu od farmaceutów, niefarmaceuci z definicji nie posiadają wykształcenia, doświadczenia i odpowiedzialności równoważnych z tymi, jakie posiadają farmaceuci; (…) [niefarmaceuci] nie zapewniają takich samych gwarancji jak te, które zapewniają farmaceuci” (Vide: pkt. 62 wyroku ETS z dn. 19 maja 2009r., w sprawie C-531/06 Komisja przeciwko Włochy; pkt. 38 wyroku ETS z dn. 19 maj 2009r. w sprawach połączonych C 171/07 i C 172/07 Apothekerkammer des Saarlandes).

Wygląda zatem na to, że własność aptek ma znaczenie patrząc z punktu widzenia prawidłowego funkcjonowania rynku. Okazuje się, że jest to rzecz nie tylko niewtórna, ale w ogóle – pierwszorzędna. Czy po negatywnych doświadczeniach lat 2001-2016 możemy w ogóle mieć jeszcze wątpliwości, dlaczego w wielu krajach prowadzenie aptek przez niefarmaceutów i w formach spółek kapitałowych jest po prostu niedopuszczalne? W modelu „apteki dla aptekarza” nie chodzi bowiem o aptekarzy. Rozwiązania te są korzystne z punktu widzenia społecznego i narzucane przez rząd, działający w tym interesie obywateli-pacjentów.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Jak odmawiać Jak odmawiać

Dwie najbardziej newralgiczne sytuacje, w których pacjent spotyka się z odmową ze strony farmaceuty ...

Kto nie chodzi do apteki? Kto nie chodzi do apteki?

Naszło mnie ostatnio pytanie o to czy istnieje taka grupa osób, które do apteki nie chodzą. W końcu ...

Czy jest kierownik? Czy jest kierownik?

Kierownik apteki może więcej – takie przekonanie panuje wśród pacjentów. W zasadzie jest ono słuszne...