Lekarz z Dębicy oraz współpracująca z nim pielęgniarka rozprowadzali fałszywe recepty. Obecnie prokuratura rejonowa prowadzi śledztwo w tej sprawie.
Pielęgniarka ściągnęła na siebie podejrzenia Narodowego Funduszu Zdrowia, systematycznie realizując recepty na duże ilości konkretnych leków. Kobieta została zatrzymana, kiedy próbowała wybrać kolejną partię medykamentów. Miała przy sobie 12 recept, a w jej domu śledczy odkryli 200 kolejnych.
Druki należały do dziesięciu różnych lekarzy. Każdy z nich twierdził, że nie ma pojęcia, w jaki sposób pielęgniarka weszła w ich posiadanie.
Z zeznań kobiety wynika, że działała na polecenie jednego z dębickich lekarzy, pracującego w przychodni i na pogotowiu, a za wyświadczaną mu przysługę nie pobierała żadnych korzyści. Wskazany przez nią mężczyzna nie przyznał się do stawianych mu zarzutów i odmówił składania zeznań.
Aktualnie śledczy z Prokuratury Rejonowej w Dębicy przesłuchują lekarzy, których nazwiska znalazły się na podrobionych receptach, oraz pacjentów, którzy byli na liście znalezionej w domu oskarżonej pielęgniarki. W sumie zeznania w sprawie podrobionych recept złoży około 50 osób.
– Sprawdzamy, czy nie jest to dopiero wierzchołek góry lodowej – mówi Jacek Żak, szef dębickiej prokuratury.
Nie wiadomo, gdzie trafiały leki, na które wystawiane były recepty. Pewne jest tylko to, że nie były to leki refundowane. Lekarzowi i pielęgniarce za poświadczenie nieprawdy i podrobienie podpisów grozi do pięciu lat pozbawienia wolności.
Źródło: nowiny24.pl










