Magazyn mgr.farm

Zamiast szczerości – kłamstwo

19 listopada 2015 08:52

Przychodzi pacjentka z receptą na Escapelle. Farmaceuta patrzy na receptę i oddaje z powrotem. „Nie ma” – mówi. „Kiedy będzie?” – pyta kobieta. „Niestety w najbliższym czasie nie będzie”. „Jest brak w hurtowni”. „Może za tydzień”. „Proszę przyjść jutro” (ale jutro i tak też nie będzie). Albo inna wymijająca odpowiedź, żeby tylko nie wydać leku.

Prezes NRA, wyraziła obawę, że w związku z wprowadzeniem e-recepty istnieje ryzyko wzrostu opłat za odnowienie licencji na programy apteczne. (fot. Shutterstock)

Najczęstsze kłamstwo jakie słyszałam z ust farmaceuty to: „nie ma”. Nie ma tego leku. Jest to łatwe i przyjemne rozwiązanie sytuacji, w której nie chcemy wydać preparatu, a odpowiedzialność zrzucamy na ogólnie znane wszystkim zjawisko deficytu leków, które jest przecież niezależne od naszych najszczerszych chęci. Jest też powszechnie akceptowane – nie tylko przez pacjentów, ale też o dziwo przez samych farmaceutów. Dziś chciałabym zwrócić uwagę na jedną z przyczyn takiej sytuacji, bo z choć z pewnością jest ich wiele, ta jest szczególnie ważna.

Dlaczego farmaceuta zamiast szczerze powiedzieć pacjentce, że nie wyda tego leku, bo jest to niezgodne z jego etyką, używa wymijającej odpowiedzi? Nie osiągnie dobrego rezultatu – owszem, od niego pacjentka nie dostanie tej tabletki, ale pójdzie gdzie indziej. Czy chodzi tylko o to, żeby nie czuć odpowiedzialności na swoich barkach?

Kwestia etyki zawodowej farmaceutów to trudny temat. Jesteśmy jednocześnie zobowiązani do przestrzegania zasad Kodeku Etyki Aptekarza i postępowania zgodnie z ustawą Prawo Farmaceutyczne, które ogranicza nasze możliwości. I co tu zrobić? No cóż, niektórzy zamiast pogodzić oba, wybierają kłamstwo.

Ale przecież nie o to chodzi, żeby pozbyć się odpowiedzialności. Chodzi o to, żeby pacjent podjął świadomą decyzję. Pamiętam doskonale ze studiów taką anegdotę, którą opowiadał nam profesor prowadzący zajęcia fakultatywne „Psychologia w zawodzie farmaceuty”: Przyszła do mnie pacjentka z receptą na tabletkę z levonorgestrelem. Nie jestem zwolennikiem wydawania tych tabletek, ale zamiast potraktować ją z góry, śmiać się w duchu, oceniać, czy zbyć i odmówić wydania leku, powiedziałem jej łagodnie, co to jest za lek. Powiedziałem jej, może w prostszych słowach, że to tabletka, która zatrzymuje owulację oraz uniemożliwia zapłodnienie i utrudnia zagnieżdżenie zapłodnionego jajeczka, jeśli do zapłodnienia już doszło. Jest to bardzo duża dawka hormonów, która ma wiele działań niepożądanych oraz długotrwałe konsekwencje jej stosowania nie są do tej pory dobrze poznane. Jej skuteczność w drugiej i trzeciej dobie po stosunku wynosi mniej niż 84%, co oznacza, że jest szansa, że będzie nieskuteczna, czyli mimo jej zastosowania może być Pani w ciąży. Tabletka nie przerwie ciąży. Mówię to bo chcę, żeby była Pani świadoma co zażyje. Naraża się Pani na wiele efektów ubocznych, a i tak jest szansa, że będzie Pani w ciąży. Jeśli jednak jest Pani zdecydowana, to proponuję stosować kwas foliowy na wypadek ciąży i za trzy tygodnie wykonać test ciążowy”. Kobieta kupiła i tabletkę, i test, i kwas foliowy i podziękowała za poradę. Ona wyszła zadowolona, ja byłem zadowolony, bo wiedziałem, że zrobiłem co mogłem, a i obrocik był większy.

Nie proponuję oczywiście, żeby kierować się chęcią dodatkowego zysku, ale dać pacjentowi wszystkie informacje, jakich potrzebuje, żeby sam świadomie mógł zdecydować. Osobiście mam opory przed wydawaniem tabletek z levonorgestrelem, głównie z powodu jego działania na ścianę macicy (chodzi mi o możliwy efekt zapobiegania zagnieżdżeniu się zapłodnionej komórki jajowej), ale uważam, że nie do mnie należy ostateczna decyzja. Natomiast bardzo niewłaściwe jest wydawanie leku, o którym pacjent nic nie wie i nie rozumie jego wpływu na własne życie. Jeśli jednak dla kogoś antykoncepcja jest zupełnie nieakceptowalna, powinien mieć odwagę mówić o swoich przekonaniach. Wbrew pozorom pokazanie swojego stanowiska skłoni pacjenta bardziej do myślenia niż zasłanianie się „brakiem” leku.

Nie możemy w naszym zawodzie też dać się ponieść fantazji. W pewnych kręgach pokutuje wciąż mit, że tabletki z levonorgestrelem wywołują poronienie i mam tu też na myśli farmaceutów. Można nie chcieć wydać Escapelle, ale nie można mówić, że wywołuje poronienie, bo nie jest to tabletka aborcyjna. Tak jak nie powinno się wybierać łatwej metody i wykręcać się „brakiem” leku, nie powinno się też pacjenta straszyć nieprawdziwymi informacjami. W obu przypadkach to kłamstwo, które do niczego dobrego nie prowadzi.

Czasami dzień jest ciężki, pacjentów i problemów dużo, zaległości piętrzą się i nie mam siły na konfrontację, a pacjentka z receptą na Escapelle czeka przy okienku. Mam trzy opakowania na stanie. Godzę się z tym, że znowu nie zdążę z zamówieniem, czegoś pewnie zapomnę zapisać i bardzo możliwe, że mój wysiłek zostanie zignorowany tak jak wiele razy wcześniej, ale zaczynam mówić. Pacjentka słucha. Pod koniec mojego monologu, gdy już pakuję preparat do reklamówki, zaskakuje mnie i mówi: „Nie wiedziałam tego. Lekarz mi nic takiego nie mówił. Zmieniłam zdanie i rezygnuję”. Miło mi się zrobiło. Nie dlatego, że odwiodłam ją od zakupu, ale dlatego, że zrozumiała co powiedziałam i podjęła decyzję nie na podstawie szczątkowych informacji z reklamy, internetu czy polecenia koleżanki, ale na podstawie faktów. I dzień stał się udany.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

33 dni prawdy 33 dni prawdy

Czy książkę napisaną przez farmaceutę będzie czytało mi się lepiej? Czy będzie dla mnie ciekawsza? T...

Społeczeństwo instant Społeczeństwo instant

Skoro tak powszechne stało się dzielenie opakowań na blistry, może warto zlać wszystkie krople do no...

Apteczna diagnoza Apteczna diagnoza

W moim mieście jest za mało lekarzy. Na wizytę do rodzinnego w czasie wzmożonych zachorowań czasami ...