Wyłom

31 października 2018 10:18

Gdy w sierpniu b.r. w przestrzeni medialnej pojawiła się informacja, że Ministerstwo Zdrowia zamierza przeznaczyć ok. 60 mln złotych, aby lekarze zakupili komputery i oprogramowanie, by mogli wystawiać e-recepty, w środowisku farmaceutów zawrzało. „Jak to, lekarze rękami i nogami bronią się przez e-receptą czy raczej informatyzacją w ochronie zdrowia, wręcz torpedują te pomysły, a MZ lekką ręką chce im sprawiać kosztowne prezenty, choć o nie nie proszą?”

Bez aptek ani nie wejdzie w życie e-recepta, ani nie da się mieć kompleksowej ochrony zdrowia. Wydaje mi się, że resort zdrowia - a więc i rząd -  to zrozumiał. (fot. Shutterstock)

Tymczasem aptekarze, nie dość, że borykają się z trudnościami codziennego życia aptecznego, zostali przymuszeni przepisami do szybkiego i kosztownego dostosowania swego sprzętu do możliwości realizacji e-recepty. Nie ma przy tym znaczenia czy od 1 stycznia 2019 r. e-recepta pojawi się w danej aptece. Znaczenie ma, że pakiet danych dwa razy w miesiącu przekazywany do NFZ, ma być w takim zakresie i formacie, jakby e-recepta została zrealizowana. Dotyczy więc także recept papierowych.

Trzeba przyznać, że w ostatnim czasie determinacja MZ w dziedzinie e-recepty, a może nawet e-zdrowia, mocno się zwiększyła. Przyzwyczajeni byliśmy, że w tej materii dotychczasowe zapowiedzi resortu realizowane były dość… mało ortodoksyjnie. Mieliśmy do tego solidną podstawę. Jej nazwa to: ZSMOPL (Zintegrowany System Monitorowania Obrotu Produktami Leczniczymi). Konia z rzędem temu, kto od ręki poda liczbę przesunięć terminu jego wejścia w życie. W związku z tym całkiem słusznie można było oczekiwać kolejnego przesunięcia terminu wejścia e-recepty. Tymczasem – póki co – nic na to nie wskazuje.

W każdym razie aptekarze się zdenerwowali. Przez lata traktowani byliśmy per noga. Zróbcie to czy tamto, macie swą misję i etykę, więc nie dyskutujcie, tylko bierzcie się do roboty. Zapamiętałem zwłaszcza Ewę Kopacz, która jako minister zdrowia nieźle podnosiła nam ciśnienie. Obecnie, czyli od momentu wejścia w życie ustawy refundacyjnej (2012-01-01), zmiany cen i limitów preparatów z list refundacyjnych, są pewne jak zmiana pór roku. Obwieszczenia są punktualnie co dwa miesiące, np. najbliższe wejdzie w życie od 1 listopada 2018 r.

Przed refustawą było inaczej. Zmiany wchodziły w życie na podstawie rozporządzeń ministra zdrowia. Owszem, w założeniu miały wchodzić cyklicznie, ale terminowego rygoryzmu nie było.

Kiedyś niecierpliwie czekaliśmy na kolejne nowe rozporządzenie. Termin już nadchodził, a decyzji nie było. To był piątek, ostatni dzień miesiąca. Dzień mijał, a niepewność narastała. Warto przypomnieć (wrócę do tego), że wtedy sztywne łącze internetowe w aptece było rzadkością, a nie standardem. Ja akurat miałem. W każdym razie ok. godz. 22 pojawiła się informacja, że zmiany nie będzie.

Jakież było nie tylko moje zdziwienie, gdy w sobotę rano się okazało, że jednak rozporządzenie weszło w życie od północy. Opublikowano je ok. godz. 23.20 (sic!). Tak, tak właśnie było. Vacatio legis 40 minut.

Informację o zmianach dostałem SMS-em, więc do apteki rano przyszedłem nieco wcześniej, by je wprowadzić przed rozpoczęciem ekspediowania. Były na twardym dysku, przesłane sztywnym łączem. Inni nie mieli tyle szczęścia. Serwisanci jeździli do aptek, by wgrać nowelizację. Czas nie jest z gumy, a szare drogi powiatu autostradami. Dyskietki 1,44 MB były standardem, a pendrive`y i gniazdo (pojedyncze!) USB rzadkością. Praw fizyki pan nie zmienisz, nie bądź pan głąb!

W poniedziałek media podpytywały wspomnianą panią minister (ministrę?), dlaczego rozporządzenie podpisała tak na ostatnią chwilę? Przecież apteki bez fizycznej zmiany cen i limitów nie mogły pracować, więc pacjenci nie otrzymywali leków. Odpowiedź E. Kopacz mnie powaliła na kolana. Rzuciła do kamery, że apteki powinny się wcześniej przygotować!

Jak mawia mój kolega, gdyby dziennikarz nie był tylko żywym statywem do mikrofonu, kolejnymi pytaniami mógłby przejść do historii zaangażowanego dziennikarstwa. Niestety, nie przeszedł…

Arogancja pani minister była bezbrzeżna. Podejście do nas, jako obywateli, także. Niestety – nie pierwszy, ani nie ostatni raz, choć ta sytuacja była skrajnie irytująca.

