Zło zawsze wraca

14 marca 2016 10:15

Kiedyś zawsze mi się wydawało, że każdy starszy człowiek to taka oaza spokoju, opanowania i niewyczerpane źródło mądrości życiowej. Uczono mnie, że ludziom starszym należy się szacunek, który przejawia się między innymi w drobnych gestach np. jeśli widziałam osobę starszą w autobusie to ustępowałam jej miejsca. Niestety, ale moje wyobrażenie o ludziach starszych zmieniło się o 180 stopni wraz z pierwszym dniem pracy w aptece.

old.png

Nie ma chyba drugiej tak wrednej, złośliwej i zawziętej grupy, jaką są emeryci. Większość nieprzyjemnych komentarzy czy aroganckiego zachowania doświadczyłam właśnie ze strony starszych pań i panów. Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale jest to niewielki procent całości.

Pewna starsza pani wykrzyczała mi, że jestem „dupa nie magister”, bo nie chciałam jej wydać leku, który jest wydawany tylko z przepisu lekarza. Innym razem pod gabinetem lekarskim dostałam w plecy parasolką (zapewne niechcący), bo pewnej emerytce nie podobało się, że przyszłam do lekarza poprawić receptę i zmarnuję jej 30 sekund życia. Jeszcze innym razem w podobnej sytuacji starszy pan puścił do mnie taką wiązankę obleg i wulgaryzmów, że na wiele miesięcy porzuciłam pomysł świadomego przyjmowania recept z błędami. Wtedy było mi zwyczajnie przykro, teraz w takiej sytuacji uśmiecham się do swoich myśli, bo jak to mówią: „karma szybko wraca”. Używam słowa „karma”, ale nie wiążę tego z żadną religią, po prostu uważam, że zło jak i dobro zawsze wracają w takiej czy innej postaci i nieważne, w co wierzysz i jak to nazwiesz skoro idea jest ta sama. Idealnym przykładem tego, że karma wraca będzie historia mojego znajomego farmaceuty.

Cała opisana sytuacja miała miejsce w niewielkim miasteczku, które znajdowało się na granicy województwa i było położone z daleka od dużych ośrodków miejskich. W takich miastach brakuje lekarzy specjalistów, więc lokalna społeczność jest zdana na tych, którzy przyjeżdżają na „gościnne występy” do gabinetów prywatnych najczęściej raz czy dwa razy w miesiącu. Niestety, jeśli masz interes do lekarza musisz się do niego dopasować i dotyczyło to zarówno pacjentów jak i farmaceutów z receptami do poprawy. Według wspomnianych lekarzy farmaceuta jest osobą uprzywilejowaną, która nie musi stać w kolejce razem z pacjentami, według emerytów z kolejki jesteś „niewychowanym gnojkiem/gówniarą i nie masz szacunku do starszych”. Tak było i tym razem, ale casting na największego zgryźliwego tetryka wygrał pewien starszy pan, dzięki któremu oczekiwanie na poprawę recepty wydłużyło się o kilkadziesiąt minut.

Małe miasto, to mało aptek do wyboru, więc pech chciał, że parę dni później starszy pan trafił akurat do tej apteki, w której pracował spotkany wcześniej farmaceuta. Dziadek chyba nie do końca skojarzył fakty i osoby w przeciwieństwie do farmaceuty, który doskonale zapamiętał wrednego emeryta. Na tym pech dziadka się nie skończył, bo jego recepta na leki refundowane również była wypisana z błędem. Nie pomogła gra na litość „Jestem biednym schorowanym emerytem” i nie pomogły prośby i błagania. Farmaceuta ze stoickim spokojem dopowiedział:
Do tej pory przyjmowaliśmy od pacjentów wszystkie recepty nawet te z błędami, ale od jakiegoś czasu zaprzestaliśmy tego typu praktyk, bo pacjenci tego nie doceniali. Samo poprawienie recepty to chwila, ale ludzie czekający pod gabinetem niechętnie wpuszczają farmaceutów bez kolejki. Opowiem panu historię sprzed paru dni, kiedy czekałem pod gabinetem pewnego lekarza (i tu następuje opis sytuacji, która wtedy miała miejsce wraz z ciekawszymi cytatami). W tym momencie ma pan dwa wyjścia: pierwsze – może pan zapłacić za leki ze 100% odpłatnością, ale przepłaci pan jakieś kilkadziesiąt złotych. Drugie wyjście: może pan wrócić do lekarza i poprawić receptę, ale niestety lekarz będzie dopiero w przyszłym miesiącu. Decyzja należy do pana.

Starszy pan zbladł, bo chyba do niego dotarło w jak beznadziejnym położeniu się znajduje. Nie padło słowo przepraszam, nie było bicia się w pierś na znak pokory, bo starszy pan opuścił aptekę bez słowa. Prawdopodobnie poszedł szukać innego farmaceuty-jelenia, który przyjmie receptę z błędem. Dobro powraca, zło również – może jestem naiwna, ale dalej w to wierzę.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

O słodzeniu herbaty, czyli polemika z Markiem Kotelukiem O słodzeniu herbaty, czyli polemika z Markiem Kotelukiem

Żeby herbata szybko stała się słodka nie wystarczy tylko nasypać do niej cukru, ale trzeba też zamie...

Farmaceuta na godziny…? Farmaceuta na godziny…?

Sytuacja na rynku pracy mgr farm. zmusza tą grupę zawodową do zmiany wieloletnich przyzwyczajeń i ak...

Sztuka wyłudzania Sztuka wyłudzania

Pośród wszystkich naszych pacjentów zdarzają się tacy, którzy chcą wyłudzić leki. Czasami powody są ...