Gorączkę tak naprawdę organizm sam wzbudza w wyniku tzw. kontaktu immunologicznego z czynnikiem inwazyjnym (bakterią, wirusem). Jest to reakcja fizjologiczna, niezwykle stara ewolucyjnie i powszechna w całym królestwie zwierząt.
– Jeżeli w organizmie ma być zachowany pewien stopień gotowości immunologicznej, musimy ten system trenować, a czynnikiem trenującym jest właśnie gorączka – mówił prof. Kozak w TVP Info. Dodał również, że świadomość społeczna w tym zakresie jest bardzo niska, a także w silny sposób zdeformowana przez propagowanie różnego rodzaju środków na zbicie gorączkowej temperatury ciała.
Jego zdaniem w normalnych sytuacjach temperatura 37,2 stopni Celsjusza nie jest stanem gorączkowym, ani nawet nie podgorączkowym.
– Szukanie od razu metod zbijania gorączki jest złą strategią. Gdy gorączkuje dziecko, to od razu jest strach i rodzic chce doprowadzić temperaturę jego ciała do normy, ale to wcale nie znaczy, że pozbywa się przyczyny, która gorączkę wywołała. Owszem, u dziecka należy chronić przede wszystkim głowę. Ręcznik zanurzony w wodzie o temperaturze 20-25 stopni wystarczy do chłodzenia czoła i szyi dziecka. Nie może on być lodowaty, bo reakcja będzie odwrotna – wskazał prof. Kozak.
Więcej na ten temat na [b][url=https://www.tvp.info/29871585/zbyt-czesto-siegamy-po-srodki-przeciwgoraczkowe]TVP Info[/url][/b].
Źródło: tvp.info










