Znachor – recenzja książki

29 kwietnia 2016 08:49

Czasami sięgam po książki zupełnie w ciemno, bez oglądania okładki, czytania recenzji, zapoznawania się z autorem. Nie wiem, co znajdę w środku, czy lektura mnie wciągnie, zachwyci czy wręcz przeciwnie – może porzucę czytanie w połowie. Lubię niespodzianki. Ta była niezwykle miła.

Znachor skazany

Od samego początku zachwycił mnie prosty, ale nie prymitywny język książki, rzeczowe, dobre opisy i szybka akcja. Nie było właściwie żadnych zbędnych ubarwień, komentarzy czy przestojów. Czytanie szło gładko, przyjemnie – widać autor był doświadczony, wiedział doskonale co chciał opowiedzieć, miał doskonały warsztat, pewne pióro oraz umysł z pewnością analityczny, zważywszy na bardzo logicznie układający się bieg wydarzeń. Skądś znałam ten styl, ale na początku nie mogłam sobie przypomnieć… Dopiero pod koniec książki zorientowałam się, kim jest, a właściwie był autor. I cieszę się, że w moich poszukiwaniach trafiłam właśnie na jego książkę.

Opisana historia rozgrywa się w okolicach lat 20-stych. Rafał Wilczur jest jednym z najlepszych chirurgów w Polsce. Prowadzi własną klinikę, dokonuje niezwykłych operacji, spełnia się zawodowo, ma piękną żonę i córeczkę, które kocha do szaleństwa – wydaje się, że ma wszystko o czym można marzyć. Pewnego dnia jednak jego żona odchodzi, zabierając ze sobą córkę. Profesor Wilczur wstrząśnięty do głębi tym wydarzeniem szuka ulgi w barach, pijąc aby otępić swoją rozpacz. Kilku złodziei wykorzystuje sytuację i po dokonaniu rabunku na nieprzytomnym człowieku porzuca go na pastwę losu. Poszkodowany w wyniku odniesionych obrażeń traci pamięć. Aby przetrwać wędruje od wsi do wsi szukając pracy, starając się przypomnieć… na próżno. Jedyną rzeczą, która sprawia mu radość, którą czuje, że potrafi, ale nie wie jak, jest leczenie. W jednej z napotkanych wsi osiada na stałe i bezinteresownie pomaga ludziom w radzeniu sobie z różnymi mniej lub bardziej poważnymi dolegliwościami za pomocą lokalnych ziół i narzędzi, które sam konstruuje, narażając się stale na potępienie i krytykę ze strony miejscowego lekarza i aptekarza. Wydawałoby się, że mimo wszystko wreszcie zaznał spokoju i znalazł swoje miejsce, gdy los po raz kolejny go zaskakuje.

Fenomenalnie czyta się o przygodach profesora, o przemianie jaką przechodzi, o jego otoczeniu. Wszystkie postaci są wyraziste, mają swój charakter, wady i zalety dzięki czemu zyskują w oczach czytelnika na wiarygodności. Łatwo jest je sobie wyobrażać, polubić lub potępić. Fabuła wciąga, a opisywane wydarzenia skłaniają nie tylko bohaterów ale i czytelnika do refleksji nad własną etyką. To miły dodatek do książki, której głównym celem z pewnością było umilenie czasu. Jedynym dla mnie mankamentem jest nieco przesadzony momentami romantyzm, sztampowa koncepcja wydarzeń i ich przewidywalność. Choć jestem pewna, że gdybym czytała tę książkę w momencie, gdy pojawiła się po raz pierwszy w księgarniach, moje wrażenie byłoby zupełnie inne. „Znachor” trafił na półki w 1937 roku.

Autor, Tomasz Dołęga-Mostowicz był pisarzem, publicystą i dziennikarzem. Zmarł prawdopodobnie 20 września 1939 roku pozostawiając po sobie wiele doskonałych powieści. Niektórzy uznają go nawet za pioniera polskich seriali telewizyjnych; na podstawie jednej z jego najsłynniejszych książek nakręcono „Karierę Nikodema Dyzmy”. „Znachor” w czasie jego pierwszego wydania okazał się być wielkim sukcesem i doczekał się kontynuacji („Profesor Wilczur”) oraz dwóch ekranizacji. Do tej pory jest zaliczany do kanonu najlepszych polskich książek tamtego okresu.

„Znachor” to z pewnością książka warta przeczytania. Myślę, że zainteresuje zarówno wymagających czytelników, z uwagi na poruszane, czasem trudne tematy oraz świetne pióro, jak i tych, którzy poszukują w książce odpoczynku. Choć zakończenie nie było dla mnie zaskoczeniem, a pewne emocjonalne fragmenty książki czasem męczyły, w ostateczności nie uważam ich za zbędne, wręcz przeciwnie – zbudowały piękną historię, po której kontynuację na pewno sięgnę niebawem.

Informacje dodatkowe:

Tytuł: Znachor
Autor: Tadeusz Dołęga-Mostowicz
Gatunek: literatura piękna

Wersja papierowa:
Wydawnictwo MG
Liczba stron: 336
Data wydania: 18 marca 2015

Wersja elektroniczna:
Wydawnictwo: Masterlab
Rok wydania 2014

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Czekamy, czekamy i czekamy… Czekamy, czekamy i czekamy…

Aptekarze czekali 25 lat na zmiany w prawie, umożliwiające otwieranie nowych aptek tylko farmaceutom...

Fakty i mity o grypie Fakty i mity o grypie

Gorączka, bóle mięśni, kaszel, katar... w okresie jesienno-zimowym z takim objawami do apteki zgłasz...

A może by tak placebo? A może by tak placebo?

W dzisiejszym świecie farmaceutycznym coraz częściej słyszy się niezadowolenie z powodu jakości ofer...