Na początku września 2011 roku Narodowy Fundusz Zdrowia przeprowadził kontrolę w jednej z aptek, której Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny zarzucał prowadzenie nielegalnej, hurtowej sprzedaży produktów leczniczych. Apteka ta miała podpisane umowy z dwoma Domami Pomocy Społecznej, na realizację recept i dostarczanie leków dla ich podopiecznych. Narodowy Fundusz Zdrowia postanowił sprawdzić prawidłowość wszystkich recept realizowanych w ramach tej współpracy, która trwała niecały rok (od sierpnia 2009 r. do lipca 2010 r.). W sumie chodziło o 7389 recept.
Kontrola NFZ została przeprowadzona błyskawicznie. Zawiadomienie o kontroli, wraz załącznikiem w postaci listy recept, które należy przestawić do kontroli, zostało wysłane do apteki faksem 2 września. Już następnego dnia kontrolerzy NFZ przybyli do apteki. Z akt sprawy wynika, że kontrola przebiegała nerwowo, a przedstawicielka właściciela apteki oraz jej kierownik, kwestionowali legalność prowadzonej kontroli. Jednocześnie kobieta nie dopuszczała kierownika apteki do głosu, przejmując rozmowę z kontrolerami. Przedstawiciele NFZ wrócili do apteki 19 października, aby odebrać recepty, które miały podlegać kontroli. Te nie zostały jednak udostępnione przez aptekę.
W rezultacie oddział NFZ sporządził zalecenia pokontrolne, w których stwierdził m.in., że kwota refundacji, jaka została wypłacona aptece na podstawie złożonych zestawień refundacyjnych i przekazanych danych o obrocie wyniosła 1 195 509,29 zł. Negatywnie zostało ocenione zachowanie polegające na nieudostępnieniu przez kierownika apteki bądź upoważnionego przez niego farmaceutę, w wyznaczonym terminie i zgodnie z przekazanym wykazem, 7389 recept.
W rezultacie spółka, do której należała apteka, została wezwana do wpłaty na konto NFZ kwoty 1 195 509,29 zł w terminie 14 dni od dnia otrzymania zaleceń pokontrolnych.
Spółka będąca właścicielem apteki nie zastosowała się do wezwania i nie przelała Narodowemu Funduszowi Zdrowia wspomnianej kwoty. Zamiast tego pozwała NFZ, zarzucając nieprawidłowy i nielegalny sposób przeprowadzenia kontroli w aptece. Zdaniem spółki kontrola winna być przeprowadzona w oparciu o procedurę, o której mowa w przepisach ustawy z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej. Skoro zawiadomienie kontroli nie nastąpiło zgodnie z powyższą regulacją, to była ona niezgodna z prawem. Zarzucono również, że upoważnienie do przeprowadzenia kontroli nie zawierało obligatoryjnych, przewidzianych w ustawie, elementów, a ponadto, że – wbrew twierdzeniom osób kontrolujących – to organy spółki, nie zaś kierownik apteki, winien być podmiotem reprezentującym aptekę w procesie kontroli.
Sąd Okręgowy w Siedlcach uznał jednak, że Narodowy Fundusz Zdrowia nie jest podmiotem powołanym do przeprowadzania kontroli działalności gospodarczej przedsiębiorców, jako takiej. Fundusz prowadzi m.in. kontrolę realizacji recept podlegających refundacji i stanowiących podstawę do obciążenia NFZ refundacją ceny leku lub wyrobu medycznego wydanego z apteki. Kontrola przeprowadzana przez NFZ ma zatem charakter czynności zmierzających do stwierdzenia prawidłowości ustalenia wysokości zobowiązania cywilnoprawnego, które ma swoje źródło wprost w przepisie ustawy, tj. art. 63 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. W ocenie Sądu Okręgowego, kontrola przeprowadzana przez NFZ nie stanowi kontroli działalności gospodarczej przedsiębiorcy w rozumieniu przepisów ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, lecz wyłącznie kontrolę prawidłowości ustalania przez podmiot kontrolowany (aptekę) wysokości zobowiązania cywilnoprawnego.
