Magazyn mgr.farm

Żaba pod językiem

2 czerwca 2017 09:13

Nakładem wydawnictwa Austeria w 2015 roku ukazała się książka Marka Tuszewickiego „Żaba pod językiem. Medycyna ludowa Żydów aszkenazyjskich przełomu XIX i XX wieku”. Autor przedstawił żydowskie wierzenia i praktyki zdrowotne, pokazując ich wpływ na środkowoeuropejską kulturę i obyczajowość…

Tytułowa żaba pod językiem to opuchnięcie dolnej części jamy ustnej. Ale już maść z żaby ugotowanej w oliwie stosowano w leczeniu opuchlizny, bądź wzdęciach brzucha lub gośćcu.

Jako, że żydowska kultura leży w kręgu moich zainteresowań, z ciekawością sięgnęłam po tę książkę, zwracając szczególną uwagę na poglądy Żydów na kwestie dolegliwości kobiecych i dziecięcych, bowiem mentalnie jestem ponoć „żydowską matką”, „jidisze mame”, co przepowiedziano mi już na pierwszym USG ciążowym.

Autor podaje, że gdy w domu żydowskim miał miejsce ciężki poród, wykonywano szereg czynności odwzorowujących rozwiązywanie, otwieranie, co miało ulżyć rodzącej i przyspieszyć poród – otwierano drzwi, szafy i szuflady, kładziono nóż pod łóżkiem rodzącej, by przeciąć ból. Z kolei jeśli chodzi o noworodka, popularne były amulety – rękawiczki lub woreczki – wypełnione hyzopem, kogucimi kamieniami, igłami, czarcim zielem, rtęcią i rutą, łupinami orzecha, w których znajdowały się pieprz, sól, pająk lub jaszczurka – zawieszane dzieciom na szyi na czerwonym sznurku. Na rączkach lub szyjkach niemowląt zawieszano czerwone nitki, tasiemki, bransoletki, obwiązywano nimi mały palec u dłoni, czerwona nicią obszywano kroje rękawów – miało to strzec przed urokiem.

Niekiedy płacz dziecka postrzegano w kategoriach choroby, wywołanej przez siły nieczyste, zwłaszcza wówczas, gdy nie można było niemowlaka uspokoić naturalną metoda (tulenie, dmuchanie w usteczka, odwar z makówek). Mowa o przestrachu – czyli wystraszeniu przez siły nieczyste. Lano wosk nad główką dziecka – z utworzonego kształtu wnioskowano o źródle przestrachu. Dzieciom, które miały trudności ze snem, podawano odwar z makówek lub makowy okład na czoło i skronie. Ze strachu przed liczbami parzystymi zachęcano do odstawiania niemowląt od piersi w miesiącach parzystych. Do zatamowania krwawienia po obrzezaniu noworodka stosowano sproszkowany węgiel drzewny, skorupki jajka, utłuczoną jarzębinę, proch z żaby, a w opatrunkach wykorzystywano mieszankę octu i wódki, kamień galicyjski, krople żelazne, maść różaną.

Bardzo zwracano też uwagę, by nie wkładać dzieciom ubrań, nieodpowiadających ich płci, bowiem niewłaściwie ubrane dziecko mogłoby zostać hultajem, ladacznicą lub osobą rozpasaną seksualnie. Zaś takie osoby łatwo było zidentyfikować – pojawiający się trądzik młodzieńczy nazywano zachciewajką, gdyż miał znamionować silny popęd seksualny. Pierwszym znakiem choroby była bladość, zatem przy niepewnych rokowaniach mówiono „albo martwy, albo rumiany”. Być może z tego powodu dzieci szczypano w policzki, a rumianek stanowił, obok cukru, wody i mleka, główny składnik pożywienia noworodka. Kobiecie brzemiennej, którą postrzegano jako znajdującą się pomiędzy śmiercią i życiem, nie powinno się niczego odmawiać, a wypowiadane przez nią przekleństwa miały szczególną moc.

Autor zwraca uwagę na istotną rolę apteki. Apteka pełniła funkcję nie tylko sprzedaży leków, ale też doradztwa. Apteka jawiła się jako wyjątkowe miejsce również ze względu na panującą w niej czystość i porządek.

Zanim jednak udano się do apteki, w pierwszej kolejności sięgano po tzw. babskie leki, czyli domowe sposoby. Stosowano przetwory, nalewki, zioła. Po rosół sięgano w przypadku każdej większej słabości. Herbatki z bzu i lipowe z dodatkiem suszonych malin lub soku malinowego używano napotnie. Zarobaczonym dzieciom podawano wywar z ziół, m.in. wrotyczu. Istniał zwyczaj wyprowadzania dzieci na deszcz bez nakrycia głowy – by rosły jak młoda trawa. Zarówno majowy deszcz, jaki i zioła wyrosłe po wiosennych ulewach były środkami na porost włosów.

Pewne medyczne właściwości przypisywano także zwierzętom. Walkę z uwiądem i bezpłodnością toczono, używając do leczenia fragmentów ciała kojarzonego z płodnością królika. Żabę oskarżano o wywoływanie chorób, szczególnie opuchlizn i narośli. Wierzono, że niektóre choroby powstały na skutek dostania się płaza do organizmu. Tytułowa żaba pod językiem to opuchnięcie dolnej części jamy ustnej. Ale już maść z żaby ugotowanej w oliwie stosowano w leczeniu opuchlizny, bądź wzdęciach brzucha lub gośćcu.

Więcej o żydowskiej medycynie i ściśle związanych z nią wierzeniach, których echa przetrwały w naszym języku i obyczajach, można przeczytać w tej arcyciekawej książce Marka Tuszewickiego. Zachęcam do lektury!

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Dermokosmetyki dla pacjentów w łuszczycą Dermokosmetyki dla pacjentów w łuszczycą

Szklane półki wypełnione białymi pudełeczkami z dyskretną grafiką. W środku kremy, żele, szampony. D...

A mogłem być… A mogłem być…

Kiedy byłem na studiach farmaceutycznych snułem marzenia o swojej karierze zawodowej. Wtedy nie było...

Run Andrzej, Run! Run Andrzej, Run!

Wielu oburzonych kolegów, liberałów gospodarczych i ultrasów wolnego rynku zadaje mi pytanie. Jak ko...