Chorobliwa oszczędność? Maniakalne skąpstwo? Naprawdę nie wiem jak to nazwać. Dlatego posłużę się przykładem. Otóż przychodzi do mnie pacjent i pyta:
– Ile kosztuje u Pana Rutinoscorbin?
– 11,99
– A ile tabletek?
– 90 tabletek
– A sprzedaje Pan na listki?
– Tak, sprzedaję
– A ile kosztuje jeden listek?
– Na listku jest 30 tabletek i wychodzi 4 zł.
– Czyli 3 listki kosztują 12 zł a nie 11,99?
– Trzy listki kosztują 11,99 tylko nie da się podzielić tej kwoty na 3 więc kalkulator zaokrągla do 4 zł.
– Ale to i tak ma Pan drogo, bo w tamtej aptece mają po 3,6 zł
– Trudno. Ja mam taką cenę.
– Bo oni mają opakowania po 150 tabletek i dają listki z tych dużych. A Pan ma te duże?
– Niestety nie mam.
– A powinien Pan mieć bo wtedy byłoby taniej.
– Uważa Pan, że 4 zł za listek Rutinoscorbinu to drogo?
– Na pewno drożej niż 3,6 zł. A ma Pan Nurofen po 12 tabletek?
– Tak. Kosztuje 4,99 zł.
– A dzieli Pan z dużych opakowań?
– Dzieliłbym gdyby nie było małych
– Ale jak Pan podzieli z dużego to będzie taniej. Ile by to wyszło?
– 4,79
– To niech mi Pan podzieli z dużego.
I tak można by w nieskończoność. Może jestem zepsutym i śpiącym na pieniądzach aptekarzem i takie rzeczy mnie dziwą. Ale czy takie targowanie się o 20 groszy jest normalne? Przyznam, że zjawisko to jest tak częste, że zaczynam się zastanawiać czy czasem ze mną nie jest czasem coś nie tak? Może powinienem w ten sam sposób rozmawiać z hurtowniami i przedstawicielami farmaceutycznymi?
Tak się zastanawiam czego to pokłosie? Leków za grosz, które kilka lat temu miały miejsce? A może sytuacja ekonomiczna w naszym kraju jest tak fatalna, że liczy się każdy grosz? Pacjenci zachowują się czasem jakby byli zaszczuci do szukania taniości i oszczędności. Nie jest już dla nich ważne ile zaoszczędzą. Liczy się sam fakt, że jest taniej. A jeszcze lepiej, jeśli udało mi się wywalczyć i wymóc na aptekarzy jakąś obniżkę lub rabat. Niektórzy z nich odczuwają zapewne w tym momencie jakąś dziką satysfakcję, z tego, że nie dali zarobić aptekarzowi. Że znaleźli dziurę w systemie, dzięki której aptekarz na nich nie zarobi. I to nic, że więcej czasu i pieniędzy stracą na wędrówkach między aptekami niż zyskają na tych rabatach i obniżkach. Liczy się fakt.