W świetle powyższej historii, to, co niedawno się wydarzyło w sprawie aptecznych komputerów, zasługuje na uznanie (czytaj więcej: Będzie wsparcie finansowe dla aptek na dostosowanie do e-recepty!). Wspólna konferencja prasowa z udziałem Prezes NRA Elżbiety Piotrowskiej-Rutkowskiej i wiceministra zdrowia Janusza Cieszyńskiego jest ewenementem. MZ zapowiedziało ulgi podatkowe dla aptek związane z inwestycją dotyczącą softu i sprzętu niezbędnego do wprowadzenia e-recepty. Co ciekawe, MZ zapowiedziało ograniczenia. Z ulg będą mogły skorzystać maksymalnie cztery apteki jednej firmy (AdA się kłania), w każdej po maksymalnie cztery stanowiska. Wielkie sieci aptek, zwłaszcza nie płacące podatków w Polsce, tym samym nie będą miały preferencji.

Uczciwie i sensownie? Tak.

Czy wystarczająco? Moim zdaniem nie.

Czy można było „ugrać” więcej? Nie sądzę.

Ktoś zapyta: to czym się tu ekscytować?

Otóż novum polega nie na kwocie ulgi, tylko na jej zaistnieniu. Nigdy wcześniej apteki/aptekarze finansowo nie zostali potraktowani jako istotny element systemu ochrony zdrowia organizowanej przez Państwo. To jest sytuacja bez precedensu, wyłom w dotychczasowej metodologii, w której byliśmy bezwolnym wykonawcą poleceń z góry.

Na dodatek, vide ww. przykład byłej minister zdrowia, na nas dość prostacko zrzucano winę za nieprofesjonalne przygotowanie aktów prawnych.

Z powyższej ulgi (jeszcze nie powstała odpowiednia ustawa, ale nic nie wskazuje, by resort zdrowia wycofał się z publicznych deklaracji) nie skorzysta wielu aptekarzy. Nie będzie wśród nich tych, którzy w większości nie ze swojej winy są w kiepskiej sytuacji finansowej. Którzy jak kania dżdżu łakną wykonania przez Państwo kolejnych niezbędnych kroków, mających na celu zniwelowanie patologii w polskiej farmacji. Krótko mówiąc, z ulgi nie skorzystają ci, którzy nie płacą podatków.

System cenowo-marżowy, dyżury, obsada magisterska, OF, e-recepta i komputery/soft, itd. – kolejność każdy poda własną. To są elementy układu naczyń połączonych. Na razie mamy solidną zapowiedź dotyczącą aptecznego soft- i hardware.

Czasem słyszę narzekania i pytania jednocześnie, dlaczego nie dostaniemy komputerów i oprogramowania tak, jak lekarze? Przyczyna jest prosta. Nie jesteśmy świadczeniodawcami tak, jak lekarze, szpitale lub NZOZ-y. Nie i już, choć wewnętrznie się z tym nie godzimy. Za to w umowie z NFZ dotyczącej realizacji recept refundowanych jesteśmy świadczeniodawcami, prawda? W każdym razie przepisy nie pozwalają, by z państwowych funduszy dotować prywatnych przedsiębiorców. Tak, wiem, że aż w oczy kłuje przykład moich „ulubionych” dyżurów. Żąda się ich od aptek, ale zapłacić za nie nie chce. A lekarzom, strażakom, policjantom i żołnierzom się płaci za gotowość do dyżurowych usług, choć z własnej kieszeni nie finansują swych miejsc pracy. Właśnie ten dualizm jest źródłem konfliktów dyżurowych oraz sednem niniejszego felietonu o istotnym wyłomie w finansowaniu aptek. Jak widać, jak się chce, to można. Dlatego za niezwykle cenną uważam zapowiedzianą ulgę podatkową. Przypomnę, że do wspomnianej konferencji prasowej, mowy nie było o jakimkolwiek wspomożeniu aptek, w kontekście wejścia w życie e-recepty.

Czy dodatkowe 19% ulgi to dużo czy mało? Proponuję, by każdy sobie odpowiedział na pytanie, czy chciałby dodatkowej 19% ulgi podatkowej, choćby rozliczanej w PIT po 30 kwietnia przyszłego roku? Trawestując znany szekspirowski cytat, chcieć albo nie chcieć? Oto jest pytanie.

Bez aptek ani nie wejdzie w życie e-recepta, ani nie da się mieć kompleksowej ochrony zdrowia. Wydaje mi się, że resort zdrowia – a więc i rząd – to zrozumiał. Co może oznaczać kolejne zmiany na plus w podejściu do aptekarzy.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Mogłabym być, ale… jeszcze nie teraz Mogłabym być, ale… jeszcze nie teraz

Jak niedawno zauważył kolega (w felietonie [url=http://mgr.farm/opinie/moglem-byc]„A mogłem być...”[...

Krzyże znikną z aptek? Krzyże znikną z aptek?

Niedawno Dolnośląski WIF ukarał aptekę za to, że umieściła na banerze hasło „Apteka z tradycjami” or...

Nieuczciwa konkurencja Nieuczciwa konkurencja

Nieuczciwa konkurencja na rynku aptek powinna być skutecznie sankcjonowana. Sprawiedliwości dochodzi...