Robert Gocał, prezes Kieleckiej Izby Aptekarskiej całym sercem popiera tę ustawę, mówi, że na jej wprowadzenie czekali od dawna. – Przeciwnicy straszą, że nowe prawo doprowadzi do wzrostu cen leków, a to nieprawda – podkreśla prezes Gocał. – Leki mogą stanieć i klienci na tym jedynie zyskają.
– To właśnie teraz właściciele sieciówek rządzą rynkiem i ustanawiają własne prawo, często niezgodne z Kodeksem Etyki Aptekarza. W swoim postępowaniu kierują się innymi zasadami, głównie celem zysku i niejednokrotnie dzieje się tak, że pacjent z apteki sieciowej wychodzi z dodatkowymi medykamentami, zaproponowanymi przez farmaceutów. Poza tym aptek na rynku jest za dużo. W Szwecji na jedna aptekę przypada 10 tysięcy osób, w Polsce trzy tysiące i ciągle powstają kolejne. Prezes Gocał dodaje, że nowa ustawa na pewno będzie zawierała dodatkowe regulacje. – Z niecierpliwością czekamy na rozporządzenie związane z możliwością sprzedaży leków przez osobę likwidującą aptekę- mówi. – Teraz jest tak, że osoba zamykająca aptekę nie może nikomu odsprzedać bardzo dobrych i użytecznych leków i dodatkowo wpada w tarapaty finansowe. To czyste marnotrawstwo, że takie leki trzeba utylizować. Państwo powinno i w tej sprawie jak najszybciej zabrać głos.
Zupełnie inne zdanie na temat mającej wejść w życie ustawy prezentuje kielczanin Robert Stelmach, właściciel sieci „Tania Apteka”. Uważa, że nowe przepisy pogorszą sytuację pacjentów. Będą oni musieli płacić za leki o wiele drożej, niż teraz, bo zostanie zlikwidowana konkurencja, która reguluje ceny. – Właśnie konkurencja stanowi główną motywację do obniżania ceny leku – podkreśla. – To, że apteką będzie kierował farmaceuta wcale nie znaczy, że będzie to lepsze zarządzanie, bo może nie mieć w tej dziedzinie talentu. Państwo niepotrzebnie chce rządzić kolejną dziedziną życia i wykluczyć dobrych przedsiębiorców z biznesu. A ono nie powinno decydować o tym co będzie dobre dla konsumenta, w tym wypadku pacjenta.
Źródło: echodnia.eu










