W najnowszym numerze tygodnika Angora pojawił się felieton Henryka Martenki pt. „Tyle wolności, ile własności”. Porusza w nim temat zmian w Prawie farmaceutycznych określanych mianem 'apteki dla aptekarza’.
– Nie do końca pojmuję, o co chodzi ustawodawcy nakazującemu (sic!) objąć własność temu, kto być może wcale jej nie chce, a ograniczającemu własność temu, kogo na nią stać i potrafi ją zgodnie z prawem prowadzić – pisze Martenka. – Moje nie do końca pojmowanie nie jest wyjątkowe; ot, nie pojmuje tego również wicepremier Jarosław Gowin, który nawet się oburzył, gdy prezydent wspomnianą ustawę podpisał.
Zdaniem autora oburzenie Jarosława Gowina jest „na pokaz, dla politycznego picu, bo w Polsce dziecko z zerówki wie, że prezydent podpisuje wszystko i nikt odeń nie wymaga, by do końca ogarniał, co podpisuje”.
– Ustawa, potocznie zwana „apteka dla aptekarza”, wywołała falę żartów. Nie są to wyrafinowane żarty, ale większość z nich oparta jest na pokracznej logice, która tak zdeprymowała mlaskającego wicepremiera – pisze Henryk Martenka. – Jeśli „apteka tylko dla aptekarzy – napięła się intelektualnie dziennikarka Michalik – to może teatry tylko dla aktorów, media dla dziennikarzy, domy dla murarzy, chleb dla piekarzy, szpitale dla lekarzy, a Sejm tylko dla mądrych?”. Idąc dalej łatwym tropem tych skojarzeń, zaproponujmy więc: monopolowe dla alkoholików, koleje dla kolejarzy, a księżyc dla księży, aliści niewiele wnosi to do przypadku, który jest dla państwa groźny, a za chwilę może być boleśnie oczywisty dla szeregowego obywatela.
Autor zauważa, że każde państwo niektóre sfery swej gospodarki koncesjonuje, by mieć nad nimi uzasadnioną kontrolę.
– To monopol państwa, który ustawodawca zagwarantował w Konstytucji. Zatem koncesje państwa ograniczające prawa obywateli w zakresie działalności gospodarczej to poszukiwanie i wydobycie kopalin, podziemne magazynowanie gazów czy odpadów; produkcja i handel materiałami wybuchowymi, bronią, amunicją oraz technologiami o przeznaczeniu militarnym lub policyjnym; produkcja paliw i energii, przewozy lotnicze, prowadzenie kasyn gry, ochrona osób i mienia. To zrozumiałe, niepodlegające dyskusji, ale handel lekami? – dziwi się Martenka. – Regulowanie rynku poprzez rygor wymaganego zawodu? Przecież za chwilę jakiś partyjny idiota może wprowadzić wymóg rasy, wyznania, wieku albo płci? Pytanie, czy Duda to podpisze, jest zbędne.
Więcej na ten temat w Tygodniku Angora.
Źródło: Angora