Poza tym Narodowy Fundusz Zdrowia kontroluje jedynie świadczeniobiorców, a więc osoby, które zawarły umowy o wykonywanie świadczeń zdrowotnych. Kontrola ta ma zatem inny charakter i inny cel niż kontrole prowadzone przez urzędy, czy instytucje państwowe (organy administracji publicznej). Celem kontroli prowadzonej przez NFZ jest sprawdzenie realizacji wykonania umowy przez jedną ze stron.
W ocenie Sądu Okręgowego, chybiony był również zarzut właścicieli apteki, jakoby bezprawnym było działanie zespołu kontrolującego polegające na kontaktowaniu się wyłącznie z kierownikiem kontrolowanej apteki. W tym zakresie przywołano zapisy rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 28 września 2004 r. – w sprawie trybu udostępniania podmiotowi zobowiązanemu do finansowania świadczeń ze środków publicznych do kontroli recept zrealizowanych przez świadczeniobiorców i związanych z tym informacji. Rozporządzenie to stanowi, iż: [b]„kierownik apteki lub osoba upoważniona przez niego umożliwia sprawny i efektywny przebieg kontroli recept i dokumentów z nimi związanych, a w szczególności: udostępnia do wglądu recepty (…)”[/b]. Zdaniem Sądu zasadnie zatem kontrolerzy oczekiwali kontaktu z kierownikiem apteki i jego współpracy w celu sprawnego i efektywnego przebiegu kontroli.
Sąd wydając wyrok, zwrócił uwagę, że spółka posiadająca aptekę mogła udowadniać i wykazywać, że refundowane lekarstwa rzeczywiście zostały sprzedane (wydane) w oparciu o fizycznie istniejące i prawidłowo wypełnione recepty.
Wystarczyło w tym celu przedłożyć Sądowi 7389 recept, których do kontroli zażądał NFZ, i wnosić o przeprowadzenie dowodów z tych dokumentów na okoliczność formalnej poprawności ich wystawienia i wypełnienia, ewentualnie dowodu z opinii biegłego właściwej specjalności na te okoliczności.
– W odróżnieniu od postępowania kontrolnego NFZ, w którym zakreślono powodowej spółce termin jednego miesiąca na przygotowanie i wydanie recept, niniejsze postępowanie trwało znacznie dłużej, w tym przez kilka lat było zawieszone – czytamy w uzasadnieniu wyroku. – Czasu było zatem aż nadto, żeby wykazać zasadność swojego roszczenia. Takowe dowody, co dziwne, nie zostały jednak w niniejszym procesie zawnioskowane.
W trakcie procesu właściciele apteki twierdzili, że przygotowanie przeszło siedmiu tysięcy recept wiązało się z koniecznością wykonania ogromnej pracy, do której apteka nie była przygotowana czasowo i kadrowo. Sąd zwrócił jednak uwagę, że NFZ zakreślił kierownikowi apteki termin jednego miesiąca na przygotowanie recept.
– W ocenie Sądu Okręgowego, nic nie stało na przeszkodzie, aby podmiot prowadzący kontrolowaną aptekę (spółka) wystąpił w razie potrzeby o przedłużenie wyznaczonego terminu, co jednak nie miało miejsca. Trudno również zrozumieć i zaakceptować zarzuty powodowej spółki, że kontrola była zbyt rozległa, dotyczyła zbyt dużej ilości recept, co miało czynić ją nieusprawiedliwioną – czytamy w orzeczeniu. – Analiza orzecznictwa Sądu Najwyższego daje podstawy do stwierdzenia, że miały miejsce kontrole NFZ-tu obejmujące kilkanaście tysięcy zrealizowanych recept – zdaniem sądu, na tym tle zakres kontroli wspomnianej apteki, choć znaczny, nie wydaje się przekraczać jej możliwości logistycznych.
Więcej na ten temat na [b][url=http://orzeczenia.ms.gov.pl/content/apteka/153015000000503_I_C_000111_2011_Uz_2017-05-10_001]Portalu Orzeczeń Sądów Powszechnych[/url][/b].
Źródło: orzeczenia.ms.gov.pl










