W Polsce antybiotyki dostępne są na receptę lekarską, ale ich zdobycie bez niej, nie jest trudne.
– Choć farmaceuta nie ma prawa wydać antybiotyku bez recepty, nie musi obawiać się restrykcyjnych kontroli z Narodowego Funduszu Zdrowia. Zdarza się, że jeżeli pacjent prosi o przedłużenie leczenia albo przekonuje, że trudno dostać się do lekarza, ma szansę, że aptekarz mu nie odmówi – tłumaczy dr Paweł Grzesiowski, specjalista w dziedzinie chorób zakaźnych. Z jego analiz wynika, że najczęstszymi powodami, dla których Polacy na własną rękę sięgają po antybiotyki, są ból gardła, grypa, katar, kaszel i gorączka.
Z badań Eurobarometru wynika, że tylko 34 proc. Polaków zdaje sobie sprawę, że tego rodzaju preparaty nie niszczą wirusów (średnia unijna to 43 proc., a w krajach starej Europy – 60 proc.). Coraz więcej szczepów bakterii uodpornia się na antybiotyki. W efekcie rośnie liczba zakażeń szpitalnych (według sanepidu w 2015 r. było ich 4,4 tys., rok wcześniej – o 1,5 tys. mniej). Z danych KE wynika, że antybiotykooporność jest odpowiedzialna za 25 tys. zgonów rocznie w Unii, i 700 tys. w skali całego świata. Szacuje się też, że do 2050 r. bakterie oporne na antybiotyki mogą stać się częstszą przyczyną śmierci niż rak.
W Polsce od lat istnieje Narodowy Program Ochrony Antybiotyków (z danych MZ wynika, że w zeszłym roku wydano 1,4 mln zł z 1,5 mln planowanych m.in. na edukację lekarzy i pielęgniarek, badania, rekomendacje i przygotowanie standardów oraz prowadzenie kampanii uświadamiających Polaków).
Więcej na ten temat na stronach [b][url=http://serwisy.gazetaprawna.pl/zdrowie/artykuly/1062086,spozywamy-antybiotyki-jak-dropsy.html]Gazety Prawnej[/url][/b].
Źródło: gazetaprawna.pl










